...

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Poniżej znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w Portalu MistrzBranzy.pl

  1. Administratorem Danych jest „Grupa 69” s.c. z siedzibą w Katowicach, ul. Klimczoka 9, 40-857 Katowice
  2. W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Administratorem pod adresem e-mail: dane@mistrzbranzy.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
  4. Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
  5. Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
  6. Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
  7. Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
  8. Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
  9. Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  10. Administrator informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności.

dodano , Redakcja PS

Pikantne walentynki. Jedz, śmiej się i kochaj!

Najsłynniejszym walen­tynkowym upominkiem jest jabłko pokryte różowym lukrem, ułożone w hebanowej szkatułce wysadzanej perłami. Taki prezent w XV w. otrzymała Anna Boleyn od króla Anglii Henryka VIII. W XXI w. pewien handlarz z Chin ubrał brzoskwinie w siatecz­kowe majteczki, włożył do ładnego pude­łeczka i też stał się sławny.

Te dwa prezenty dzielą wieki, dzieli też podejście do tematu, ale łączy zasada: element zasko­czenia podarowany w ładnym opakowaniu. W jednym i drugim przypadku symbolika erotyczna jest rów­nie ważna, co oprawa prezentu. W porównaniu z niewinnym jabłkiem Hen­ryka VIII brzoskwinie „ubrane” w majtki są dużo bardziej sugestywne. Choć w brzo­skwiniach erotyzm jest ewidentny (wszak kształt tych owoców niejednemu kojarzy się z kobiecymi pośladkami), to nikogo ra­czej nie gorszy (prawda?). Genialnie proste rozwiązanie, które poprzez uniwersalną for­mułę sprawdzi się nie tylko na walentynki.

Odrobina pikanterii – i pomysł na walen­tynkowy prezent gotowy! FOT. ROCKET NEWS24

 

Serce na 1001 sposobów
Kierując się tymi przykładami, zajrzeliśmy do Internetu w poszukiwaniu nowych spo­sobów symbolicznego wyrażania uczuć czy pożądania. Pod hasłem „Valentine’s Day cakes” pojawił się obszerny przegląd cia­steczek w kształcie serca przygotowanych na 1001 sposobów. Równie długa była lista ciast i ciasteczek erotycznych – na pierwszy rzut oka większość propozycji kręciła się wokół standardowych „motywów” ludzkie­go ciała lub dosłownego seksu. Ale to nas nie zraziło. Przeszukaliśmy Internet jeszcze dokładniej, żeby sprawdzić, czy erotyzm w cukiernictwie ma również ciekawsze, mniej wulgarne odsłony. Czy cukiernicy są skazani na dosłowność i – nie bójmy się tego słowa – kicz? Czy znajdują własne środki wyrazu, które pozwalają przedsta­wić erotyczną symbolikę w inny sposób?

Zanim przejdziemy do konkretów, proponu­jemy krótką podróż, dzięki której poznamy zwyczaje związane z miłością i okazywa­niem sobie uczuć – nie tylko w dniu św. Walentego. To też ciekawa podróż po sym­bolice, mocno zakorzenionej w ludzkiej świadomości. W ślad za tymi zwyczajami i skojarzeniami idą oczywiście cukiernicy.

Różne oblicza walentynek
Wręczanie drobnych, symbolicznych pre­zentów jest spotykane w każdej kulturze, niezależnie od szerokości geograficznej. W Walii zakochani obdarowują się łyżecz­kami zdobionymi motywami serduszek, kluczy i kłódeczek. Przesłanie jest jasne: „Otwórz moje serce!”. Takie łyżeczki zro­bione są przeważnie z drewna, ale cukiernie i piekarnie wykonują je z piernika, czeko­lady czy masy marcepanowej. Niemcy najczęściej wręczają czerwone róże, świadczące o miłości i wiecznej świe­żości uczucia, a także czekoladowe (ko­niecznie z marcepana w polewie z mlecz­nej czekolady) lub piernikowe (w polewach lukrowych z miłosnymi wzorkami) słodycze w kształcie serca.

FOT. WWW.HUFFINGTONPOST.CA


Walentynki po japońsku
W Japonii przygotowania do walentynek (Barentain Dee) rozpoczynają się już pod koniec stycznia – wtedy Japończyków ogar­nia czekoladowy szał, a biznes zaczyna się mocniej kręcić. Oprócz najczęściej kupowa­nych bombonierek można tam nabyć: kart­ki, wstążki, ozdobne pudełeczka. Wszyst­kie gadżety przygotowywane są z myślą o Japonkach, ponieważ to właśnie kobiety i dziewczęta tego dnia rozdają czekolad­ki. I wcale nie chodzi wyłącznie o prezenty dla ukochanych. Pudełeczka z czekoladkami wręcza się również szefowi, kolegom z pracy czy szkoły. Właśnie dlatego dostępne są tam dwa rodzaje czekoladowych walentynek: gi­ri-choko – dla kolegów – oraz honmei-choko – dla ukochanego. Drugi rodzaj prezentu powinien być przygotowany własnoręcznie, ponieważ podobno tylko taki jest oznaką prawdziwego uczucia. Mogą to być ciastka z nadzieniem, czekoladowe wypieki, czeko­lada w zmyślnym kształcie z lukrowanym napisem, czekoladki, trufle czy cokolwiek, pod warunkiem, że zawiera czekoladę.

kkW Japonii walentynki to istne czekoladowe szaleństwo dla pań i dziewczyn. W tym dniu wręczają one swoim ukochanym słodkie upominki od serca honmei-choko, a kolegom z pracy bardziej oficjalne giri-choko (na zdjęciu produkty firmy Hugo&Victor)

 

Japońska moda walentynkowa wywo­dzi się z 1953 r. Wtedy to właściciel cu­kierni w Kobe – Morozoff – przygotował pierwszą kampanię nakłaniającą kobie­ty do podarowania czekoladki ukocha­nemu. W 1958 r. pomysł podchwyciła pewna tokijska cukiernia. Potem stało się to tradycją.
W latach 70. ubiegłego wieku powstał jeszcze jeden nowy zwyczaj walentyn­kowy – White Day (Howaito Dee). „Biały Dzień” przypada 14 marca – dokładnie miesiąc po walentynkach. Wtedy to Ja­pończycy mają okazję odwdzięczyć się swoim damom serca – zazwyczaj czeko­ladą, słodkim upominkiem, chociaż cza­sem bywa to np. pluszowy miś.

Amerykańskie Valentine’s Day  – podwójnie!
Walentynki w Stanach Zjednoczonych obchodzi się z wielkim rozmachem. Tu nawet w szkołach są prowadzone specjalne walentynkowe lekcje. Tego dnia przygotowywane są również spe­cjalne gry i zabawy, walentynki panują na ulicach i na wystawach sklepowych, a dookoła Amerykanie obdarowują się kartkami, kwiatami, czekoladami i innymi prezentami. Kartki otrzymują nie tylko wybrańcy serca, ale – tak jak w Japonii – także rodzina, przyjaciele, koledzy z pra­cy i szefowie. Powszechny jest również zwyczaj obdarowywania czekoladkami w kształcie serca.

Na tym jednak nie koniec walentynek w USA. W trzecią sobotę października Amerykanie (m.in. w Kansas, Kentuc­ky, Michigan czy Minnesocie) obchodzą drugie walentynkowe święto – Sweetest Day (z ang. „Najsłodszy Dzień”). Niektó­rzy twierdzą, że jest to święto sztucznie wykreowane przez przemysł cukierni­czy. Pierwszy Sweetest Day odbył się w 1922 r. w Cleveland, a w przedsięwzię­ciu wzięło udział 12 cukierników. Rozdali oni 20 000 pudełek słodyczy chłopcom roznoszącym gazety, sierotom, starszym ludziom i biednym osobom. Pomagały w tym gwiazdy filmowe. I tak dzień ten zaczął funkcjonować jako „drugie walen­tynki”. Największą popularnością święto cieszy się w Cleveland i Detroit, a cu­kierki w kształcie serca czy misiów roz­daje się nie tylko ukochanej osobie, ale także bliskim z rodziny i przyjaciołom.

 

Święto płodności
Jako ciekawostkę warto podać przykład japońskiego święta płodności Kanama­ra Matsuri. Nie stanowi ono alternaty­wy wobec walentynek – to tradycyjne święto, z którym wiąże się głównie kult płodności i trwałości małżeństw. Jest to również przykład bezpruderyjnego podejścia do seksualności i związanej z nią symboliki.

Celebrowanie odbywa się co roku na po­czątku wiosny i wiąże się z wyjściem na ulice tłumów ludzi trzymających w dłoniach figurki penisów – od ma­łych (w formie lizaków) po monstru­alne posągi męskich genitaliów. Świę­to obchodzone jest w każdą pierwszą niedzielę kwietnia. Obchody rozpoczy­nają się od występu na scenie młodej gejszy (tzw. maiko), której towarzyszą przenośne ołtarzyki. Na każdym z nich umieszczona jest figura fallusa. Następ­nie tworzy się procesja, która powoli przeradza się w paradę roześmianych ludzi. Nikogo nie gorszy ani widok dzieci pozujących do zdjęć z drewnianym przy­rodzeniem, ani młodych dziewcząt kosz­tujących ze smakiem lizaki w kształcie fallusa. Liczą się zabawa i odpowiednie podejście do tematu.


Erotyzm – twórczy popęd
Erotyzm to siła napędowa nie tylko dla artystów. To, co dla malarza jest pobud­ką do tworzenia wielkich dzieł, innym pomaga ubić dobry interes. Pamiętają Państwo chińskiego handlarza owocami, który „ubrał” brzoskwinie w... majtki? Choć pomysłowy Chińczyk opatentował swój pomysł na bieliźniano-owocowy biznes, to nikt nikomu nie broni „ubie­rać” seksownie… pierniki czy ciastecz­ka. W Polsce – dzięki podobnej inicja­tywie – zasłynęła Cukiernia Jana Dusia ze Skoczowa (Śląsk), która zaoferowała pierniczki ręcznie zdobione wzorami naj­różniejszej bielizny.

Pierniczki w bieliźnie – figlarne i słodkie zarazem. FOT. BESKIDZKA24

Erotycznie wcale nie musi oznaczać – wulgarnie. FOT. CAKES AND MORE BY NORA

 

Erotyka silnie przemawia do nas i kieru­je naszymi wyborami. Fakt ten dotyczy przede wszystkim mężczyzn, jednak i ko­biety bardzo często zwracają uwagę na ero­tyczną scenerię czy intymny nastrój. Nie bez powodu w cukiernictwie dynamicz­nie rozwija się dział erotycznych tortów w stylu angielskim na wieczory panieńskie czy kawalerskie. Najczęściej powstają tor­ty w kształcie męskiego torsu, obcisłych bokserek, kobiecych piersi czy pośladków, które przyciągają uwagę swoją estetyką i sposobem wykonania. I wcale nie muszą być wulgarne. Czasem jest to kwestia za­stosowanych kolorów i dekoracji – zupełnie inaczej zareagujemy na tort w kształcie ładnie uformowanego biustu, delikatnie przesłoniętego jasnoróżową koszulą, któ­ry dodatkowo ozdobiono sznurem słodkich pereł, niż gdybyśmy dostali tort, który od­słania wszystko.
Erotyczne motywy można zmieścić nawet na kruchych ciasteczkach i modnych cup­cake’ach. Tutaj ogranicza nas rozmiar po­wierzchni do udekorowania, ale od czego mamy wyobraźnię?

Kulinarna rozkosz
Erotykę można ukazać w sposób dwuznacz­ny, balansując na granicy moralności, ety­ki i obowiązujących kanonów. Można tak­że w sposób bezpośredni odwoływać się do zbliżeń seksualnych, jednak nie muszą to być figurki kobiet i mężczyzn ułożone w dwuznacznej pozycji – wystarczy uchwy­cić sytuację sugerującą „co tu się za chwilę może dziać”.
Jednym ze sposobów na przyciągnięcie uwagi odbiorców jest niestandardowa for­ma lub treść, która równie często zachwyca wszelkimi nieszablonowymi rozwiązania­mi, co bulwersuje. Ostatnio coraz częściej na ciasteczkach pojawiają się proste rysun­ki będące uproszczoną wersją Kamasutry.

Przedstawione propozycje na pikantne walentynki prezentują różną stylistykę, odmienne techniki, ale wszystkie są w równym stopniu ciekawe. FOT. WWW.CAKECREATIONSFORYOU.BLOGSPOT.COM

Ciasteczka z motywami zaczerpniętymi z Kamasutry – sposób na osiągnięcie kulinarnej rozkoszy. FOT. THE BRILIANT BAKERS

 

Seksowny i... zabawny gadżet
Na walentynki popularnością cieszą się róż­nego rodzaju fetysze, np. seksowne buty, torebki, a także skórzane gadżety. W Stanach Zjednoczonych działają firmy specjalizujące się tylko w produkcji tortów, ciastek, ciaste­czek, lodów i lizaków „ociekających” seksem. Są także ciasteczka i torty ze zdjęciami nie do końca ubranej pani lub pana. Pod opisem ciastka z kremem w kształcie penisa czyta­my: „Która kobieta może oprzeć się naszym uroczym i smacznym babeczkom?”. I w tym przypadku poczucie humoru będzie w cenie.

Równie dużym powodzeniem cieszą się na przykład dekoracje odwołujące się do słynnych króliczków Playboya, różowych świnek ubranych w lateks czy nawet zającz­ków wielkanocnych w charakterystycznej po­zie. Wykorzystując ten sposób komunikacji z konsumentem, należy szokować na tyle, aby przyciągnąć jego uwagę, a jednocześnie nie zniechęcić do reklamowanego produk­tu czy też marki. Jest to cel bardzo trudny do osiągnięcia, ponieważ granica dzieląca re­klamę, w której zawarty jest kontrowersyjny przekaz, od takiej, która przekracza granicę szeroko pojętej moralności, kanony estety­ki i dobrego smaku, jest niezwykle cienka.

Produkt na zamówienie
Przyglądając się internetowym ofertom wy­robów czekoladowych, można śmiało stwier­dzić, że do grupy docelowej należy właściwie każdy z nas. Coraz większą popularnością cieszą się produkty personalizowane, two­rzone na specjalne zamówienie klientów. Należą do nich czekoladowe telegramy, czyli liczące zazwyczaj od 7 do 60 znaków, re­dagowane przez klienta, wiadomości tek­stowe wykonane z czekoladowych literek, gustownie zapakowane.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem są cze­koladki umieszczone w pudełku, na które­go wieczku widnieje nadesłane przez klienta prywatne zdjęcie. Na szczególne uroczystości świetnie sprawdzają się kosze upominkowe, a ich zawartość zależy zazwyczaj od decyzji zamawiającego, który samodzielnie wybiera produkty spośród szerokiej gamy pralinek, czekoladowych tabliczek czy ciasteczek. Część sklepów prowadzących sprzedaż wy­syłkową zajmuje się kompleksową obsłu­gą klienta biznesowego, w ramach której umieszcza reklamowe logo na opakowa­niach czekoladek, przygotowuje czekoladowe upominki dla pracowników i kontrahentów, wysyła paczki bezpośrednio do odbiorców. Firma składająca zamówienie może decydo­wać o formie oraz treści nadruków i tłoczeń, zaprojektować etykiety i nalepki na opako­wania czekoladek, a nawet wybrać kształt pralinek. O wszechstronną i profesjonalną obsługę klientów biznesowych warto zadbać choćby dlatego, że kupują oni częściej i re­gularniej niż nabywcy indywidualni.

Słodko i pieprznie
Jak widać, istnieje nieskończenie wiele możliwości na uatrakcyjnienie tego – i tak przecież miłego – dnia. Przygotowując się do walentynek, warto łączyć tradycję z no­woczesnością, a płomienne uczucie wzbo­gacić szczyptą pikanterii... na słodko. Jeśli dodamy do tego poczucie humoru – przepis na sukces gwarantowany!

 Marzena Zacharska

Bieżące wydanie czasopisma

Zapraszamy do jesiennego wydania MB, w którym dr Józef Sadkiewicz namawia do wspierania polskich, ekologicznych producentów, dostosowywania technologii produkcji pieczywa do surowca i powrotu do dawnego smaku chleba. Podejmujemy też ważny temat aluminium w piekarstwie oraz zachęcamy do zmiany myślenia o opakowaniach na chleb.

Zobacz więcej
Bieżący numer

Polecamy przeczytać

Przejrzyj online Katalog reklam lub ściągnij na dysk (aktualny) PDF >>

Mistrz Branży

Maszyny i urządzenia do produkcji