...

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Poniżej znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w Portalu MistrzBranzy.pl

  1. Administratorem Danych jest „Grupa 69” s.c. z siedzibą w Katowicach, ul. Klimczoka 9, 40-857 Katowice
  2. W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Administratorem pod adresem e-mail: dane@mistrzbranzy.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
  4. Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
  5. Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
  6. Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
  7. Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
  8. Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
  9. Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  10. Administrator informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności.

dodano , Redakcja PS

Kobieta i czekolada

Z miłością do czekolady jest jak z uczuciem do człowieka – po zauro­czeniu przy­chodzi wciągający etap poznawania. W przypadku tej kobiety ta miłość zaprowa­dziła ją aż do dzikiej Islandii. Teraz podąża ku najdalszym zakątkom wyobraźni w tworzeniu czekoladowych dzieł – polska chocola­tiere – Katarzyna Joanna Wrzesińska.

Aurora Czekoladowa: Czekoladę moż­na tworzyć wszędzie. Skąd pomysł na to, że akurat w dalekiej Islandii?
Katarzyna Wrzesińska: Cóż, zakocha­łam się w Islandii! Widziałam kiedyś zdjęcia jej krajobrazów, więc pojechałam na wy­cieczkę. Zdziwiłam się, gdy okazało się, że zdjęcia oddają tylko część jej piękna. Postanowiłam więc zostać.

Aurora: Tak po prostu?
K.W.: Musiałam mieć jakiś punkt zaczepie­nia, więc zaczęłam intensywne poszukiwania pracy. W związku z tym, że jestem techno­logiem żywności, szukałam pracy w bran­ży spożywczej. Tak oto, po kilku dniach intensywnych poszukiwań, trafiłam do fir­my produkującej czekoladę. Był to o tyle szczęśliwy traf, że na Islandii nie ma zbyt wielu producentów czekolady. Zwłaszcza zaś tal dobrych jak te, które produkuje Hafli.i Ragnarsson. I nie mówię tego jako chwyt reklamowy – nasze czekolady są uznawane za majstersztyk zarówno przez zwykłych klientów jak też znawców branży. Niektórzy piszą do nas specjalne maile z podziękowa­niami za dostarczenie im szczególnych do­znań smakowych (śmiech). To zrozumiałe, gdy obserwuje się mojego szefa przy two­rzeniu czekolady. Jest prawdziwym magi­kiem! Jest zarazem znawcą, designerem, osobą o nieprzeciętnym smaku i umiejęt­nościach pracy z czekoladą.

FOT. MARTA NIEBIESZCZAŃSKA

 

   
 

Katarzyna Joanna Wrzesińska
– absolwentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oraz Uniwersytetu w Gent w Belgii na kierunku technologia żywności i żywienie człowieka, prawa ręka Hafli.iego Ragnarssona, choco­latier w islandzkiej firmie Haflidi Ragnarsson Chocolatier. Pasjonatka tworzenia czekoladowych rzeźb.

 

 

Aurora: Miałaś swego rodzaju tremę przed rozmową z nim?
K.W.: Może bym i miała, gdyby nie to, że do­piero po rozmowie dowiedziałam się, jak ważna to postać w międzynarodowym cu­kiernictwie! Poza tym jest to przemiły czło­wiek, który wszystkich traktuje jak równych sobie. Z uśmiechem na twarzy rozmawiał o moich zainteresowaniach, o tym, co mia­łabym robić w firmie, i jak – krok po kroku – będzie mi przekazywał swoją wiedzę. Sam o sobie mówi, że wciąż się uczy...

Aurora: Ciekawe słowa jak na sław­nego cukiernika...
K.W.: Hafli.i to nie tylko wielki chocolatier oraz mój szef, to przede wszystkim bar­dzo dobry człowiek. Uczynny i pomocny. Potrafi wysłuchać i wesprzeć dobrą radą. Zawsze stawia na pierwszym miejscu do­bro bliskich mu osób, w tym pracowników, których traktuje jak rodzinę! To człowiek pełny pasji, która doprowadziła go do suk­cesu zawodowego. Pasji, którą zjednuje sobie ludzi i która jest niezwykle zaraźliwa!

Aurora: Jakie są owoce tej pasji – co znajduje się w ofercie firmy?
K.W.: Aktualnie produkujemy głównie pra­liny i czekoladowe tabliczki z różnymi do­datkami oraz orzechy, migdały i lukrecję w czekoladzie. Jesteśmy też jedyną firmą na Islandii, która realizuje indywidualne pomysły na czekoladowe słodkości wymy­ślone przez samych klientów.

   
 


Hafliði Ragnarsson

– od 2003 roku właściciel firmy Hafli.i Ragnars­son Chocolatier opartej o ręczną produkcję pralin oraz największej piekarni na Islandii Mosfellsbakari założonej przez ojca w 1982 r. Jako jedyny w Islandii prowadzi zakład rzemieślni­czy produkujący wyroby z czekolady.

 

 

Aurora: To nieco trudniejsza sztuka, niż upieczenie brownie. Od razu zo­stałaś przyjęta do pracy czy musiałaś przejść jakieś specjalne szkolenia?
K.W.: Najpierw zostałam zaproszona na dzień próbny, bym zobaczyła, czy pra­ca z czekoladą mi się spodoba. Tego akurat byłam pewna, ponieważ czekoladę uwiel­biam od dziecka... Poza tym – jak taka praca może się nie spodobać (śmiech)?! To przecież raj na ziemi!

Aurora: Jako laik nie miałaś trudności w opanowaniu trudnej sztuki robienia czekolady?
K.W.: Zaczynałam od rzeczy najprostszych, ponieważ nie miałam nigdy do czynienia z procesem produkcyjnym czekolady. Szef poświęcał mi wiele czasu, a ja miałam coraz więcej pytań. Od początku pożyczał mi książ­ki. Do dziś spędzamy wiele czasu na „czekola­dowych dyskusjach” i pozostajemy w przyja­cielskiej relacji. Z upływem czasu dochodziło mi coraz więcej obowiązków, a po około pół roku wiedziałam, jak wykonywać wszystkie czynności w obrębie mojego stanowiska.


FOT. JACEK KARWAT

 

Aurora: I zaczęłaś się nudzić...
K.W.: Cóż, należę do grona osób ambit­nych. Zaczęłam zastanawiać się, jak jesz­cze mogę się rozwijać. Zostawałam często po pracy i w ciszy i skupieniu zaczęłam próbować tworzyć własne receptury oraz wprowadzać własne pomysły w życie – cza­sem udane, czasami nie. I wyciągać wnioski z popełnionych błędów. Wszystko polega na ciągłym próbowaniu...

Aurora: … jeśli aspiruje się do bycia mistrzynią! Masz swoje wzorce? Kto Cię inspiruje?
K.W.: Na pierwszym miejscu zawsze szef! Z całą pewnością Alexandre Bordeaux. Ogromne wrażenie wywarł na mnie rów­nież zwycięzca World Chocolate Masters – Vincent Vallee. Jeśli chodzi o uczestników konkursu, to ktoś inny skradł moją sympa­tię. Kibicowałam Diego Lozano, którego po­dziwiam za to, że bawi się czekoladą. Trak­tuje ją z powaga, ale i z lekkością. I tworzy zupełnie inne rzeczy niż wszyscy, co było widać choćby w jego projekcie konkurso­wym rzeźby. Moim ulubieńcem jest także Stephane Leroux! Poznałam go osobiście w maju tego roku, gdy przygotowywał w naszej firmie swoje „demo”. Pomaga­łam mu i przy okazji dostałam kilka cennych lekcji. W efekcie asystowałam mu podczas jego show w hotelu Hilton, gdzie wspólnie wykonaliśmy kilka rodzajów pralin, deserów oraz showpiece.

Aurora: To już duże wyróżnienie!
K.W.: Robię to, co sprawia mi naprawdę wielką radość. Od wielu osób usłyszałam dobre opinie na temat moich prac, jed­nak dopiero po usłyszeniu słów uznania od Stephane utwierdziłam się w przeko­naniu, że mój wysiłek jest warty zachodu.

Aurora: Dostałaś awans w pracy?
K.W.: Jestem obecnie prawą ręką sze­fa. Robię w firmie niemal wszystko – rano otwieram, a wieczorem zamykam drzwi do firmy – dosłownie i w przeno­śni. Organizuję zamówienia towaru, ale też pakuję gotowe produkty, realizuję zamówienia specjalne. Muszę decydo­wać o wielu ważnych kwestiach. I jest to o tyle zabawne, że jestem najmłodszą osobą w firmie!

Aurora: Chyba nie tylko Ty lubisz cze­koladę, ale również ona Ciebie!
K.W.: Rzeczywiście, coś w tym musi być... Sporo nauczyłam się w firmie, zaliczyłam też kilka zewnętrznych kursów, w tym w Barry Callebaut w Wielkiej Brytanii z niesamowi­tą Beverly Dunkley. Niemniej jednak nadal uważam się za samouka, który po prostu kocha to, co robi. Czekoladę lubiłam od za­wsze, jednakże odkąd rozpoczęłam pracę w swojej firmie, zaczęłam ją rozumieć. Cze­kolada to nie tylko składnik, który wykorzy­stuję w codziennej pracy. Jest ona również materiałem twórczym, za pomocą którego mogę wyrazić siebie. Tym bardziej czuję satysfakcję, gdy obcy ludzie piszą do mnie z gratulacjami, gdy prezentuję zdjęcia swo­ich prac w Internecie.

Aurora: Skoro zbierasz tak dobre re­cenzje, może powinnaś sama wziąć udział w World Chocolate Masters?
K.W.: Nie ukrywam, że chciałabym spró­bować swoich sił, ale jestem też realistką. Wiem, że przede mną dużo ciężkiej pracy, nim osiągnę ten pułap... Sama mam w so­bie dużo ambicji i zapału, ale musiałby mnie jeszcze ktoś podszkolić. Niestety mój szef, który jest istnym magikiem czekolady, jest teraz zbyt zajęty. Sama „dłubię” sobie w czekoladzie. Ostatnio stworzyłam lilię i bukiet weselny z plastycznej czekolady. Ci, którzy go widzieli, nie mogli uwierzyć, że jest jadalny (śmiech).

Aurora: A więc może to zbytnia skromność?
K.W.: Hmm... Rzeczywiście jest coś takiego w kobietach, że nie potrafią się tak chwa­lić swoimi umiejętnościami, jak mężczyźni.

Aurora: Czyżby stąd tak słaba repre­zentacja płci pięknej na konkursie World Chocolate Masters?
K.W.: Z początku myślałam, że świat cze­kolady jest zdominowany przez mężczyzn, ponieważ praca z tym surowcem jest dość trudna i wyczerpująca fizycznie. Z czasem jednak przekonałam się „na własnych rę­kach”, że to nie do końca prawda. Myślę, że to brak wiary w siebie. Jesteśmy wobec siebie surowe i przez to gorzej oceniamy nasze kwalifikacje. Ma to podłoże w tym, że przez wiele lat kobiety były tłamszone za­wodowo. Do dziś, gdy często przedstawiam się jako inżynier, słyszę śmiech. Zwłaszcza jeśli dodam, że jestem Polką. Tymczasem z roku na rok wzrasta liczba kobiet tech­nologów żywności, cukierniczek, chocola­tiers... Sama widzę, obserwując pracę kobiet w mojej firmie, że radzą sobie lepiej. Więcej kobiet ma lepszy zmysł estetyczny, wyczu­cie koloru, talent do robótek manualnych. Bardziej też dbamy o detale, np. pilnując odpowiedniej temperatury przy tempero­waniu czekolady... A te wszystkie szczegóły są bardzo ważne przy sztuce robienia cze­koladek. Mnie samej bardzo pomogło do­świadczenie, jakie zdobyłam jako florystka.

 

Aurora: Z florystki zrobiła się pani chocolatiere, a co dalej?
K.W.: Wciąż myślę o nowych szkoleniach. Niestety jest ze mną tak, że jeśli dostanę palec, od razu chwytam za całą rękę. Chy­ba nigdy nie przestanę poszukiwać i się uczyć... Ostatnio dostałam propozycję pra­cy w warszawskim Deseo i – znając Piotra Chylareckiego – wiem, że bardzo wiele bym się tam nauczyła. I to kusi!

Aurora: A może to tęsknota za Polską?
K.W.: Być może również. Tu czas płynie znacznie wolniej. Ludzie mają inną men­talność i czasem tracę przez to mnóstwo nerwów, bo to, co ja mogłabym zrobić w dwa dni, tu trwa tydzień, a nawet i mie­siąc (śmiech). Na szczęście mam tu również kontakt z Polakami, których na Islandii jest sporo. Prowadzę teoretyczne i praktyczne zajęcia o czekoladzie dla dzieci z polskiego stowarzyszenia.

Aurora: A swoje dalekosiężne plany wiążesz z Polską czy właśnie z Islandią? A może jeszcze z jakimś innym krajem?
K.W.: O tym jeszcze nie zdecydowałam. Wiem tylko, że na pewno zmierzam do otwo­rzenia własnej firmy podobnej do tej, w któ­rej pracuję obecnie. Chcę tworzyć ręcznie robione praliny najwyższej jakości dla kon­sumentów, którzy szukają czegoś doskona­łego, przy czym ktoś spędził wiele czasu, żeby ich zadowolić. Marzy mi się stworzenie miejsca dla pracowników z pasją, którzy pragną się rozwijać w tym, co robią.

Aurora: Nie mogę się już doczekać Twoich autorskich wyrobów! Trzy­mam kciuki i dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała: Aurora Czekoladowa


Bieżące wydanie czasopisma

W czym tkwi fenomen bento cake? Co zagraża dziś najmocniej lodziarniom rzemieślniczym? Jakie nowinki pojawiły się na tegorocznych targach Sigep?

  • Wykup prenumeratę
  • Wspieraj twórczość

  • Zobacz więcej
    Bieżący numer

    Polecamy przeczytać



     

    Drodzy Czytelnicy, wszystkie materiały na portalu Mistrz Branży są darmowe. Wspieramy tym rzemiosło, bo jest dla nas najważniejsze. Jeśli możecie, wspomóżcie również nasze dzieło wykupując prenumeratę lub przekazując cegiełkę na funkcjonowanie i rozwój. Z góry dziękujemy.

    wspieraj twórczość Mistrza Branży wspieraj twórczość Mistrza Branży
     


    Przejrzyj numer online lub pobierz PDF >>

    Drukowany numer dostępny w prenumeracie >>

    żytni IG niski indeks

    oprogramowanie dla piekarni

    Wypieki wegańskie puratos

    Lody MEC3

    Mistrz Branży

    Maszyny i urządzenia do produkcji