czym jest Mistrz Branży

Mistrz Branży Portal dla piekarzy, cukierników i lodziarzy

Kontakt

Redakcja oraz dział marketingu "Mistrza Branży"

ul. Klimczoka 9
40-857 Katowice
tel. +48 32 729 96 80
fax +48 32 729 96 70 lub +48 32 790 40 90
(reklama)
(sprawy redakcyjne)
(sprawy związane z portalem)

Artykuł

Wielki apetyt na zwycięstwo! 0

dodano ,Redakcja PS

Rozmowa z Rafałem Macałą oraz Jerzym Łukasikiem – członkami polskiej ekipy startującej w Mistrzostwach Cukierników w Mediolanie.

Jest ich trzech. Każdy specjalizuje się w innej kategorii cukiernictwa. Pod koniec październi­ka połączą swoje siły, by jako jedna drużyna reprezentować Polskę i zdobyć dla nas sławny w całym świecie puchar.

The World Trophy of Pastry, Ice Cream and Chocolate, czyli światowe Mistrzostwa Cukierników, to jeden z najbar­dziej prestiżowych konkursów branżowych. Mistrzostwa odbywają się co dwa lata i są nieodłącznym elementem Targów HOST – najważniejszego wydarzenia w branży HoReCa w Europie. Pomysłodawcą i organizatorem konkursu jest Włoska Federacja Cukierników, Lodziarzy i Mistrzów Czekolady (FIP). Konkurs trwa dwa dni, podczas których wystąpi 16 drużyn z całego świata. Każ­da będzie mieć 7 godzin na przygotowanie produktów finalnych.

 

Polskę reprezentować będą: Rafał Macała (Galeria Tortów Artystycz­nych, Kraków) – eksponat z karmelu i tort – Ryszard Wawrzyniak (Cukiernia Jana Kachlickiego, Grodzisk) – eksponat z czekolady i dwa rodzaje pralin – oraz Jerzy Łukasik (Słodki Wierzynek, Kraków) – eksponat z dragantu i lodowa kompozycja. Kapitanem drużyny jest Sebastian Szmyd – główny technolog Master Martini Polska.

Od lewej: Jerzy Łukasik, nasza autorka - Aurora oraz Rafał Macała. Trzecim członkiem ekipy jest Ryszard Wawrzyniak.

 

Aurora: Mistrzostwa w Mediolanie to konkurs na świato­wym poziomie, w którym sam udział jest wyróżnieniem. Jak dostaliście się do konkursu?
Rafał Macała: Sponsorzy przyjrzeli się wielu kandydatom i wy­brali te osoby, które ich zdaniem spełnią kryteria takiego mię­dzynarodowego konkursu. Decyzja była o tyle łatwa, że świat cukierniczy w Polsce nie jest aż tak duży, łatwo było więc zyskać rozeznanie, kto jest w czym dobry.

Aurora: Udział w tak prestiżowych mistrzostwach to ogromne wyzwanie, nawet dla wprawnego cukierni­ka. Od jakiego czasu i w jaki sposób się przygotowujecie?
Jerzy Łukasik: Zasadniczo nasze przygotowania do konkursu trwa­ją od momentu, w którym potwierdzono nasz udział, czyli od roku. I zapewne będą trwać aż do samego dnia rozpoczęcia Mistrzostw.
R.M.: Najgorzej jest zacząć – trzeba bowiem stworzyć dobry, spójny pomysł oraz zarys całości. Pomysł, którego potem będzie się pilno­wać. Tak naprawdę posiadanie takiego szkieletu – do którego następ­nie dokłada się różne wariacje – jest niezbędne i ułatwia całą pracę. Mimo że jesteśmy jedną drużyną, każdy ze stworzonych przez nas elementów będzie inny.

Aurora: Będą opowiadać jedną historię?
R.M.: Taki mieliśmy zamiar i zamysł. Niestety pomysł upadł, z różnych przyczyn – głów­nie z powodu problemów z rozmieszczeniem i ekspozycją.
J.Ł.: Generalnie temat jest jeden i każdy z projektów musi dotyczyć tego tematu. Jak każdy go zinterpretuje – to już własna in­wencja.

Aurora: Jaki jest temat tegorocznej edycji?
R.M.: Temat jest dość specyficzny, bo brzmi „Ewolucja technologii”. To dość szeroki zakres i można puścić wodzę fantazji.
Aurora: Unikalność to ogromna war­tość – macie obawy, że Wasz pomysł może być podobny do koncepcji innej drużyny?
J.Ł.: Konkursowe dzieła – zarówno ekspo­naty, jak i torty – nigdy się nie powtórzą, bo to dzieła ręcznie robione, a więc z zasady unikalne. Mamy jednak inną obawę – musimy pamiętać o tym, że wykonanie finalnego pro­duktu musi się zmieścić w siedmiu godzinach. I to jest kłopot. Duży kłopot.
R.M.: Bezapelacyjnie czas to jest największe wyzwanie w tym konkursie.
J.Ł.: To nie jest wyzwanie – to jest wręcz trauma (śmiech). O ile z dragantem nie ma większego problemu, ponieważ może­my w 100% przygotować go w kraju i przy­wieźć w częściach na konkurs do Mediolanu, by tam wszystko poskładać, o tyle z czekoladą i karmelem jest już problem. Duże elementy, wielkie formy potrzebują 2-3 godzin, by wy­stygnąć. Inaczej grozi im totalna rozsypka. To właśnie stało się z rzeźbami uczestników polskich eliminacji do World Chocolate Ma­sters, które kilka minut po zdjęciu z ekspozycji rozpadały się na poszczególne części.

Aurora: Może lepiej postawić na cieka­we, ale nieco mniejsze rzeźby?
J.Ł.: Generalnie na takich konkursach panu­je gigantomania. Innymi słowy, trzeba stwo­rzyć coś, co będzie mierzyło, co najmniej, ok. 1,80m. Niby nie jest to żadna oficjalna wy­tyczna, ale jak by nie patrzeć, jeśli twoja eks­pozycja jest maleńka, to mimo wszystko zgi­nie, jeśli będzie na stole obok takiego kolosa.
R.M.: Kłopot zresztą nie tkwi nawet w sa­mej rzeźbie, ale w warunkach klimatycznych, w których jest składany i następnie wysta­wiany. Niestety tych czynników nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Zresztą wiele niuan­sów wyjdzie dopiero na miejscu. Na każdym konkursie czekają jakieś niespodzianki i de­cydując się na udział w tego typu rywalizacji, trzeba być na to przygotowanym. Głównie psychicznie.

Aurora: Co zatem zapewnia spokój we­wnętrzny?
R.M.: Przede wszystkim perfekcyjne opa­nowanie techniki, którą będziemy pracować. Tak, by wykonywać zadanie wręcz automa­tycznie. Póki co, ćwiczymy więc w naszych pracowniach i próbujemy się przyzwyczajać do pracy w boksach.
Aurora: Znacie konkurencję?
R.M.: Oczywiście już wiadomo, z kim będzie­my konkurować. Nie bierzemy tego jednak do siebie. Najważniejsze – to skupić się na so­bie i swoim przygotowaniu.

Aurora: Dziękuję i życzę powodzenia!

rozmawiała Aurora Czekoladowa

Materiał pochodzi z drukowanego wydania Mistrza Branży numer czerwiec 2015

 

 


Dodaj swój komentarz
 

Zaloguj się lub dodaj swój komentarz jako gość. Nie posiadasz konta? Zarejestruj się.

 

Polecamy przeczytać

Przejrzyj online Katalog reklam lub ściągnij na dysk (aktualny) PDF >>

Kategorie

Maszyny i urządzenia do produkcji

Pozostałe