Kolejna kawiarnia w Krakowie? Tak, ale z sercem, misją i osobowością. Kasia Pilitowska – znana krakowska aktywistka, restauratorka i promotorka dobrego smaku – otwiera na Salwatorze „Siostrę”. To nie tylko coffee bar, ale miejsce spotkań, współpracy i miejskiej czułości. „Siostra” łączy smaki, wspomnienia kolory lat 80.

Myśląc o Kasi mam przed oczami drobną brunetkę, pełną energii i pomysłów, które po prostu realizuje. Coffee Bar „Siostra” to jej kolejne kulinarne „dziecko”. Przez kilkanaście lat prowadziła z partnerem na Kazimierzu mały bar z hummusem, hummusiję Hummus Amamamusi. Niedaleko założyła z córką Zosią bar śniadaniowy „Ranny Ptaszek”. To maleńkie, urocze miejsce w stylu vintage, jedne z pierwszych w Krakowie, gdzie można było zjeść śniadania przez cały dzień.
Skąd pochodzi „Siostra”?
Działając jako aktywistka ekologiczna Kasia poznała wiele kobiet, którym leży na sercu dobro przyrody i jej obecność w przestrzeni miejskiej. Siostry Rzeki – tak nazywa się kolektyw, który współtworzy – to kwintesencja działań proekologicznych, piękna, współpracy i wsparcia – wymienia jednym tchem. Poza tradycyjną kawiarnią chciała więc stworzyć także przestrzeń dla działających w tej dzielnicy artystów, rzemieślników, jednym słowem ciekawych ludzi, z którymi fajnie jest się spotkać. Powstająca na ul. Kościuszki 23 kawiarnia mieści się między dwoma rzekami: Wisłą i mniejszą Rudawą, która przepływa przez dzielnicę Salwator. Dla Kasi to miejsce będzie również symboliczną siostrą „Rannego Ptaszka” z krakowskiego Kazimierza, do którego ma ogromny sentyment. Mało tego lokal, gdzie mieści się „Siostra”, jest wynajmowany od sióstr Augustianek z klasztoru na Kazimierzu. W tej dzielnicy Kasia mieszkała 24 lata. Nazwa kafejki ma więc swoje mocne podstawy.

Stylistyczne inspiracje
„Siostra” nawiązuje wystrojem do stylu lat 80 – tych. – To mój czas w liceum, który mnie ukształtował, mówi Kasia. Właścicielka nie boi żadnych kolorów i od razu założyła, że tu będzie dużo odważnych, żywiołowych barw. Odcienie: błękitny, złoty i winna czerwień są spotykane w wystroju sakralnym, a niebo pełne chmur na suficie dopełnia duchowe skojarzenia. Jaskrawe lampy: żółte, niebieskie, czerwone nie pozwolą, by w tym miejscu było monotonnie. Kasię fascynuje sztuka użytkowa, dlatego w lokalu znajdą się klasyczne meble z tych lat z Ikei. Nie będziemy się tu nudzić, bo właścicielka zamierza zadbać o oprawę muzyczną z epoki. Już uzbierała pokaźną kolekcję kaset z lat 80 – tych (260 sztuk!), a sąsiedzi podrzucają jej kolejne. – Zależy mi na nie krępującej atmosferze, sąsiedzkiej swojskości, mówi. Muzyka będzie odtwarzana na kultowym boomboxie Lasonic, do którego w drugiej sali dołączy, na specjalne okazje, eksportowa czerwona wersja magnetofonu Grundig.

Słodko, słono i wegańsko
Kasia ma doświadczenie w przygotowywaniu jadłospisu, szczególnie tego wegańskiego. Od kilku lat gotuje dania bez mięsa i piecze słodkości na bazie roślinnych zamienników. W „Siostrze” nie ma miejsca na kuchnię, bo lokal ma jedynie 30 metrów kwadratowych, ale od słodkiego menu będą zaprzyjaźnieni dostawcy. Ciastka przyjadą od Jadzi z kawiarni „Szklarnia” i Asi z „Crusha”. Kawa bez dwóch zdań będzie kawą z wyższej półki, czyli speciality. Czym jest kawa speciality? Krótko mówiąc to kawa najwyższej jakości. Nazwa speciality to nic innego jak określenie jakości kawy, która w obiektywnej ocenie Q-Grade'rów (sensoryków oceniających kawę) zdobyła więcej niż 80 punktów na 100 pod względem jej jakości. Napijemy się też świetnej herbaty, której Kasia jest admiratorką. Pojawi się także kawa „Inka”, która kojarzy się ciepło i sentymentalnie. Oprócz ciastek będzie można także zjeść kanapki na bazie pieczywa rzemieślniczego. Pieczywo będzie kupowane po sąsiedzku w piekarniach “Zaczyn” i “100 bochenków”. To świetny przykład wsparcia i podtrzymywania więzi między konceptami gastronomicznymi. Te więzi są bardzo ważne w momencie, kiedy ginie handel detaliczny czy drobne usługi, które nadawały smaku i ludzkiego charakteru dzielnicom. W „Siostrze” nie napijemy się alkoholu, właścicielce zależy na tym, by mieszkańcom żyło się spokojnie i by nowa kawiarnia nie zakłócała w żaden sposób komfortu życia, będą więc “zeróweczki”, czyli wino i piwo bezalkoholowe.

Paryski sznyt
Kasia jest romanistką i ma we krwi wyczucie paryskiego stylu, który ma zamiar przemycić na krakowską ulicę. W Paryżu ogródki przed lokalami są kilkakrotnie większe niż wnętrza. Tu jada się i pije obserwując uliczne życie. A więc “Siostra” również otrzyma przestrzeń ogródkową nieco większą niż ona sama. Ulica Kościuszki może nabrać coraz bardziej paryskiego klimatu, zwłaszcza, że sąsiedzka piekarnia Zaczyn połączona z bistrem także serwuje posiłki na zewnątrz.
Jak z instagrama
Instagram jest częścią życia i stanowi narzędzie w komunikacji biznesowej. Dlatego instagramowy będzie sufit w „Siostrze” imitujący błękitne niebo z chmurami, które dodatkowo kontrastują z czerwoną lamperią – vintage. Niebiański element to zachęta do robienia zdjęć na social media. Dla bywalców to będzie frajda z uchwycenia zabawnych ujęć, a dla właścicieli to możliwość powiadomienia, że takie miejsce jest i można tu odpocząć, cofnąć się w czasie, a może nawet kogoś ciekawego spotkać. Cofniemy się w czasie nie tylko dzięki muzyce i wystrojowi, ale także dzięki zastawie. Kasia Pilitowska uwielbia szperać, znajdować stare naczynia, nie cierpi grzecznych kompletów, lubi takie, które coś przeżyły i mają swoją duszę. Drobną porcelanę wyszukuje dla „Siostry” w sklepie Fundacji „Emaus” w Nowej Hucie tym samym wspierając fundację, która odnawia rzeczy i daje pracę osobom bezdomnym. Ma już na stanie kilka literatek, kilkadziesiąt filiżanek, talerzyków i dwa przepiękne szklane termosy. Kupuje też nowe rzeczy, które stylem przypominają lata 80 te. – Tu czuję, że żyję mówi Kasia, która niedawno opuściła mieszkanie na Kazimierzu przeprowadzając się na Dębniki. – To miejsce nie było już dla mnie – dodaje – Coraz bardziej zdominowane przez najem krótkoterminowy zabierający dzielnicom stałych mieszkańców, z ich rytuałami, z nawiązywanymi latami więziami, z przestrzeniami z drobnymi usługami. Tu czuję się tak jak 25 lat temu – konstatuje Kasia mając na myśli swoje nowe miejsca do życia i swoją nową przestrzeń – „Siostrę”, która zaprasza do siebie wszystkich stęsknionych za rozmową, wyśmienitą kawą, ciastkami, kanapkami i byciem razem.
Katarzyna Szarek
