dodano , Redakcja AK

(Nie)handlowe niedziele – co, jak i kiedy?

1 marca zaczęły obowiązywać przepisy Ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni. Chociaż pierwsze wolne od sprzedaży niedziele już za nami, nadal jest wiele niejasności. Czy nowe normy prawne wpłyną na działalność piekarni, cukierni i lodziarni?

Które dni są wolne od handlu?

Od marca br. większość przedsiębiorców prowadzących działalność handlową musi liczyć się z całkowitym ograniczeniem sprzedaży w wybrane niedziele oraz podczas dziesięciu dni świątecznych (zobacz kalendarz).Restrykcje obejmą również Wigilię i Wielką Sobotę, gdy sprzedaż trzeba będzie zakończyć do godz. 14. Zgodnie z zapisami ustawy w 2018 r. sklepy będą więc zamknięte w drugą i trzecią niedzielę miesiąca, czyli podczas 29 z 52 niedziel w roku. Warto jednak wiedzieć, że jeżeli święto państwowe bądź kościelne, będące dniem wolnym od pracy, przypadnie w niedzielę tzw. handlową, także obowiązywać będzie ograniczenie sprzedaży (zobacz przykład 1). W 2019 r. obostrzenia przybiorą na sile, bowiem handel dozwolony będzie tylko podczas 15 niedziel w roku. Sprzedaż będzie legalna w jedną, ostatnią niedzielę miesiąca, a także dodatkowo w niedzielę przed Wielkanocą i dwie niedziele przed Bożym Narodzeniem. W 2020 r. ustanowiono natomiast siedem niedziel handlowych – jedną przed Wielkanocą, dwie przed Bożym Narodzeniem oraz po jednej (ostatniej) w styczniu, kwietniu, czerwcu oraz sierpniu.

Przykład 1
W 2018 r. Wielkanoc przypadnie w pierwszą niedzielę miesiąca, która – zgodnie z ustawą powinna być niedzielą handlową dla większości sklepów w Polsce. Ponieważ jest to święto, handel w większości sklepów będzie zakazany, zwiększając liczbę niehandlowych niedziel do trzech w miesiącu.

Kogo nie obejmuje zakaz?

Wymienione wyżej ograniczenia nie dotyczą przedsiębiorstw handlowych, których działanie uznano za celowe w tych dniach. W artykule 6 Ustawy o ograniczeniu handlu wymienia się 32 typy działalności, które mogą otwierać sklepy we wszystkie niedziele miesiąca oraz podczas świąt. Wśród nich znalazły się piekarnie, cukiernie oraz lodziarnie, a także stacje paliw płynnych, restauracje i kawiarnie, kwiaciarnie, apteki i punkty apteczne, zakłady leczenia zwierząt, punkty sprzedaży dewocjonaliów i pamiątek, kioski, placówki pocztowe. Spod zakazu wyjęte są również punkty handlowe znajdujące się na terenie: obiektów infrastruktury krytycznej (np. energetyki, ratownictwa, transportu publicznego), hoteli, szpitali, sanatoriów, placówek kulturalnych, sportowych bądź turystycznych, dworców kolejowych i autobusowych, portów, lotnisk, jednostek wojskowych oraz więzień. By jednak można było w niedziele lub święta otworzyć sklep czy punkt gastronomiczny, we wpisie do Krajowego Rejestru Urzędowego Podmiotów Gospodarki Narodowej (REGON) przedsiębiorstwo musi w punkcie o działalności przeważającej wskazać numer PKD, czyli Polskiej Klasyfikacji Działalności, zgodny z listą wyjątków wymienioną w rozdz. 2, art. 6 omawianej ustawy (zobacz przykład 2). Ustawa przyzwala również na otwarcie małych sklepów z PKD innym niż dozwolone przepisami, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną we własnym imieniu i na własny rachunek.

Przykład 2
W przypadku cukierni, piekarni i lodziarni przeważająca działalność polegać powinna na handlu wyrobami piekarniczymi i cukierniczymi. Niedozwolone jest więc otwarcie sklepu wielkopowierzchniowego jako piekarni (nawet jeśli ma swoją piekarnię czy punkt odpieku pieczywa), gdy główną działalnością firmy jest handel detaliczny, a nie konkretnie sprzedaż produktów cukierniczych czy piekarskich.

 

Kto może stanąć za ladą?

W przypadku sklepów lub punktów gastronomicznych, które wymienione zostały w art. 6 ustawy jako zwolnione z zakazu handlu (w tym piekarni, cukierni i lodziarni), sprzedaż prowadzić mogą pracodawcy oraz zatrudnieni w jego firmie pracownicy. Przed zmianą prawa niemożliwe było zobligowanie podwładnych do pracy w dni świąteczne, ustawowo wolne od pracy. Obecnie jest to dozwolone. Pamiętać jednak trzeba, że zgodnie ze zmienionym Kodeksem Pracy osobom pracującym w handlu i gastronomii w niedziele oraz święta z tego tytułu należy się dodatkowy dzień wolny od pracy. Przepisy nie precyzują jednak, kiedy ma to nastąpić (dawniej za pracę w niedzielę przysługiwał jednodniowy urlop w czasie maksymalnie sześciu dni od pracującej niedzieli lub miesiąca, jeśli pracownik pojawił się w pracy w święto).

Wiele nieporozumień pojawiło się natomiast w kwestii niedzielnej i świątecznej obsługi małych sklepów prowadzonych przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną. Jeszcze pod koniec lutego większość prawników uznawała zapis „handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek” za nakaz prowadzenia sprzedaży samodzielnie przez właściciela punktu handlowego, tj. bez pomocy członków rodziny czy osób, z którymi podpisał umowy cywilno-prawne (np. umowę zlecenie). Z początkiem marca Państwowa Inspekcja Pracy oraz Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowały jednak uzgodnione wytyczne dotyczące nowych przepisów o zakazie handlu w niedziele i święta. Zgodnie z nimi przedsiębiorca będący osobą fizyczną (a także wspólnik w spółce cywilnej i franczyzobiorca), który otworzy sklep w niedzielę, może korzystać z okazjonalnej pomocy członków rodziny. Osoby te nie mogą być jednak zatrudnione w tym sklepie w inne dni tygodnia, a pomoc w niedziele powinna być nieodpłatna.

Przykład

Jeśli właściciel piekarni czy cukierni będzie chciał otworzyć punkt sprzedaży w niedziele tzw. niehandlowe lub w czasie dni świątecznych, będzie mógł zgodnie z prawem zobowiązać pracowników do stawienia się na stanowisku pracy. Konieczne będzie jednak przyznanie mu w ramach rekompensaty dodatkowego dnia wolnego.

 

Jak firmy obchodzą zakaz?

Gdy pojawiły się plany wprowadzenia zakazu handlu w niedziele i święta, w mediach równie szybko zaczęto mówić o lukach prawnych, dzięki którym możliwe jest ominięcie przepisów. Wśród wybiegów, mających zagwarantować zmniejszenie strat związanych z brakiem sprzedaży głównie w marketach czy sieciach sklepów, wymienić można m.in. otwieranie sklepów na stacjach benzynowych. Z rozwiązania tego korzysta już sieć Intermarche, która planuje stworzyć stacje paliw z niewielkim sklepem przy wszystkich swoich supermarketach, przy których pozwalają na to warunki gruntowe. Obecnie w sąsiedztwie dystrybutorów działają już dwa niewielkie sklepy tej sieci. Wprowadzenie ustawy było również strzałem w dziesiątkę dla PKN Orlen. Państwowy koncert zmienił status, dzięki któremu ponad 100 jego sklepów O!Shop może rozpocząć działalność hurtowni, oferując klientom różnorodny towar, w tym nawet sprzęt AGD, mięso czy ubrania.

Kolejnym wybiegiem jest przekształcanie galerii handlowych w… dworce kolejowe. Tego typu transformację przeszła na razie jedynie Galeria Metropolia w Gdańsku, która rzeczywiście dotąd posiadała własny peron i poczekalnie przy dworcu Gdańsk Wrzeszcz. Teraz, wybudowano w jej budynku dodatkowo kasy biletowe. Nie należą one jednak do żadnego z działających w Polsce przewoźników kolejowych, a odsprzedają bilety, które pracownik galerii kupuje… przez internet w systemach sprzedaży online m.in. PKP czy PKP Intercity. Ta druga spółka już zapowiedziała kroki prawne mające ukrócić ten proceder. W pierwszą niehandlową niedzielę mimo wybiegu prawnego tylko część najemców otworzyła sklepy, obsługując je jednak samodzielnie w obawie przed kontrolami PIP i ich interpretacją tej sytuacji. Tego typu posunięcie nie spodobało się również zarządzającym innymi galeriami handlowymi usytuowanymi przez dworcach kolejowych (np. Galerią Krakowską, Galerią Katowicka czy Złotymi Tarasami). Ich przedstawiciele tłumaczyli w mediach, że działanie takie jest kontrowersyjne, a galerie w Katowicach, Krakowie czy Warszawie nie stanowią integralnych części dworca, jak ma to miejsce w Gdańsku.

Ze względu na konieczność zapewniania żywności i napojów w podróży w niedziele niehandlowe otworzyć można punkty handlowe sprzedające żywność czy napoje na dworcach. Pod przepis ten „podpięły się”, a zgodność tego działania potwierdził PIP, dyskonty sieci Biedronka, które zlokalizowane są na dworcach PKP w pięciu lokalizacjach w kraju (m.in. w Krakowie, Warszawie oraz we Wrocławiu).

Jednym z pomysłów, który miał zapewnić zyski ze sprzedaży w niedziele niehandlowe, było tworzenie tzw. showroomów. Plan był taki, by w sklepach można było zobaczyć, przymierzyć czy odebrać towar, ale kupno i płatność odbywałyby się tylko przez aplikację mobilną. Od strony formalnej mielibyśmy wtedy do czynienia ze sprzedażą internetową, która jest dozwolona w niedziele i święta. Tego typu ruch sugerował właściciel sieci sklepów z ubraniami Top Secret, jednak… jego zapędy zostały ostudzone przez PIP. Według jego urzędników sprzedaż w sklepach internetowych powinna polegać na dokonaniu transakcji za pośrednictwem internetu, co zakłada, że proces sprzedaży odbywa się nie bezpośrednio w kontakcie z klientem, lecz na odległość. Zdaniem urzędników pomysł zastąpienia sklepów tzw. showroomami jest więc formą obejścia prawa, co skutkować może nałożeniem mandatu lub nawet wnioskiem do sądu o ukaranie przedsiębiorcy grzywną do 100 tys. zł.

Wśród pomysłów na obejście prawa pojawiały się również głosy, by sprzedaż w niedziele i święta odbywała się za pośrednictwem automatów (ustawa na to zezwala), w których można kupić talon na dany produkt i odebrać go w punkcie, który nie jest placówką handlową w myśl polskich przepisów. Jak na razie żadna dużych sieci handlowych nie zdecydowała się jednak na taki krok.

Super- i hipermarkety mogą zminimalizować straty wynikające z zakazu handlu, oferując sprzedaż internetową. By jednak nie złamać prawa, muszą one dysponować niezależnymi od sklepów stacjonarnych magazynami czy punktami odbioru towaru. Tego typu działania oferują obecnie niektóre sklepy sieci Carrefour i Auchan. Jednoznacznie odcina się od nich jednak sieć Tesco, która tłumaczy, że nie posiada zewnętrznych magazynów, a otwieranie tych funkcjonujących przy własnych sklepach jest niezgodne z zapisami ustawy i może grozić nałożeniem wysokiej grzywny.

 

Czy nowe prawo wpłynie na sprzedaż internetową?

Eksperci e-commerce szacują, że wprowadzenie zakazu handlu stacjonarnego w wybrane niedziele przyczyni się do ożywienia sprzedaży internetowej. Według analityków z firmy QuarticON zyski z handlu on-line w 2018 r. wzrosną o 300 mln zł. Według portalu Dziennik.pl na Węgrzech, po wprowadzeniu w 2015 r. zakazu handlu w niedziele, internetowa sprzedaż żywności rosła z kwartału na kwartał nawet o 30 proc. Czy należy spodziewać się podobnej sytuacji w Polsce? Być może, chociaż prognozy specjalistów są ostrożne. Szacują oni, że na zakazie najbardziej skorzystają sklepy internetowe dużych sieci oferujących ubrania, buty czy meble. Mniejsze będzie natomiast zainteresowanie przeniesieniem handlu do internetu tradycyjnych sklepów spożywczych, w tym piekarni i cukierni. Dlaczego? Podstawowymi utrudnieniami są stosunkowo wysokie koszty dostawy żywności, krótki termin jej przydatności do spożycia oraz fakt, że przebicie się z nowym sklepem online w internecie jest zadaniem bardzo trudnym i najczęściej zupełnie nieopłacalnym. Dodatkowo ustawa gwarantuje legalne działanie punktów sprzedaży podstawowych produktów spożywczych, np. piekarni i cukierni, w niedziele niehandlowe oraz święta, więc to tam najchętniej skierują swoje kroki klienci, którzy najczęściej dokonują wyboru towaru na podstawie czynników takich jak wygląd czy zapach pieczywa lub wyrobów cukierniczych.

Małgorzata Milian-Lewicka

Bieżące wydanie czasopisma

Bardziej pastry czy tylko chef? Maciej Rosiński opowiada, dlaczego warto połączyć kuchnię i cukiernię w jeden warsztat doskonałego smaku. Ponadto - dużo o chlebie, również tym sprzedawanym online, bio i takim, który tworzy jedyny w Polsce piekarz z dyplomem Le Cordon Bleu! Zobaczcie, co czeka na Was w nowym wydaniu!

Zobacz więcej
Bieżący numer

Polecamy przeczytać

Przejrzyj online Katalog reklam lub ściągnij na dysk (aktualny) PDF >>

Mistrz Branży

Maszyny i urządzenia do produkcji