...

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Poniżej znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w Portalu MistrzBranzy.pl

  1. Administratorem Danych jest „Grupa 69” s.c. z siedzibą w Katowicach, ul. Klimczoka 9, 40-857 Katowice
  2. W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Administratorem pod adresem e-mail: dane@mistrzbranzy.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
  4. Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
  5. Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
  6. Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
  7. Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
  8. Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
  9. Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  10. Administrator informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności.

dodano , Redakcja PS

Patron polskiego cukiernictwa

Nawet najpiękniej ozdobione ciasto nie jest do oglądania, a do jedzenia. Podobnie, wiedzy i doświadczenia nie powinno się chować w głowie, lecz przekazywać je dalej. Z takiego założenia wychodzi Michał Doroszkiewicz, który mocno inwestuje w młodych.

Nam opowiedział o tym, co to znaczy być dobrym nauczycielem, komu zawdzięcza swoje osiągnięcia. I o największym marzeniu, które właśnie się spełnia.

Jesteś człowiekiem o dużej renomie i nazwisku rozpo­znawalnym w branży cukierniczej. Obecnie Twoją uwagę, bardziej niż kolejne tytuły i konkursy, przykuwa edukacja. Dlaczego to dla Ciebie aż tak ważne?
Sam wiele w życiu otrzymałem. Jeszcze jako młody człowiek, gdy przyjechałem z Białegostoku do Poznania, dostałem się do pracowni Wojciecha Kandulskiego. W tamtym czasie, w 1997 r. było to miejsce znane i renomowane. To, co wówczas zrobiło na mnie wrażenie, to właśnie sposób przekazywania wiedzy i system uczenia młodego pokolenia. Mistrzowie bardzo się w nie angażo­wali, widać było, że im autentycznie zależy. My, jako uczniowie, czuliśmy się zaopiekowani, pod dobrymi skrzydłami. W pierwszym ośrodku szkoleniowym – professional spotkałem kadrę, która miała styczność z branżą za granicą, dzięki czemu mogła podno­sić kwalifikacje polskich cukierników. I robiła to z wielką ochotą. Właśnie w ten sposób zostało we mnie niejako zaszczepione po­czucie odpowiedzialności za przekaz wiedzy.



Im więcej dostajesz, im więcej wiesz, tym bardziej jesteś predysponowany do oddania tego kolejnym pokoleniom?
To po prostu wewnętrzna chęć dzielenia się tym darem. Mam już prawie 40 lat i bardzo bogate doświadczenie, więc wręcz szkoda by było, żeby to wszystko zostało tylko w mojej głowie. Tym bar­dziej, że młodzi ludzie są chłonni jak gąbki. A jeśli ktoś ma pasję, to nauczanie jest czystą przyjemnością.

Praca z młodym pokoleniem w opinii wielu nie należy do najłatwiejszych...
Ja akurat zawsze lubiłem kontakt z drugim człowiekiem, wymianę doświadczeń, rozmowy... Przekazywanie wiedzy w ogóle niesie sporo satysfakcji, cieszy mnie, gdy widzę potem, że moje pomysły realnie żyją w cudzych pracowniach, że moi kursanci i uczniowie korzystają z tego, czego się nauczyli. A jeszcze bardziej cieszy, gdy uczniowie przygotowywani przeze mnie do konkursów od­noszą sukcesy. W ogóle czuję się szczęśliwy z powodu każdej osoby, w której obudziłem pasję do zawodu. Sporo nazwisk prze­winęło się już przez moje ręce. Gdy podziwiam witryny pięknych cukierni w Polsce, widząc, jak zmieniła się branża w ostatnich latach, myślę, że w tej fali zmian mała kropla należy też do mnie.

Z pewnością jednak te zmia­ny, ale też edukacja młodego pokolenia kosztują mnóstwo energii i wiążą się z wieloma trudnościami.
Będąc szkoleniowcem, bardzo ła­two pójść na łatwiznę – przygoto­wać i rozdać receptury, ewentual­nie omówić technologię produkcji. A w edukacji nie o to chodzi. Mamy dzielić się całym naszym doświadczeniem. Jeszcze przed szkoleniem wykładowca musi się więc zastanowić, jak tę por­cję wiedzy przekazać. Tak naprawdę wszystko zaczyna się od poznania indywidualnych potrzeb ucznia, kursanta. Owszem, do­tarcie do wszystkich jest trudne. Osobiście dostaję informację zwrotną, że mi się to udaje. Myślę, że dzieje się tak z racji mojej otwartości i tego, że nie mam tajemnic. Sądzę, że ważne jest przede wszystkim skupienie na uczniu. Trzeba się w niego wpatrzyć, dowiedzieć, co go interesuje, gdzie szuka inspiracji. Co potrafi i co piecze na co dzień, chociażby z mamą, babcią… Jak się przed nami otworzy, to jest już z górki.

Czyli największa trudność jest w samym człowieku?
I tak, i nie, bo do człowieka mimo wszystko można szybciej dotrzeć. Pewnych rzeczy ad hoc nie zmienimy. Na przykład powszechną przeszkodą jest zaplecze produkcyjne pracowni, wiele z nich jest słabo wyposażonych, nie posiadają nowoczesnych sprzętów, a te na wyposażeniu są przestarzałe i niewystarczające. Do tego nikt niczego nie uczy tak naprawdę, poza wciskaniem przycisków. Gdy uczeń wpada do takiej „fabryki”, raczej się zniechęci do zawodu, niż czegoś nauczy. Może nie wszystkie zakłady powinny mieć pra­wo do nauczania? Może powinny je posiadać tylko te, gdzie uczeń naprawdę skorzysta i pozna cukiernictwo na wysokim poziomie?



Sednem problemu jest więc sam system edukacji zawo­dowej w Polsce...
Przez ostatnie lata jako branżowi profesjonaliści i pracodawcy wykonaliśmy ogromny skok, cukiernictwo w Polsce zmieniło się na plus pod względem jakości, ale też komunikacji z klientem, marketingu. To bardzo ważne. Ale zapomnieliśmy o kształtowa­niu kolejnych pokoleń. Myślę o cukiernictwie rzemieślniczym, ale też restauracyjnym. Między innymi z racji tego zawód cukiernika stał się mniej atrakcyjny, rzadziej wybierany. Kwestią podstawową jest cał­kowite zmodernizowanie pro­gramu nauczania, ale też ścisła współpraca Ministerstwa Edukacji z nauczycielami zawodu, szkole­niowcami, właścicielami zakładów produkcyjnych. I to nie tylko tymi zrzeszonymi z cechami.

Dlaczego akurat to warto zmienić?
Na chwilę obecną kształceniem mogą się zajmować tylko cukier­nie wpisane do cechu, gdzie ktoś ma tytuł mistrza cukiernictwa. Tymczasem jest wiele świetnych butikowych pracowni, które pro­wadzone są na światowym pozio­mie. Niestety według przepisów nie mają one prawa do kształ­cenia młodych. Jest to szkodli­wa i absurdalna sytuacja, jako że uczniowie właśnie tam najczęściej chcą pracować. Powinniśmy się pod tym względem dopasować do światowych standardów. We Francji mocno dba się nie tylko o edukację, ale w ogóle o promowanie zawodu. Na ucznia patrzy się jak na przyszłego mistrza, wykwalifikowanego pracownika. U nas uczeń to tylko uczeń… Na szczęście powoli się to zmienia za sprawą ambitnych nauczy­cieli, którym chce się coś więcej – organizują projekty, konkursy, zapraszają znane osobistości. Tak naprawdę przecież wyjdzie to na dobre każdemu. Dziś wiele zakładów narzeka na brak uczniów. A przez swój wkład zyskałyby pracowników, których niedobór tak dotkliwie odczuwają. Musimy więc zaangażować wszelkie możliwe narzędzia i zasoby, by rzucić nowe, świeże spojrzenie na zawód cukiernika – profesjonalistów, media, rzemieślników i nauczycieli.

 

Skąd brać przykład? Wspominałeś o Francji. Czy jeszcze jakieś kraje są godne naśladowania pod tym względem?
Prócz Francji również Wielka Brytania, Włochy, bo to też kolebki cukiernictwa, w których działają najsłynniejsze szkoły, takie jak Le Cordon Bleu lub Cast Alimenti. W edukację mocno inwestu­ją też USA, Japonia czy Malezja, która zdobyła złoty medal na ostatnim Coupe de Monde. Dziś możemy wręcz mówić o trendzie w edukację, który mocno nabrał na sile dzięki mass mediom. Zna­ni szkoleniowcy mogą bez większego problemu dotrzeć do każ­dego ośrodka na świecie. Renomowane szkoły wręcz rywalizują o ucznia! A ten ma łatwy dostęp do zasobów nieporównywalnych z tym, co było za moich czasów.

Wszystko jest łatwiejsze, ale to chyba samo w sobie nie sprawi, że młodzi zainteresują się cukiernictwem...
Dziś w ułamku sekundy możemy dowiedzieć się, jakie trendy pa­nują w Nowym Jorku, co jada się w Tokio. Ja czekałem, aż kolejny numer magazynu „Le journal du pâtissier” przyjdzie pocztą do zakładu (do dziś mam całe katalogi starych magazynów i ulotek na pamiątkę), tymczasem współcześnie młodzi wszystko mają podane na tacy, czyli w internecie. Mimo to nie każdy garnie się do nauki. I tu właśnie potrzebna jest opieka nauczyciela, by się uczniem zająć na poziomie mentalnym, wręcz coachingu. Ma bu­dować jego motywację, pokazać, że cukiernictwo to świetny wy­bór, perspektywy na przyszłość.

 

Same obrazki z Instagra­ma nie wystarczą! I tak oto dochodzimy do wniosku, że w nauce ważniejszy jest ele­ment ludzki niż sucha wiedza czy piękne obrazki.
Zawsze powtarzam, że naj­więcej zawdzięczam właśnie ludziom. Wszystkim, których spotkałem na mojej drodze ży­cia: przyjaciołom, rodzinie, mi­strzom i pracodawcom. Staram się zawsze słuchać ludzi, bez względu na to ile znaczą w środowisku, świecie. Jestem w tym miejscu dzięki osobom, które wyciągnęły do mnie rękę i do­strzegły potencjał, zaufały mi, moim często szalonym pomy­słom. Wiele wsparło mnie finansowo, dało możliwość szkolenia za granicą. Oczywiście, drugą kwestią jest moje nastawienie – pasja. Ale też intuicja, która wiele razy pomagała mi w trud­nych decyzjach.

Jesteś mocno zaangażowany w szkolenie młodych, cie­kawi mnie, czy sam również wciąż się szkolisz?
Dla mnie każdy dzień pracy to szkolenie siebie (śmiech). Przez ostatnie lata zwłaszcza, bo poszedłem w nowym kierunku – rynek biznesu. Zajmuję się zarządzaniem personelem i czasem pracy, technologią, organizacją przestrzeni produkcji, sprzedaży. Szkolę się więc już nie tylko technologicznie, ale też w zasobach bizne­sowych. Oczywiście nadal jeżdżę na zagraniczne szkolenia (o ile to możliwe). Mocno korzystam z internetu i publikacji tam do­stępnych. Często jestem też tłumaczem i asystentem, gdy do pol­skich ośrodków szkoleniowych przyjeżdżają zagraniczne gwiazdy cukiernictwa.

No właśnie, mamy w Polsce bardzo dobre prywatne szkoły cukiernicze, które częściowo uzupełniają tę lukę w pań­stwowym nauczaniu.
Tak, nasze ośrodki i szkoleniowcy są na wysokim poziomie. Nato­miast sami kursanci często nietrafnie wybierają szkolenia. Warto zadać sobie pytanie: na jakim etapie rozwoju jestem i jaką funk­cję spełniam w zakładzie pracy. Być może okaże się, że umiejęt­ności managerskie są mi potrzebne bardziej niż nowe receptury. Inna sprawa jest taka, że na te prywatne ośrodki nie stać wielu młodych, uczniów. Być może komuś wyda się to banalne, ale właśnie kwestie finansowe są często przeszkodą w edukacji. Tak jak sprawy rodzinne. Z racji tego wiele ukrytych talentów nigdy się nie otworzy, bo ma obciążenia sprawami osobistymi. Dlatego moim marzeniem jest stworzyć miejsce, z którego będą mogli korzystać młodzi, których nie stać na dobrą edukację, mają wewnętrzne frustracje i bez pomocy z zewnątrz się nie rozwiną.

Czyżby to projekt na ten nowy rok?
Miałem wiele planów, które musiały zostać odroczone w czasie po tym, co wydarzyło się na przełomie lutego i marca 2020 r. Powtórzę się za tysiącami osób, mówiąc, że tamten rok był kosz­marnie trudny. Przeżyłem kryzys ARch. MiędzynARodowA SzkołA Sztuki kulinARnej AShAnti firmowy. Prowadząc Pastry Lab, czyli działalność usługową, bo rynek szkoleń i konsultingu sta­nął, musiałem wszystko obmy­ślić na nowo: gdzie, jak i z kim dzielić się wiedzą. Ale był to też wyjątkowo dobry rok. Zacząłem realizować moje największe ży­ciowe marzenie, czyli moderni­zować lokal pod autorską pra­cownię cukierniczą, która będzie zarazem kawiarnią. W przyszło­ści chcę go połączyć z miejscem edukacji uczniów. To dla mnie
wielka radość. Mimo że biznesplan był świetnie przygotowa­ny, prace, a zatem i ostateczne otwarcie zostały przesunięte. Dzięki temu jednak zyskałem moment na refleksję nad własną karierą i życiem prywatnym. Życie to przecież nie tylko praca. I wreszcie miałem chwilę, by to do mnie dotarło. Chwilę, by przewartościować wiele rzeczy – oddzielić te istotne od niepo­trzebnych problemów.

 

Optymizm na początku roku mile widziany!
Jestem człowiekiem bardzo optymistycznym, nie poddaję się. A biznes to życie, raz jest dobrze, raz gorzej. Trzeba mieć na uwadze, że zawsze mogą zdarzyć się rzeczy, na które nie mamy wpływu. Póki co, zespół mam skompletowany, sprzęt i wyposa­żenie również, więc otwarcie planuję na przełom stycznia i lute­go. To będzie spełnienie wielkiego marzenia, ale nie ostatniego. Sporo jest jeszcze do zrobienia.

Podobno kto ma marzenia, ten ma po co żyć! Dzięku­ję za rozmowę i do zobaczenia w Poznaniu na wielkim otwarciu!

rozmawiała Natalia Aurora Ignacek

 

 

Bieżące wydanie czasopisma

Ile trwa przygotowanie słodkiego stołu? Jak składać tort? Jakie ranty najlepiej się sprawdzą? Wreszcie - co naprawdę wchodzi w skład ceny tortu. A także kasztanowe bochenki, pachnące ciastka oraz piekarnia jako oaza spokoju. Zapraszamy!

  • Wykup prenumeratę

  • Zobacz więcej
    Bieżący numer

    Polecamy przeczytać

    Przejrzyj numer online lub pobierz PDF PDF >>

    Pełny numer dostępny tylko w prenumeracie >>




    Mistrz Branży

    Maszyny i urządzenia do produkcji