...

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Poniżej znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w Portalu MistrzBranzy.pl

  1. Administratorem Danych jest „Grupa 69” s.c. z siedzibą w Katowicach, ul. Klimczoka 9, 40-857 Katowice
  2. W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Administratorem pod adresem e-mail: dane@mistrzbranzy.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
  4. Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
  5. Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
  6. Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
  7. Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
  8. Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
  9. Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  10. Administrator informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności.

dodano , Redakcja PS

Gluten - zły czy dobry?

Kto ma racje: biznes czy jelita? Właściciel 100 ha pszenicy czy miliony osób, które nie tolerują glutenu? W samej Polsce blisko 400 tys. ludzi cierpi z powodu celiakii, a jednak gluten nadal jest ignorowany, bagatelizowany. Osoby przechodzące na dietę bezglutenowa są wyśmiewane.

Nawet środowisko lekarskie nie jest skore do odwodzenia pacjentów od glutenu w obawie o brak białek pochodzących ze zbóz. O co w tym wszystkim chodzi?

Ewolucja jednokomórkowców mia­ła początek w oceanach ponad 2 mld lat temu. Szacuje się, że ok. 800 tys. lat temu niektóre z nich nauczyły się łączyć z innymi, bo to pozwalało im le­piej metabolizować substancje odżywcze. Dalszy rozwój, jak czytamy w książce dr. Alessio Fasano1, doprowadził do powstania pierwszego organizmu wielokomórkowego, który w zasadzie był jelitem. Łatwiej so­bie to wyobrazić, gdy przywołamy obraz dżdżownic. W telegraficznym skrócie moż­na rzec, że jelitom człowieka chodzi o ich dobrostan i o nic innego, a organizmom żywym w ogóle – o potomstwo. Z pew­nością nie o to, by biznes pszeniczny nie upadł z powodu złej prasy wokół glutenu ani o spory lekarzy – czy gluten jest w or­ganizmie potrzebny, niezbędny czy może wręcz szkodliwy. Chodzi o nasze jelita, więc warto wiedzieć więcej.

 

Gluten, czyli co?
Dr Gitahi Theuri w artykule „Co z tym chlebem?"2 wspomina, że lektyny to biał­ka wytwarzane przez rośliny w celu obrony
przed innymi roślinami, grzybami, chwasta­mi, ptakami, zwierzętami i ludźmi. Znane są z tego, że:
- są substancjami antyodżywczymi,
- utrudniają metabolizm, bo są tak za­projektowane,
- blokują przyswajanie substancji odżyw­czych,
- negatywnie wpływają na wzrost.

To nie koniec. Nie niszczą ich ani tempe­ratura, ani kwas żołądkowy. Lektyny są bardzo małe, więc łatwo przenikają przez ściany jelit i dostają się do krwiobiegu, a stamtąd wędrują do tkanek, by w spo­sób zaplanowany wywierać niekorzystny wpływ. Jedną z lektyn jest gluten. Kto tak nieżyczliwie go zaprojektował? Ro­śliny. To one w obronie swojego potom­stwa, będąc superchemikiem, stworzyły broń przeciwko nam, roślinożercom, któ­rym rośliny wyjątkowo smakują. Roślina walczy o potomstwo w ciszy i bez rozlewu krwi, za pomocą mikrodawek trucizny, czyli różnego rodzaju lektyn.

Gluten kozłem ofiarnym mody, czy może jednak nie?
Nie dla wszystkich gluten jest toksyczny. Nie każdy rodzaj glutenu jest tak czynny jak ten z pszenicy. Zboża mają różne struktury białek, a te noszą różne nazwy. Pszenica, żyto, jęczmień, owies, orkisz mają różną lepkość glutenu (grupy białek) i dają więk­szą lub mniejszą puszystość, gdy wypie­kamy z nich ciasta czy chleb. Najbardziej reaktywną grupą białek jest ta zawarta w ziarnach pszenicy, która jest ulubionym zbożem piekarzy i cukierników, gdyż daje efekt imponującej puszystości. Jeśli nie ma objawów nietolerancji lub nadwraż­liwości, czy też zaleceń z powodów diete­tycznych, nie ma potrzeby rezygnować ze zbóż i glutenu. Za pomocą mediów dociera do nas wie­le informacji o szkodliwości glutenu, więc warto wiedzieć dwie istotne rzeczy:
- zboża takie jak owies czy orkisz stano­wią dużo lepsze źródło glutenu (białek) niż pszenica czy nawet żyto (ale żyto i tak jest lepsze niż pszenica),
- pszenica, za wyjątkiem płaskurki i samo­pszy (dawne i niemodyfikowane gatun­ki), jest najbardziej uprzemysłowionym zbożem. Niestety dla konsumenta nie ma ona większości właściwości odżyw­czych – pozbawiana jest ponad połowy witamin B1,B2,B3, E, kwasu foliowego, wapnia, fosforu, cynku, miedzi, żelaza i błonnika.

Winny negatywnego wpływu na nasze organizmy jest nie tylko gluten, ale całe ziarno przemysłowo uprawianej pszenicy. Zajmuje ona trzecie miejsce na świecie, tuż za kukurydzą i ryżem, jeśli chodzi o roczny ranking sprzedaży tonażu, więc jest nara­żona na wysoki stopień ingerencji techno­logii i przetworzenia przez przemysł. Ciało ludzkie traktuje pszenicę jak toksynę.

Gluten z innych zbóż
Gluten z pozostałych zbóż, a także z daw­nych gatunków pszenicy jest wręcz wskaza­ny! W rozmowie z prof. dr hab. n. med. Bo­żeną Cukrowską, kierownikiem Pracowni Immunologii z Instytutu „Pomnik – Cen­trum Zdrowia Dziecka” w Warszawie, usły­szałam, że całkowita rezygnacja ze zbóż glutenowych może doprowadzić do niedo­żywienia i niebezpiecznych konsekwencji zdrowotnych w przyszłości, wynikających z niedoboru substancji mineralnych i wita­min. Mało tego, pszenica powinna znaleźć się przynajmniej co kilka tygodni na naszym talerzu, pomimo swojej złej opinii, z uwagi na fakt, że w innym przypadku nasz układ pokarmowy przestanie wytwarzać enzymy trawienne i zdrowy organizm może niepo­trzebnie „nabawić się” nadwrażliwości na gluten z powodu zbyt restrykcyjnej diety, pozbawionej tej grupy białek. Wychodzi więc na to, że jeśli nie cierpimy na celiakię, nieceliakalną nadwrażliwość na gluten czy alergię na gluten, to lepiej nie odrzucać zbóż go zawierających. W zasa­dzie, idąc tropem prof. Bożeny Cukrow­skiej, jedynie celiakia uzasadnia całkowitą rezygnację z glutenu w każdej postaci. Po­zostałe przypadki, mimo przekonań i rad, wymagają profilaktycznego spożycia glu­tenu w sposób kontrolowany, dla podnie­sienia wydolności układu pokarmowego, aby nie oduczyć jelit wydzielania enzymów go trawiących.

Czym są celiakia i NNG?
O ile wielu z nas słyszało o modzie na „bez­gluten” i często widzimy porozumiewawcze uśmieszki obsługi w restauracji czy bagateli­zowanie życzeń osób, które chcą unikać psze­nicy, to cierpiący na tzw. chorobę trzewną traktują gluten niezwykle poważnie. Warto więc poznać podstawy tych dwóch jedno­stek chorobowych choćby po to, by z więk­szym zrozumieniem podejść do osób, które rzeczywiście nie powinny glutenu spożywać (w przypadku celiakii w żadnej postaci!). Według definicji prof. Bożeny Cukrow­skiej celiakia to choroba trzewna o pod­łożu autoimmunizacyjnym, spowodowana spożywaniem glutenu, występująca u osób z predyspozycją genetyczną, która charak­teryzuje się:
- obecnością swoistych przeciwciał,
- haplotypem HLA-DQ2 lub HLA/DQ8,
- typowymi zmianami w błonie śluzowej jelita cienkiego,
- zróżnicowanymi objawami klinicznymi.

Powoduje objawy w obszarze układu po­karmowego, takie jak m.in.:
- biegunka przewlekła (u dzieci ok. 50%),
- zaparcia,
- objawy zespołu jelita drażliwego (IBS),
- nudności, wymioty, wzdęcia,
- nawracające bóle brzucha,
- zapalenie kącików ust i języka oraz te niezwiązane z przewodem pokar­mowym, jak choćby:
-niedokrwistość wynikającą z niedoboru żelaza i kwasu foliowego,
- niskorosłość,
- osteopenia/osteoporoza,
- hipoplazja (niewystarczające wykształ­cenie się) szkliwa,
- opóźnione dojrzewanie, niepłodność,
- zaburzenia neurologiczne: padaczka, ataksja, bóle głowy,
- zaburzenia psychiczne: depresja, ADHD, nadpobudliwość, męczliwość.

Skórne objawy celiakii to:
- opryszczkowate zapalenie skóry, czyli choroba Duhringa,


- pokrzywka,
- obrzęk naczynioruchowy (obrzęk Quinc­kego),
- zapalenie naczyń i skóry,
- rumień,
- łojotokowe zapalenie skóry,
- bielactwo.

W Europie 1 osoba na 100 cierpi z po­wodu celiakii, w USA 1 osoba na 133, ale odsetek ten rośnie od czasu kampanii dr. A. Fasano, zwiększającej świadomość na temat tej choroby i diagnostyki wcześniej niebadanych przypadków. Drugą ze wspomnianych jednostek choro­bowych, czyli nieceliakalną nadwrażliwość na gluten (NNG), dr Alessio Fasano zde­finiował w następujący sposób: „Objawy żołądkowo-jelitowe mogą przybrać postać biegunek, wzdęć, skurczów, bólów brzucha oraz zaparć. Do objawów behawioralnych zaliczyć należy otumanienie, depresję i za­chowanie przypominające zespół nadpobu­dliwości psychoruchowej z deficytem uwa­gi (…). Mogą występować także: anemia, egzema, bóle stawów, osteoporoza i drę­twienie nóg. Nie powoduje ona zapalenia jelita, które prowadziłoby do zniszczenia kosmków w jelicie cienkim, co następuje przy celiakii. Przy nadwrażliwości na gluten nie stwierdza się także rozwoju przeciw­ciał przeciw transglutaminazie tkankowej (tTG), których obecność pomaga zdiagno­zować celiakię. Wstępne dane badawcze z Ośrodka Badań nad Celiakią wskazują, że problem nadwrażliwości na gluten do­tyczy 18 mln ludzi, czyli mniej więcej 6% populacji Stanów Zjednoczonych”.

W przypadku tych dwóch grup osób cier­piących z powodu chorób związanych z glu­tenem, a także alergików reagujących na te białka spożywanie chleba, makaronów, wyrobów cukierniczych czy pokarmów zawierających gluten nie jest oczywiście wskazane. Oznacza to też, że gdy obsłu­gujemy klienta wymagającego bezglute­nowych produktów, winniśmy traktować go poważnie, gdyż może mieć ku temu medyczne powody.


Zboża a pestycydy
Jedna rzecz to białka, czyli choćby reak­tywny gluten pszenicy, a druga to nawo­zy, które stosowane na skalę przemysło­wą mają wymierny wpływ na stan zdrowia człowieka. Pierwszy czynnik jest naturalny, a drugi już nie. Mało się o tym mówi, gdyż jest to bardzo drażliwy temat w rolnictwie. Kilkadziesiąt lat temu, kiedy pestycydy i herbicydy zostały pierwszy raz zastoso­wane w uprawach rolnych, uznano je za cud. Jak mówi dr Steven R. Gundry3 w wy­wiadzie dla „Hipoalergiczni”: „Okazało się jednak, że glifosat4 wywiera wpływ nie tylko na rośliny i na glebę, ale także na bakterie w naszych jelitach, ponieważ zaczęliśmy go spożywać razem z warzywami trakto­wanymi glifosatem, takimi jak ziarna soi. Drugim aspektem, z którego nie zdawali­śmy sobie sprawy, jest fakt, że zwierzęta karmione soją poddawaną obróbce Roun­dupem powodują, że mięso, które jemy, również zawiera glifosat. Zaczęliśmy więc wchłaniać glifosat wraz z mięsem, gdy spo­żywamy produkty odzwierzęce. Jest to dość smutna droga, podczas której nauczyliśmy się w USA, że prawie cała nasza żywność, w tym większość wina, jakie produkujemy, zawiera glifosat. Prawie wszyscy Ameryka­nie mają w sobie glifosat, ponieważ wszyst­kie pola uprawne są pryskane na masową skalę «środkami chwastobójczymi». Istnieją nawet agencje, które badają i stwierdza­ją, że glifosat ma właściwości rakotwór­cze i wszyscy o tym wiemy. Prawdopodob­nie Ty też wiesz, ponieważ w Europie jest mniej więcej tak samo, rządy otrzymują duże kwoty jako dotacje od firm, takich jak Monsanto, więc proces decyzyjny nie opiera się na aspektach etycznych, ale na tym, ile firmy zapłacą”.

Co to oznacza dla rolnika, piekarza, a co dla Kowalskiego?
Dla rolników nie oznacza to nic więcej niż wybór:
1. chcę żywić ludzi pożywnym ziarnem i nie stosuję syntetycznych pestycydów;
2. uprawiam pola uprawne zorientowane wyłącznie na zysk i nie interesują mnie dane o chorobach o podłożu autoimmu­nologicznym czy onkologicznym.

Oczywiście jest to bardzo ostre ujęcie te­matu, ale jeśli wziąć sobie do serca wnioski płynące z pracy zespołu badaczy L. von Hertzen, I. Hanskiego, T. Haahtela5, dowo­dzące, że głównym powodem dramatycz­nego spadku bioróżnorodności, są zmiany zachodzące w sposobie użytkowania zie­mi, szerzącej się populacji ludzkiej i nisz­czenia naturalnych siedlisk (habitatów), to nie ma innego rozsądnego wyjścia niż to nr 1. W pracy wspomnianych autorów są odwołania do kolejnych ciekawych badań, które przedstawiają związek między wzro­stem zachorowań na choroby alergiczne i autoimmunologiczne a spadkiem bioróż­norodności.

Piekarze i cukiernicy mają wybór na innym poziomie, gdyż:
- to rolnik ryzykuje i inwestuje w pszenicę lub orkisz, w zboże z certyfikatem eko­logicznym uprawiane bez zastosowania szkodliwych nawozów syntetycznych lub w ziarna modyfikowane i traktowane pestycydami;
- jest wiele farm ekologicznych, a nawet biodynamicznych, które szczycą się wy­sokiej klasy zbożami z nasion nietknię­tych przez technologie i wolnych od gli­fosatu;
- konsumenta można stopniowo wprowa­dzać w wartościowsze produkty oparte o ziarna zbóż ekologicznych, pożywnych, zawierających znacząco mniej reaktyw­ny gluten i wręcz posiadające właści­wości odchudzające (w porównaniu do tuczącej pszenicy);
- sprzedawca edukujący konsumenta w zakresie bioróżnorodności gleb, zia­ren i związku mikrobiomu (ogół mikro­organizmów) w ziemi i tego w jelitach buduje wizerunek marki troszczącej się o dobrostan klienta, zyskując nie tylko jego lojalność, ale wyróżnik konkuren­cyjny;
- wiedza z zakresu celiakii i NNG, aler­gii na gluten oraz szacunek wynikający ze zrozumienia podłoża tych schorzeń, a także konsekwencji wynikających z bagatelizowania i nierzetelnego do­radztwa – stanowi o absolutnym prze­łomie w jakości obsługi klienta i bez­precedensowej praktyce polegającej na opiece zdrowotnej na poziomie żywienia (celem uniknięcia konieczności leczenia już powstałych chorób).

 


 

Dwa światowe megatrendy w zakresie różnorodności biologicznej i zdrowia publicznego. 
(A)
Odchylenie różnorodności biologicznej od 1970 r. mierzone za pomocą trzech wskaźników: LPI, Living Planet Index; WBI, World Bird Index; WPSI, Wskaźnik Populacji Waterbird (Butchart i wsp., 2010). 

(B)
Rosnące trendy w częstości występowania chorób zapalnych. Jako przykład podano astmę i alergiczny nieżyt nosa wśród woj­skowych poborowych od 1966 do 2003 (Latvala i in., 2005). 

 


 

 

Konsument może wybrać dostawcę, szukając najwyższej wartości dla siebie. Podążając za liczbami, osób z celiakią mamy w Polsce blisko 400 tys., a z NNG prawdopodobnie ok. 2 mln 400 tys., je­śli współczynnik amerykański jest zbli­żony do europejskiego, podobnie jak to się dzieje w przypadku celiakii. Trudno oszacować liczbę osób cierpiących z po­wodu alergii na gluten, ale z pewnością jest nie mniejsza niż osób z celiakią, czyli może to być grupa ponad 3 mln 200 tys. osób, o które warto zadbać, gdyż mogą odwdzięczyć się za naszą kompetencję lojalnością i zachęcaniem znajomych, by to właśnie u nas dokonywali swoich co­dziennych zakupów. 

 

 

Rady dla przeciętnego Kowalskiego
1. Warto wykonać badania diagnostycz­ne pod kątem celiakii, jeśli cierpimy z po­wodu6:
- przewlekłej lub okresowej biegunki,
- zahamowania prawidłowego rozwoju i wzrostu;
- zespołu jelita drażliwego;
- przewlekłych i nawracających lub niewy­jaśnionych nudności, wymiotów, bólów brzucha, wzdęć;
- nagłego lub niezamierzonego spadku masy ciała;
- niewyjaśnionej niedokrwistości z nie­doboru żelaza (lub innej);
- autoimmunizacyjnych chorób tarczycy; cukrzycy typu 1;
- choroby Duhringa, opryszczkowego za­palenia skóry, zespołu jelitowo-skórnego;
- jesteśmy krewnymi pierwszego stopnia osób chorych.
2. Jeśli nie cierpimy z powodu schorzeń związanych z celiakią, NNG czy alergią na gluten, to warto:
- zapoznać się i rozsmakować w innych zbo­żach niż pszenica (bardziej odżywczych);
- wybierać produkty zbożowe z listkiem BIO (niższe ryzyko chorób autoimmu­nologicznych);
- nie kupować „mody bezglutenowej” jako kolejnego lewara marketingowego, jeśli produkty w składzie zawierają biały rafi­nowany cukier, olej palmowy czy sztucz­ne spulchniacze i groźne dla zdrowia konserwanty – ciastko bezglutenowe, to nadal ciastko, często niezdrowe, z mąki kukurydzianej GMO, które tuczy;
- kierować się procesem wytwarzania i przetwarzania, czyli minimum in­gerencji przemysłowej; jeśli chleb to tylko z mąk niemodyfikowanych i wy­konany na zakwasie, a nie środkach spulchniających (konserwowany che­micznie).

W przytoczonym artykule dr. Stevena R. Gundry’ego podana jest pewna ciekawost­ka, że zakwas chlebowy, a właściwie fer­mentacja bakteryjna, która zachodzi przez wiele godzin, pochłania gluten i rozkłada kwas fitynowy, który jeśli nie ulegnie roz­kładowi podczas fermentacji, przejmie żelazo, cynk, miedź, mangan i inne mi­kroelementy, pozbawiając nas substancji odżywczych. Warto to sobie wziąć do ser­ca, gdyż jest to wiedza, która ma 2000 lat. Dopiero w ostatnich kilku dekadach Ame­rykanie postarali się o wydłużenie terminu przydatności pieczywa i uprościli procesy produkcyjne kosztem zdrowia.

Znów listek BIO
Farmer, który dąży do certyfikacji upraw zielonym listkiem BIO, w pierwszym etapie przechodzi przez proces konwersji pod nad­zorem jednostki certyfikującej. Okres ten wynosi co najmniej 2-3 lata, w tym czasie rol­nik nie może jeszcze nazywać swoich upraw ekologicznymi. Obowiązuje ściśle określony płodozmian (min. 4 lata), międzyplony chro­niące glebę przed erozją i zakaz stosowania nawozów sztucznych czy chemicznych środ­ków ochrony roślin, które stanowią zagroże­nie dla zdrowia człowieka. Obowiązuje też zakaz stosowania nasion GMO, a używane nawozy muszą być pochodzenia naturalne­go, choćby z kompostowania. Podczas wyboru dostawcy i produktów kierowanie się listkiem BIO redukuje przynajmniej ten jeden problem, jakim są choroby wynikające ze stanów zapal­nych spowodowanych żywnością skażoną pestycydami. Poszerzenie oferty o dawne odmiany pszenicy, jak płaskurka, samo­psza, czy choćby owies i orkisz, stwo­rzy szansę dla osób, które źle reagują na gluten z pszenicy, a chcą rozsądnie bilansować dietę.

Trzecim krokiem do uszczęśliwienia konsumentów jest udostępnienie zbóż bezglutenowych, jak choćby: kasza jaglana, groch, gryka, fasola, ryż, cieciorka, kukurydza (wyłącz­nie BIO), tapioka, komosa ryżowa, ma­niok, amarantus, mąka z orzechów koko­sowych. Jak mówi dr n. med. Emeran A. Mayer7 w swojej książce „Twój drugi mózg. Ko­munikacja umysł – jelita”: „Podobnie jak większa różnorodność w naturalnych sys­temach zapewnia odporność na choroby, tak też większa różnorodność i bogactwo gatunków i metabolitów drobnoustrojów u gospodarza wiąże się z większą odpor­nością w obliczu infekcji, antybiotyków, zmiennych dostaw składników odżyw­czych, chronicznego stresu i rakotwór­czych chemikaliów”.

Warto zwrócić uwagę na żywność wol­ną od agrochemii nie tylko w przypadku skłonności chorobowych czy chęci zadba­nia o klienta, ale także w trosce o samego siebie i o własne dzieci, które będą dokład­nie tak zdrowe, jak poziom naszej wiedzy na to pozwoli. 


 

Poszukując tradycyjnego smaku i zwyczajnych doznań cukierniczych, opracowałam własny przepis na ciasto, które otrzymuje wysokie notowania wśród gości. Udostępniam go czytelnikom „Mistrza Branży” do użytku własnego i komercyjnego! Jest to ciasto, które zawiera gluten z orkiszu i cieciorki, a także cukry, które dodają energii, a nie niszczą naszego mikrobiomu w jelitach i nie szkodzą komórkom nerwowym. Jeśli użyjemy certyfikowanych surowców BIO, unikniemy ryzyka spożycia pestycydów, a w konsekwencji glifosatu. Od takiego ciasta jedzonego nawet co tydzień nie utyjemy.

 

Cieciorkowy przysmak czekoladowy


RECEPTURA
(zawiera gluten, ale nie pszenicę, składniki na 1 blachę)
2 szklanki ugotowanej cieciorki
3 duże surowe marchewki starte na drobnych oczkach
150 g mąki orkiszowej BIO (można dosypać kilka łyżek więcej)
20 daktyli bez pestek, moczonych przez 10 min w szklance wody
40 g orzechów pekan lub włoskich
5 dużych jajek „0”
2 tabliczki gorzkiej czekolady
3 łyżki nierafinowanego oleju kokosowego BIO
1 łyżka przyprawy piernikowej lub korzennej
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru kokosowego BIO

 

Łączymy: ugotowaną cieciorkę, startą marchew, mąkę, jajka, roztopione czekolady i olej kokosowy. Wcześniej (ok. 10 min) zamoczone daktyle blendujemy z orzechami przez ok. 30-40 s, całość wlewamy do miski z cieciorką. Dodajemy proszek do pieczenia, cynamon, przyprawę i cukier kokosowy (może też być trzcinowy BIO, melasa z drzewa świętojańskiego lub z buraków), blendujemy. Wstawiamy na 50 min do rozgrzanego wcześniej piekarnika, pieczemy w 180oC. Podajemy z gałką sorbetu lub polewą, według uznania, może być melasa, syrop kokosowy z pieczonymi płatkami z kokosa, a także pierzynka z mleka kokosowego ubitego z białkami jajek.

Żaneta Geltz, redaktor naczelna magazynu „Hipoalergiczni", właścicielka agencji wydawniczej, trener biznesu i rozwoju osobistego, założycielka Stowarzyszenia Happy Evolution Global Association 


1 Alessio Fasano: „Wolni od glutenu”, wyd. Druga Strona, 2016. 
2 Gitahi Theuri: „Co z tym chlebem? Jeść czy nie?”, „Hipoalergiczni” nr 5/2016. 
Steven R. Gundry: „Winny gluten, czy lektyny?”, „Hipoalergiczni” nr 14/2018, autor książki „Roślinne kłamstwo”. 
4 Glifosat – znany jako nieselektywny herbicyd, zabija większość roślin. Wynaleziony przez chemika zatrudnionego przez firmę Monsanto – John’ego E. Franza w 1970 r., składnik nie jest już chroniony. Stanowi składnik produktu o nazwie Roundup [źródło: REUTERS/Brendan McDermid]. 
5 „Natural immunity. Biodiversity loss and inflammatory diseases are two global megatrends that might be related” – projekt badawczy wspierany przez Akademię Fińską (grant nr 138932), grant badawczy Szpitala Uniwersyteckiego w Helsinkach (nr 8361), Europejską Radę ds. Badań Naukowych (AdG Grant nr 232826), Fundację Juselius i Fundację Liv och Hälsa; www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21979814. 
Rekomendacje NICE (National Institute for Health and Clinical Excellance), dotyczące wskazań do diagnostyki w kierunku celiakii, przytoczone przez profesor dr hab. n. med. Bożenę Cukrowską podczas konferencji szkoleniowej PTA w Wiśle 11 maja 2018 r. 
7 „Mikrobiom na 1. miejscu” – wywiad dla „Hipoalergiczni” z dr. Emeranem A. Mayerem (gastroenterolog, neurobiolog, profesor wykładający na Wydziale Medycyny, z zakresu medycyny, fizjologii i psychiatrii w wyższej szkole David Geen School of Medicine na UCLA w Los Angeles), nr 11/2017. 

 

Bieżące wydanie czasopisma

Mistrz Branży na Gwiazdkę, czyli czekolada mistrzów, ferment w cukiernictwie i siła fińskiego piekarstwa. Sprawdź receptury mistrzów z całego świata na świąteczne wypieki i desery z czekoladą. Stwórz własną tabliczkę "bean to bar", spróbuj trufli z kiszoną dynią, upiecz chleb korzenny i skosztuj fińskiego chleba...

Zobacz więcej
Bieżący numer

Polecamy przeczytać

Przejrzyj nowy numer online lub pobierz pdf PDF >>

Mistrz Branży

Maszyny i urządzenia do produkcji