...

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Poniżej znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w Portalu MistrzBranzy.pl

  1. Administratorem Danych jest „Grupa 69” s.c. z siedzibą w Katowicach, ul. Klimczoka 9, 40-857 Katowice
  2. W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Administratorem pod adresem e-mail: dane@mistrzbranzy.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
  4. Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
  5. Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
  6. Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
  7. Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
  8. Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
  9. Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  10. Administrator informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności.

dodano , Redakcja AU

Tego nie wiesz o truskawce! - szczypta historii ulubionego owocu Polaków

W dawnych czasach truskawka była rarytasem znanym jedynie na królewskim dworze. Znany afrodyzjak z czasem stał się nie tylko dobrem powszechnym, ale też zagościł w sztuce i kulturze. Z jakiego regionu pochodzi dziś najlepsza truskawka i jakie imprezy w Polsce są jej dedykowane? Przeczytajcie garść cennych informacji o tym owocu.

Mimo, że przez kilka lat zgłębiamy w szkole biologię i historię, to jednak dziś, poza osobami rzeczywiście zainteresowanymi, mało kto powie kim był Linneusz (choć w moich czasach nazwisko to na jednej z lekcji biologii padło), który stworzył podstawy nowoczesnej systematyki roślin, które przyjęto w większości ówczesnego cywilizowanego świata. Oczywiście, powstanie systematyki Linneusza nie przeszkodziło w badaniach i rozważaniach nad roślinami polskim naukowcom okresu wielkiej mobilizacji czasu Sejmu Czteroletniego. Jednym z tych, którzy z pasją tropili rośliny i spisywali wiadomości o nich w języku polskim był ksiądz Krzysztof Kluk.

 

 

Z pod jego ręki wyszło pierwsze polskie dzieło, w którym opisane zostały setki roślin wedle klasyfikacji Linneusza. Był Dykcyonarz roślinny: w którym podług układu Linneusza są opisane rośliny nietylko kraiowe dzikie, pozyteczne albo szkodliwe... ale oraz y cudzoziemskie, ktoreby w kraiu pożyteczne być mogły. Ksiądz Krzysztof stosował podobną metodykę, ale być może z powodu mniejszej dostępności roślin w Polsce nie pod numerem 633 jak Lineusz, a pod 558 umieścił opis rośliny z rodziny znanej pod łacińską nazwą Fragraria. Choć w tytule mowa o truskawkach, to polska nazwa rodziny tłumaczona jest jako „poziomka”. Ksiądz Kluk, jeden z reformatorów Komisji Edukacji Narodowej znanej z okresu Sejmu Wielkiego jako gremium, które stworzyło przełomowy plan edukacyjny, a jednocześnie autor Dykcyonarza, pisząc Fragraria myślał o dwóch odmianach - dzikiej, zwanej nadal poziomką oraz o ogrodowej, zwanej  truskawką, którą opisuje następująco:

„Ogrodowe, które Truskawkami nazywamy różne mają odmiany, są wielkie, są mnieysze, czasami wielkości śliwki, są zapach piżmowy mayące, np. Truskawka ananasowa są co miesiąc aż do jesieni. Jagody rodzące. Kolor owocu różny iest, mniej więcej czerwony, białawy, żółtawy. Lineusz wszystkie Truskawki ma tylko za odmianę Poziomek. Müller przecież w niektórych stateczną poznał odmianę, i za osobne poczytał Gatunki, które daley wymienię”.

Kontynuując opis owoców ksiądz Kluk pisze: „Jagody, lubo dla ziarn swoich nadymające, są przecież nayzdrowszym owocem, nie tylko świeże, a i w różnych przyprawach” i dalej „Można ich codziennie obficie zażywać, ale zachowując to, co następnie. Nie zaraz, lecz w kilka godzin po obiedzie: nie z mlekiem ani winem, iak pospolicie, ale z obfitym Cukrem. Nadto ieszcze trzeba wodą przepłokać, ile że rosnąc nisko, mogą być od iakiego Gadu splugawione. Z tym wszystkim karzykolwiek słaby maią żołądek, w zażywaniu ich powinni bydź pomiarkowanemi”.

 Minęły lata i trzeba uczciwie powiedzieć, że truskawkę traktujemy jako, jak mówi klasyk, oczywistą oczywistość, wszak pamiętamy ją od dziecka. Pamiętamy ją przede wszystkim zbieraną w ogródku u babci, gdy była egzemplifikacją upojnej słodkości, choć chrzęściła nieco piaskiem po zębach. Pamiętamy podaną delikatnym talerzyku Rosenthala z cukrem, bądź luksusowo, w kryształowym pucharku nurzaną w słodkiej śmietanie w eleganckiej restauracji lub cukierni.

 

 

Niezależnie od tego, jakie macie preferencje formy spożywania truskawek, nie dam wiary bym w chwili konsumpcji znalazł osobę, która sięgnie do wiadomości o pochodzeniu rośliny i jeszcze będzie umiała pokazać palcem na mapie, gdzie leży stan Wirginia i egzotyczne Chile, bo poziomka anansowa potocznie zwana truskawką jest krzyżówką dwóch gatunków pochodzących właśnie  z tych krajów. Krzyżówki prowadzącej do powstania współczesnych wersji mieli dokonać ogrodnicy charyzmatycznego władcy jakim był Ludwik XI Wspaniały, częściej znany jako Król Słońce. Cieszmy się, że królewski zmysł smaku zaakceptował krzyżówkę poziomek, które krzyżowano by dużymi czerwonymi owocami zdobiły rabaty w ogrodach królewskiej posiadłości w Wersalu. Gdyby ten hedonista nie zaakceptował efektów pracy ogrodników, do dziś żylibyśmy w ciężkiej nieświadomości możliwości przeżywania przyjemności jedzenia tego owocu.  Dwór królewski, szczególnie takiego króla, rządzi się swoimi prawami. Liczne burzliwe romanse ubarwiane szampanem z królewskich piwnic i truskawkami z królewskich ogrodów to jedna strona truskawkowego medalu, gdy na drugiej widzimy przepych wystawnych uczt, na których truskawki nie mogło zabraknąć jako elementu zdobiącego królewskie dania. Mieszczanom i wieśniakom truskawki spożywać dane było dopiero w II połowie XIX wieku. Czyżby po Europie rozniosła je napoleońska armia?

W czasach, gdy nasza bohaterka pojawiła się w ogrodach europejskich była rarytasem, a nie powszednim przedmiotem importu z pól w północnoafrykańskich krajach. Ba, traktowana była jako afrodyzjak, bo któż nie kojarzy kształtu i koloru truskawek z sercem, a więc i z miłością.  Stare, XIX wieczne przepisy cukiernicze kazały ją podawać z czekoladą, śmietaną, szampanem lub wykwintnym białym winem. Wszak był to owoc bogów, bo przecież patronką owoców jest Wenus, która, chciał, nie chciał, jest również grecką boginią miłości.

Choć miłość i igraszki są ważne, w trakcie pisania tego tekstu ważniejszy dla mnie jest smak lub aromat, ale wiele osób dbających o zdrowy tryb życia ceni truskawki za wartości prozdrowotne, czyli solidną dawkę witaminy C i witamin z grupy B. Owoce kipią też od żelaza, fosforu i wapnia, które wspierają podstawowe układy i systemy organizmu. Mimo, że słodkie, truskawki charakteryzują się  niską wartością energetyczna, więc przesądy, że nie powinny jeść truskawki osoby dbające o linię należy odłożyć na bok. Wręcz przeciwnie, truskawki przyspieszają przemianę materii, a przy tym  działają moczopędnie, więc są zbawienne dla ciśnieniowców i chorych na choroby nerek. Niski indeks glikemiczny ważny we współczesnym świecie dla tak wielu sprzyja również osiąganiu stanu smakowej przyjemności przez osoby chore na cukrzycę w jej różnych wersjach.

Truskawka, choć nie ta najlepsza z północy, z Kaszub, ale truskawka z Mazowsza, zagościła też w poezji, czego najbardziej znaną egzemplifikacją jest tekst piosenki „Truskawki w Milanówku” autorstwa Wojciecha Młynarskiego.

„Truskawki w Milanówku na talerzykach Rosenthala

przysiadły od hołoty z dala

wśród śmietankowej mgły.

[…] Truskawki w Milanówku,

na widelczyku srebrnym drżące,

o cichym zmierzchu sprzyjające

 związkowi dusz i ciał.

[…] Truskawki w Milanówku,

martwa natura, żywy dowód,

że jeszcze wciąż istnieje powód, by podwieczorki jeść.”

Związkowi dusz i ciał.

Truskawki w Milanówku,

Martwa natura, żywy dowód,

Że jeszcze wciąż istnieje powód,

By podwieczorki jeść.


Jak Kaszuby długie i szerokie, tak wśród lasów, jezior, na dobrze eksponowanych na słońce polach, a na pewno w przydomowych ogrodach znajdziemy bez problemu pola i poletka truskawek. Ktoś powie, ot zwykłe truskawki. Czy jest w tym nienormalnego? Czy jest w tym coś szczególnego? Odpowiedź jest krótka i prosta. Kaszuby to w większości ziemie uprawne bardzo niskiej klasy, albo w obszarze wysoczyzny ziemie, które bywają nawet dotowane jak ziemie górskie, więc nie nadają się do efektywnej produkcji pszenicy, ale za to są doskonałe do uprawy truskawek, które potrzebują raczej pracy ręcznej i osobistej troski niż mechanizacji rolnictwa.

 

 

Historia truskawek kaszubskich w ich współczesnym rozumieniu rozpoczęła się około 100 lat temu, gdy Wilhelm Warmowski odszukał kilka krzaczków w ogrodzie przy budynku dawnej szkoły w Szklanej. Młody Wilhelm miał odszczypać sadzonki i przenieść je do ogrodu Rozalii Lewny, swojej narzeczonej.  Choć panna pozostawiła sadzonki na kilka lat bez troski, to jednak po kilku latach owocami i roślinami zainteresowała się jej sąsiadka, Helena Gruchałowa, wielka miłośniczka bylin i botaniki. Stało się to przez przypadek, bo gdy w dniu 3 maja 1922 Helena Gruchałowa wracała z pobliskiego lasu z sadzonkami poziomek, które zamierzała posadzić w swoim ogródku, spotkała córkę sąsiadów. Miała ona powiedzieć, że w ich ogródku rosną podobne krzaczki dające czerwone, choć większe jagódki.

Botaniczna pasja sprawiła, że Helena poprosiła sąsiadkę o sadzonki. Siedem krzaczków, które wtedy otrzymała Helena Gruchałowa stało się przyczynkiem do niezwyłej owoców, które w tamtym czasie okoliczni mieszkańcy nazywali czerwonymi jagodami. Po kilku latach starań i doglądania roślin Helena mogła pochwalić się dorodnymi owocami. Koszyczek pełen tych owoców trafił pewnego dnia w ręce proboszcza miejscowej parafii Anastazego Sadowskiego znanego w okolicy smakosza i, co się przemilcza najczęściej łakomczucha, więc sprawy potoczyły się szybko. Ksiądz skontaktował się szybko z urzędem wojewódzkim, który w ówczesnych czasach dla Pomorza miał siedzibę w Toruniu, by poinformować o cudzie. Wkrótce okolice Chmielna i Wygody Łączyńskiej odwiedzili brodaci naukowcy w okularach. Byli tak zadowoleni z tego, co spróbowali, że w 1926 roku Helena Gruchałowa odebrała nagrodę za swoje dzieło.  

Wiedzione przykładem Gruchałowej, uprawą truskawek zajęły się kolejne rodziny. Teren, który nie nadawał się do innych efektywnych upraw sadzili truskawki, które nie bały się słabej gleby, a przy okazji posadzone na stokach z radością wystawiały się na słońce. Szczególnie ta ekspozycja na słońce sprawiła, że cierpliwi, którzy nie decydowali się na szybki zbiór, otrzymywali plon ciężki od smaków i aromatów trudnych do uzyskania w innych miejscach. Intensywnej budowy areału na bazie pomocy sąsiedzkiej nie wystarczało, więc przed wojną sadzonki można było kupować w licznie powstałych plantacjach.

Ciekawe, czy to tylko przypadek, ale ogłoszenie Romana Olędzkiego z Ołtarzewa pod Warszawą promowało zabronioną ostatnio przez Radę Języka Polskiego odmianę o nazwie „afrykanka” lub „murzynka”, której szczególną cechą było to, że dojrzewając bardzo późno przybierała bardzo ciemny kolor, skąd z pewnością wzięła się nazwa. Ogłoszenie i wyjątek z opisu odmian publikujemy dla przypomnienia, że te odmiany to nie tylko opowiadania ludzi, którzy mają wiele lat. Niestety, współcześnie odmiany te praktycznie zanikły, ale na szczęście grupa rolników zrzeszona w Stowarzyszeniu Producentów Truskawki Kaszubskiej postanowiła skoncentrować się nad odtworzeniem archetypu kaszubskiej truskawki. Ludzie ci selekcjonują odmiany tak, by były najbardziej zbliżone do przywołanych wcześniej odmian, których nazwy nie są zalecane do wypowiadania. Selekcjonując określają też metody uprawy tak, by truskawki dotrwały do osiągnięcia formy dużych, niezwykle słodkich owoców o ciemnej, niemal mahoniowej barwie.

Członkowie stowarzyszenia zdefiniowali wzorzec owocu, który odpowiada powszechnemu wyobrażeniu o tradycyjnej truskawce kaszubskiej, zakwalifikowali do stosowania odmiany, które mogą być stosowane, a co najważniejsze określili standard produkcji, która ma gwarantować najwyższą jakość owoców przez ściółkowanie i dbałość o stan owoców, ale również zasady biurokracji, która nierozerwalnie związana jest z obrotem związanym z produkcją rolniczą na wysokim poziomie. Biurokracji, która jest bezpośrednio związana z wydawaniem certyfikatów potwierdzających, że owoc, który wprowadzono do obrotu handlowego pochodzi z plantacji spełniającej narzucone warunki jakościowe, które pozwalają na stosowanie chronionego oznaczenia geograficznego w postaci słów „truskawka kaszubska” lub „kaszëbskô malëna”.

Wiele osób może się irytować, bo ich plantacje truskawek są też na Kaszubach. Ważne jest to, że nie każdy stosuje się do standardów, które zostały bezwzględnie powiązane ze znakiem towarowym. Nie stosuje się standardów, a więc nie gwarantuje się tych doznań, o które starannie zadbano tworząc program marki „truskawki kaszubskiej”. Trzeba też przypomnieć, że to nikt inny, a właśnie członkowie stowarzyszenia, wprowadzili na europejskie salony truskawkę kaszubską. To nie państwo, nie ministerstwo, a oni sfinansowali spektakularne prezentacje truskawek w budynkach administracji europejskiej czy na ulicach Paryża w trakcie czołowej imprezy sportowej gromadzącej setki tysięcy turystów. Działania te jednak promowały zarówno osiągnięcia całego naszego rolnictwa jak i nasz kraj.

 

 

Kupując truskawki na straganie możesz zobaczyć napis „truskawka kaszubska” (zupełnie naturalny we Wrocławiu, bo tam jedzie jeden TIR dziennie od mojej znajomej z Kożyczkowa). Możesz nie być pewien, czy truskawka, którą kupujesz pod szyldem „truskawka kaszubska” rzeczywiście jest kaszubska, ale wtedy poproś o certyfikat. Odmiana chroniona certyfikat takowy będzie miała. Pamiętaj, że system monitorowania drogi produktu związany z działalnością producentów certyfikowanych pozwala na bezproblemowe określenie miejsca, czasu, osób związanych z poszczególnymi etapami produkcji. Biorąc pod uwagę to, że dokumenty są podrabiane, warto zapamiętać poniższy wzór formularza certyfikatu. Z truskawką kaszubską wiążą się dwie imprezy folklorystyczne. Jedna to Truskawkobranie na Złotej Górze, a druga to Festiwal Truskawki w Chmielnie. Niestety, pandemia, z którą męczymy się do dziś sprawiła, że w tym roku nie będzie nam dane uczestniczyć w tych imprezach, ale zapamiętajcie te nazwy na przyszłość i spróbujcie odwiedzić je w przyszłym roku. Gdyby jednak zdjęto ograniczenia na przełom czerwca i lipca, to warto polecić imprezę w Chmielnie. Co roku jest tu bity kolejny rekord w zakresie przygotowywania dań lub przetworów z truskawek. Pomysłodawcą tego działania jest niezwykle utalentowany i aktywny kucharz młodego pokolenia, Łukasz Konik.

Mówiąc o truskawkach nie sposób pominąć jednego z deserów charakterystycznych dla Pomorza, czyli szpajzy truskawkowej. Ktoś powie, że szpajza jest śląska. Nic bardziej mylnego. Szpajza jest czymś co spajało kiedyś regiony znajdujące się pod pruskim zaborem. Występuje zarówno na południu, ale i na północy kraju. Choć wielu z nas kojarzy drożdżówkę z truskawkami, to ich owoce najlepiej zachowują wartości odżywcze podane na surowo z ewentualnym dodatkiem cukru. Mimo, że forma deserowa jest najczęściej spotykaną, nie należy się obawiać i warto próbować świeże owoce przemycać również w innych daniach, łączyć je z wytrawnymi serami, sałatami, wędzonym pstrągiem.  

 

Autor: RAFAŁ NOWAKOWSKI

Bieżące wydanie czasopisma

Czekolada, bajgle i cruffiny - w najnowszym wydaniu wgryzamy się w tematy, które mocno kojarzą się w jesienią i powrotem do szkoły. Oprócz tego częstujemy też nowinkami, takimi jak mąka z owadów. Szukamy makaronikowych inspiracji.

  • Wykup prenumeratę

  • Zobacz więcej
    Bieżący numer

    Polecamy przeczytać








    Przejrzyj numer online lub pobierz PDF PDF >>

    Pełny numer dostępny tylko w prenumeracie >>


    Mistrz Branży

    Maszyny i urządzenia do produkcji