czym jest Mistrz Branży

Mistrz Branży Portal dla piekarzy, cukierników i lodziarzy

Kontakt

Redakcja oraz dział marketingu "Mistrza Branży"

ul. Klimczoka 9
40-857 Katowice
tel. +48 32 729 96 80
fax +48 32 729 96 70 lub +48 32 790 40 90
(reklama)
(sprawy redakcyjne)
(sprawy związane z portalem)

Artykuł

Czekolada jak malowana 0

dodano ,Redakcja PS

Jedni malują kolorowymi farbami, inni czekoladą, a niektórzy kolorowymi barwnikami na czekoladzie! Tak właśnie robi Anna Szczepłek ze Sztuki Czeko­lady, która postanowiła połączyć pasje kulinarne z tymi artystycznymi i otwarła sklep z wyjątkowymi pralinkami. Czym jeszcze wyróżniają się jej czekoladki?

Aurora: Nie jest Pani z zawodu cu­kiernikiem, zatem jak doszło do tego, że zajęła się Pani niełatwą sztuką ro­bienia czekoladek?
Anna Szczepłek: To pomysł związany z moją pasją. Choć przez długie lata by­łam urzędnikiem, od zawsze uwielbiałam gotować. Wielu moich znajomych mówiło mi, że robię to świetnie, dlatego w pew­nym momencie zdecydowałam, że zaj­mę się tym zawodowo. Jako osoba spoza branży spożywczej chciałam rozejrzeć się na rynku, dlatego wybrałam się na targi Euro Gastro. Było to rok temu. Nosiłam się wtedy z zamiarem otworzenia nale­śnikarni i szukałam między innymi dobrej kawy oraz wyposażenia do kawiarni. Tak trafiłam na stoisko firmy La Patio, gdzie poznałam Gabrielę Wesół.

Aurora: W jaki sposób przekonała Panią do zmiany planów gastronomicznych?
A.Sz.: W ogóle nie przekonywała, po pro­stu pokazała mi czekoladę Valrhona. I to był błysk olśnienia. Ta czekolada mocno mnie zaintrygowała, odroczyłam na chwilę moje pozostałe plany i postanowiłam nieco z nią popracować.

 

Aurora: Nawet dla wielu cukierników praca z czekoladą nie jest łatwa, musiała Pani zapewne wziąć udział w wielu szkoleniach, by opanować pracę z tym produktem.
A.Sz.: Od początku otrzymałam ogrom­ne wsparcie – i psychiczne, i techniczne – od Valrhony. Skorzystałam z doświadczenia samej Pani Gabrieli, a także uczestniczyłam w pokazach technologów, które odbywały się w Polsce. Miałam wtedy okazję rozmawiać z mistrzami z Valrhony oraz podpatrzeć ich przy pracy. Zamierzam też niebawem odwie­dzić źródło, czyli fabrykę Valrhona we Francji.

Aurora: Ambitnie!
A.Sz.: Chcę uczyć się od najlepszych. Dlatego uczestniczyłam też w szkoleniach tortowni.pl – widziałam, jak pracuje Pani Bożena Sikoń albo Pani Dorota Jaworska, mistrzyni ręcznie ro­bionych pralin. Tak naprawdę bezustannie się od kogoś uczę. Żeby poznać czekoladę, potrzeba wielu lat pracy. Ja mam z nią do czynienia dopiero od kilku miesięcy. Nie­mniej jednak cieszą mnie pozytywne opi­nie o tym, co robię, bo dzięki temu wiem, że dokonałam słusznego wyboru.

Aurora: A propos wyboru – od razu zdecydowała się Pani niejako zwią­zać z Valrhoną czy próbowała Pani również produktów innych marek?
A.Sz.: Oczywiście zanim przystąpiłam do pracy, robiłam testy i próbowałam różnych produktów, np. Callebaut. Valr­hona jednak daje mi najszerszą i najlepszą ofertę, co jest ważne wobec założeń mojej marki. Nie zależy mi na masowej produkcji średniej jakości produktów. Jak wskazuje sama nazwa mojej marki, zawsze chciałam robić małe dzieła sztuki. Zarówno wizual­nie, jak i smakowo. Chcę, by klient był cał­kowicie uwiedziony moimi pralinami.

Aurora: Od jakich smaków zaczęła Pani to uwodzenie?
A.Sz.: Obecnie mam w ofercie: prali­ny z nadzieniem owocowym (np. maliny, owoce leśne), śliwkę w czekoladzie, mar­cepan z białym i ciemnym ganache, cytry­nę i pomarańczę, orzech laskowy i mig­dał. Na pewno niebawem pojawi się pralina z karmelem, a potem jeszcze wiele, wiele innych. Tak naprawdę, jeśli chodzi o praliny, to ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Aurora: To dość klasyczne smaki, ale muszę przyznać, że nie smakują jak te ze sklepowej bombonierki.
A.Sz.: Rzeczywiście, zaczęłam od kompozycji tradycyjnych, takie bowiem chętnie się sprze­dają. Mimo to są zupełnie inne od tych kup­nych. Przede wszystkim każda jedna to dzieło moich rąk – już od podstaw. Temperuję czeko­ladę sama, bez pomocy nowoczesnej techniki. Nie korzystam też z żadnych gotowych pulp ani baz, wszystko wytwarzam samodzielnie. Korzystam z moich przecierów owocowych. Dla moich klientów to ogromny plus, ale też nieco to ogranicza, ponieważ poza sezonem nie mam niektórych składników, np. mięty. Część potrzebnych produktów pozyskuję też, korzystając z oferty zaprzyjaźnionego gospo­darstwa. Dzięki temu w moich pralinach nie znajdzie się żadnych polepszaczy, konserwan­tów. Jedynie alkohole to gotowe produkty.

FOT. GABRIELA WESÓŁ

 

Aurora: Takie praliny muszą pewnie od­powiednio dużo kosztować.
A.Sz.: Za wysoką jakość trzeba zapła­cić. W tym wypadku należy pamiętać, że to czekoladki ręcznie malowane, co za­biera bardzo dużo czasu. Cena nie jest więc niska, dlatego w mojej ofercie są też pojedyncze pralinki. Jest to produkt ab­solutnie niepowtarzalny, dlatego moje ze­stawy są chętnie kupowane na prezent, gdy chcemy dać komuś coś absolutnie wyjątkowego.

Aurora: Trzeba przyznać, że to wyjątko­wo ładny prezent. Zaskakuje mnie, jak w tak szybkim czasie udało się Pani per­fekcyjnie opanować ozdabianie pralin.
A.Sz.: To z kolei związane jest z moim wy­kształceniem – jestem nauczycielem plastyki. Już w liceum tworzyłam rękodzieło, ponieważ byłam w klasie o specjalizacji „tkanina arty­styczna”. Choć potem zawodowo odeszłam od tego świata, zawsze pozostało to w zakre­sie mojego hobby. Tę zaszczepioną we mnie kreatywność zawsze próbowałam pobudzać i wykorzystywałam w pracy, zwłaszcza gdy pracowałam w marketingu. Teraz postano­wiłam wrócić na całego do sztuki – i tak oto zrodziła się Sztuka czekolady.

Aurora: A więc wszystkie pomysły na czekoladki to również Pani autor­ska twórczość?
A.Sz.: Nie tylko. Logo i strona internetowa to także efekt mojej pracy. Prócz czekola­dek, sama projektuję też opakowania do nich. Na tych opakowaniach wkrótce znajdą się też moje grafiki i akwarele. Chcę zaprosić do współpracy różnych innych twórców, któ­rzy będą chcieli zaprezentować swoje dzieła w tak nietypowym miejscu.

Aurora: Jeśli mowa o nietypowych miejscach, podejrzewam, że w typo­wym sklepie spożywczym raczej nie będzie można kupić Pani czekoladek. Gdzie zatem ich szukać?
A.Sz.: Moje czekoladki trafiają do klienta na kilka sposobów. Dostarczam je na spe­cjalne zamówienia do różnych kawiarni i cu­kierni, np. wiele lokali zamówiło u mnie czeko­ladki dla klientek z okazji Dnia Kobiet. Przede wszystkim jednak działam jako sklep interne­towy, dzięki któremu możliwe jest dostarcze­nie pralinek dokładnie pod wskazany adres. W związku z tym, że dobra czekolada zyskuje coraz więcej amatorów, jestem też otwarta na współpracę z agencjami reklamowymi lub firmami – coraz częściej przydają się tam ofer­ty z małymi czekoladowymi upominkami dla pracowników, np. na święta. Albo żeby mieć coś niepowtarzalnego dla swoich klientów.

Aurora: Czyli tak zwane słodycze per­sonalizowane?
A.Sz.: Dokładnie. Zależy mi również na tym, by moi klienci wiedzieli, że prócz wyboru z re­gularnej oferty, mogą zwrócić się do mnie z bardzo nietypowymi zamówieniami. Rezer­wuję sobie możliwość pracy z osobami pry­watnymi lub firmami, które chciałyby, bym specjalnie dla nich opracowała jakiś smak pralin. Być może jakaś firma będzie chciała zarezerwować konkretny smak tylko i wyłącz­nie dla siebie – jako znak firmowy. Chętnie podejmę się takiej pracy, bo to opłacalne i cie­kawe wyzwanie. Pracuję nad tym, by mieć odpowiednie formy z logo wybranych firm.

Aurora: Mamy nadzieję, że i nasze wkrótce się tam znajdzie!


Anna Szczepłek
– właścicielka marki Sztuka Czekolady. Z wykształcenia plastyczka, z zawodu marke­tingowiec, z zamiłowania – szefowa kuchni. Kilka miesięcy temu zdecydowała się zawodowo realizować swoją pasję i zaczęła przygodę z czekoladą Valrhona. Tworzy ręcznie robione i ręcznie dekorowane praliny oraz tabliczki czekolady według autorskich receptur.

Materiał pochodzi z numeru kwiecień 2015

Dodaj swój komentarz
 

Zaloguj się lub dodaj swój komentarz jako gość. Nie posiadasz konta? Zarejestruj się.

 

Polecamy przeczytać

Przejrzyj online Katalog reklam lub ściągnij na dysk (aktualny) PDF >>

Kategorie

Maszyny i urządzenia do produkcji

Pozostałe