czym jest Mistrz Branży

Mistrz Branży Portal dla piekarzy, cukierników i lodziarzy

Kontakt

Redakcja oraz dział marketingu "Mistrza Branży"

ul. Klimczoka 9
40-857 Katowice
tel. +48 32 729 96 80
fax +48 32 729 96 70 lub +48 32 790 40 90
(reklama)
(sprawy redakcyjne)
(sprawy związane z portalem)

Artykuł

Mistrzostwa Śląska mają swojego Anioła 0

dodano ,Redakcja PS

To nie żart. I Mistrzostwa Śląska dla cukierników mają swojego anioła – dokładnie Łukasza Anioła. Ma 24 lata, jest cukiernikiem i pochodzi ze Śląska. Uparł się, że właśnie tutaj trzeba zorganizować konkurs, który będzie promował zawód i śląskie tradycje cukiernicze.

To jeszcze nie czyni z niego bohatera, ale z pewnością pracoholika i pasjonata. Warto wiedzieć, że w tym czasie, kiedy dopinał mistrzostwa na SweetTARGACH, normalnie pracował i intensywnie przygotowywał się do startu w jego pierwszym konkursie – eliminacjach do World Chocolate Masters na Expo Sweet. Na rozmowę z nim można było się umówić dopiero w weekend.

Jacek Baliński: Pracujesz w słynnej Pracowni tortownia.pl pod okiem mistrzyni cukiernictwa Bożeny Sikoń. Tu stykasz się z artystycznie dekorowanymi tortami i deserami najwyższej próby – które z tych produktów cenisz sobie najbardziej?
Łukasz Anioł: Od zawsze ciągnęło mnie do cukiernictwa deserowego, więc dla mnie na pierwszym miejscu są desery restauracyjne. Lubię je przygotowywać, bo to jak malowanie obrazu, który potem można podziwiać, dotknąć, powąchać i smakować… Staram się zawsze zaskakiwać gościa i dążę do tego, aby każdy talerz był niespodzianką. Poza tym przyjemność czerpię też m.in. z tworzenia tortów, ale – summa summarum – wszystkie dziedziny sztuki cukierniczej są podobnie pociągające.

fot. Natalia Zakrocka


Jacek Baliński: Ostatecznie desery przeważyły i pod koniec lutego w Katowicach odbędą się I Mistrzostwa Śląska w Serwowaniu Deserów na Talerzu.
To Twój autorski pomysł od A do Z?

Łukasz Anioł: Pomysł, jako taki, jest mój, natomiast na pewno nie dałbym rady zorganizować całości bez pomocy wielu osób. Jedną z nich jest Pani Bożena Sikoń, której jestem najbardziej wdzięczny. Z Panią Bożeną współpracuję w Pracowni tortownia.pl i to dzięki niej pomysł na Mistrzostwa nabrał rozmachu i został wcielony w życie. Poza tym Pani Bożena jest moim mentorem i to jej zawdzięczam niezmiernie dużo w kwestii własnego rozwoju jako cukiernika.
Jeżeli chodzi o kształt zawodów, ich przebieg i otoczkę, wyszedłem z założenia, że warto się wzorować na najlepszych – dlatego, siłą rzeczy, sugerowałem się Mistrzostwami Polski organizowanymi na Expo Sweet (śmiech).



 

 

Jacek Baliński: Na Expo Sweet regularnie mamy trzy konkursy dla cukierników… W tym roku dochodzą eliminacje do World Chocolate Masters, w których sam uczestniczysz. Czy uważasz, że to za mało? A może, jako Ślązakowi, po prostu brakuje Ci zawodów na Śląsku?
Łukasz Anioł: I jedno, i drugie. W Polsce w ostatnim czasie można zaobserwować prawdziwy wysyp konkursów dla kucharzy, natomiast zawodów cukierniczych jest dużo mniej. Cukiernictwo u nas jest spychane na boczny tor, co uważam za niesprawiedliwe, dlatego postanowiłem podjąć się realizacji tych Mistrzostw. Wybór miejsca oczywiście nie był przypadkowy. Na Śląsku podobnych imprez w ogóle nie ma i cukiernictwo tutaj – nie oszukujmy się – jest mocno zacofane, zupełnie inaczej niż w stolicy. Ja natomiast należę do ludzi, którzy, jeśli nie mają możliwości, to je tworzą. Poza tym, jak zauważyłeś, pochodzę ze Śląska, tu się wychowałem i czuję się z nim związany. W przyszłości chciałbym wrócić tu na stałe i otworzyć własną cukiernię (razem z pracownią), w której kultywowałbym śląskie tradycje, stare receptury, przerabiając je na nowoczesną modłę.

Jacek Baliński:  Co w tych tradycjach najbardziej Cię fascynuje?
Łukasz Anioł: Z tradycji Śląska najbardziej lubię kopę śląską, która zresztą będzie tematem przewodnim lutowych Mistrzostw na SweetTargach. To deser na bazie kremu z orzechami, biszkoptem, kokosem, owocami i alkoholem, wykończony śmietanką – najczęściej podaje się go w kształcie półkuli. O tym przysmaku musi dowiedzieć się zdecydowanie więcej osób! Cenię sobie również szpajzę, czyli delikatny mus czekoladowy lub cytrynowy na bazie jajek – podawany oczywiście w pucharkach.

 

   
 

Anioł głodny wiedzy

Łukasz Anioł (ur. 1991 r.) przygodę z cukiernictwem zaczął w zawodowej szkole gastronomicznej w Rudzie Śląskiej, jednocześnie zdobywając szlify w cukierni wujka. – Cukiernictwo wzięło się u mnie „samo z siebie”, kiedy miałem 14 lat. Niedługo później zacząłem pracować jako kucharz w restauracji w Knurowie u mojego wujka. Tam też podpatrywałem cukierników przy produkcji i zostawałem u nich na „nocki”. To tylko spotęgowało moją pasję do cukiernictwa i od tego momentu obracam się już w tej branży – wspomina Łukasz Anioł. Każdy wolny czas poświęcał na poznawanie technik cukiernictwa; po lekcjach w szkole jechał do restauracji, aby pod okiem szefa cukierni przygotowywać torty czy desery. – Czasem pracę kończyło się późną nocą, a zdarzało się, że od razu z firmy jechałem do szkoły, odrabiając lekcje w autobusie. Wszystkie weekendy, a także wakacje, w czasie których moi koledzy beztrosko się bawili, spędzałem w pracowni. Od tamtego czasu kocham to, co robię i każdego dnia staram się być lepszy – dodaje.

fot. Natalia Zakrocka

Po czterech latach praktyki w restauracji Łukasz Anioł trafił do cukierni w Mikołowie, w której pracował przy cieście drożdżowym i francuskim. Długo tu jednak nie zabawił, bo – jak twierdzi – zawsze ciągnęło go do cukiernictwa restauracyjnego. Wkrótce trafił do restauracji w Katowicach, a stamtąd dość szybko wyjechał za granicę – na wyspę Guernsey przy francuskim wybrzeżu na kanale La Manche. Był zatrudniony jako pastry chef w jednej z tamtejszych restauracji, w której poznał prawdziwe (i darzone przeze niego wielką sympatią) francuskie cukiernictwo. Doświadczenie zawodowe zdobywał również w Wielkiej Brytanii, w okolicach Londynu. – Chciałem po prostu zrobić krok naprzód – można powiedzieć, że gastronomia nigdy nie śpi. Cały czas pojawia się coś nowego, więc trzeba być na bieżąco, przy tym nadrabiając zaległości w dziedzinach, z którymi jest się „do tyłu” – przyznaje 24-letni cukiernik. W Wielkiej Brytanii spędził rok, pracując w niedużym hotelu. Po tym czasie wrócił na krótko do rodzinnego miasta, by wkrótce wyjechać do Warszawy, w której mieszka do dziś i pracuje w firmie tortownia.pl.

 

 

Jacek Baliński: Jaki jest główny cel I Mistrzostw Śląska w Serwowaniu Deserów na Talerzu?
Łukasz Anioł: Przede wszystkim stawiamy na promocję Śląska, wyrabianie nowych koncepcji cukierniczych i wdrażanie nowych trendów. Chcemy też dzięki temu zachęcić młodych ludzi do uczenia się zawodu cukiernika, pokazując, że to fajna i wartościowa praca, przy której można się dobrze bawić, a przy okazji spełniać się zawodowo. Jest to o tyle ważne, że na Śląsku nie ma za dużo szkół cukierniczych – a niektóre zakłady cukiernicze nie dają dobrego wzoru młodym adeptom.

Jacek Baliński: Czym Twoje Mistrzostwa mogą się wyróżnić na tle innych zawodów?
Łukasz Anioł: Wyróżniają się już tym, że to mistrzostwa samego tylko Śląska (śmiech). A mówiąc poważnie, tak jak wspomniałem – mało jest w Polsce konkursów stricte cukierniczych, a jeszcze mniej takich, które sięgają do tradycji. Uważam, że chlubne cukiernicze tradycje warto kultywować, co zobrazuję na przykładzie: statystyczny Francuz, poproszony o wymienienie pięciu sztandarowych narodowych deserów, wymieni je jednym tchem i jeszcze doda, w których rejonach kraju są one najpopularniejsze. Polak natomiast dłuższą chwilę musi się zastanowić, napomknie o szarlotce i serniku… – i tyle. Jeśli zatem mój konkurs wyróżni się tym, że sprawi, iż za rok ta sama osoba, spytana o kopę, odpowie: „Jasne, słyszałem o niej, to wspaniały śląski deser!” – będzie to dla mnie największy sukces.

Jacek Baliński: Kto może wziąć udział w konkursie?
Łukasz Anioł: Cukiernicy i kucharze, a bardziej ogólnie – wszyscy, dla których cukiernictwo jest pasją i którzy mogą coś od siebie wnieść. Mówimy tu naturalnie o profesjonalistach.

Jacek Baliński: Mamy początek lutego. Czekasz jeszcze na jakieś zgłoszenia?
Łukasz Anioł: Już mam komplet (przyp. red.: sześć dwuosobowych drużyn)! Ale jeszcze w połowie stycznia mieliśmy raptem trzy ekipy, a przecież rejestracja ruszyła na początku grudnia 2014 r. Z natury jestem optymistą i nie miałem wątpliwości, że uda się uzbierać komplet.

Jacek Baliński: Zdradź nam, jak udało Ci się namówić takie tuzy polskiego cukiernictwa, jak właśnie Bożena Sikoń, Janusz Profus, Paweł Mieszał i Michał Doroszkiewicz, aby zasiadły w jury?
Trudno powiedzieć… (śmiech). Chyba po prostu wszystkich nas łączy to samo, czyli miłość do cukiernictwa, i wszystkim zależy, by je rozwijać. Nie było żadnych problemów z uzyskaniem od nich zgody, wręcz przeciwnie – z chęcią się zgodzili i wkładają mnóstwo energii w to, by Mistrzostwa się odbyły.

Jacek Baliński: Czy myślisz już o kolejnych edycjach Mistrzostw Śląska?
Łukasz Anioł: Jasne, mam wiele pomysłów, które chciałbym wcielić w życie w następnych edycjach. W 2016 r. chciałbym jeszcze bardziej urozmaicić ofertę konkursów cukierniczych na Śląsku, zrobić coś jeszcze więcej niż Mistrzostwa w Serwowaniu Deserów na Talerzu… Czas pokaże, czy uda się to zrealizować.

Jacek Baliński: Jak udaje Ci się godzić codzienną pracę w tortownia.pl z organizacją Mistrzostw na Śląsku i własnymi przygotowaniami do eliminacji do World Chocolate Masters?
Łukasz Anioł: Tę pracę można porównać do młodszej siostry – niby czasami denerwuje, ale, koniec końców, kocha się ją całym sercem. Oczywiście, łatwo nie jest – właściwie cały dzień nad czymś pracuję. Najpierw normalna produkcja w pracy, później przygotowywanie się do konkursu. Przygotowania do eliminacji zaczęły się mniej więcej od połowy listopada 2014 r. – wtedy zająłem się stroną, nazwijmy to, teoretyczną. Robiłem wstępne szkice eksponatu, planowałem smaki, dobierałem czekolady… W tzw. międzyczasie odbywały się już pierwsze próby, jednak miałem zbyt dużo obowiązków, związanych chociażby z codzienną pracą w cukierni, by poświęcić się temu w pełni. Bardziej intensywne prace zacząłem w grudniu, po produkcji zostając w pracowni i intensywnie ćwicząc.

Wracając do domu, w drodze odpisuję na maile związane z Mistrzostwami. Kiedy z kolei uda się wygospodarować jeden wolny dzień, nagle okazuje się, że muszę się stawić na Śląsku na spotkanie – telefonicznie wszystkiego nie da się załatwić... W domu na nudę też nie narzekam – przyswajam teorię, czytam książki i czasopisma branżowe, z których niekiedy czerpię inspiracje. Oprócz tego czasem trzeba jeszcze po prostu „pomieszkać” (śmiech). I wtedy jednak z tyłu głowy siedzi myśl o Mistrzostwach, więc często chodzę na zakupy, szukam produktów na próby – owoców, warzyw, przypraw – smakuję, komponuję… To wszystko jest ciekawe i mimo że momentami jest bardzo ciężko, myślę, że World Chocolate Masters są warte tego wysiłku.

Jacek Baliński: Czego się spodziewasz po eliminacjach?
Łukasz Anioł: Wygranej – i wyjazdu na główne zawody do Francji. Liczę też na to, że wrócę z nich z większą wiedzą zawodową – bezustanna nauka jest dla mnie bardzo ważna*.

Tego Ci zatem życzę!


Dodaj swój komentarz
 

Zaloguj się lub dodaj swój komentarz jako gość. Nie posiadasz konta? Zarejestruj się.

 

Polecamy przeczytać

Przejrzyj online Katalog reklam lub ściągnij na dysk (aktualny) PDF >>

Kategorie

Maszyny i urządzenia do produkcji

Pozostałe