czym jest Mistrz Branży

Mistrz Branży Portal dla piekarzy, cukierników i lodziarzy

Kontakt

Redakcja oraz dział marketingu "Mistrza Branży"

ul. Klimczoka 9
40-857 Katowice
tel. +48 32 729 96 80
fax +48 32 729 96 70 lub +48 32 790 40 90
(reklama)
(sprawy redakcyjne)
(sprawy związane z portalem)

Artykuł

Jak ukonstytuować rzemiosło na nowo 0

dodano ,Redakcja PS

O pogłębiających się problemach w rozwoju rzemiosła w Polsce, koniecznych zmianach legislacyjnych i edukacyjnych, pomysłach na promocję i konieczności podkreślania niepodważalnych wartości rzemiosła rozmawiamy z Janem Gogolewskim, nowym prezesem Związku Rzemiosła Polskiego.

Jacek Baliński: Stery w ZRP przejmuje Pan w trudnym dla rzemieślników mo­mencie. Jakie widzi Pan palące pro­blemy rzemiosła, zwłaszcza piekarzy i cukierników?
Jan Gogolewski: Problemy od lat są te same, a niekorzystne trendy tylko się po­głębiają. Rzemiosło od lat musi mierzyć się z coraz silniejszą konkurencją. Problem ten nie dotyczy jedynie branży piekarniczej i cukierniczej, które są szczególnie bliskie mojemu sercu. O moim zawodzie mógłbym mówić długo, lecz obawiam się, że w tej opowieści mogłoby zabraknąć pozytyw­nego zakończenia. Piekarze biją na alarm – mają coraz większe problemy z płyn­nością finansową, nie wytrzymują kon­kurencji z wielkopowierzchniowymi skle­pami, a w dodatku młodzi nie garną się do tego zawodu.

Nie brakuje barier w prowadzeniu firmy, przy czym najważniejsza jest nieprze­widywalność i niestabilność podatkowa. Trudno zakładać perspektywicznie inwe­stycje, skoro nie wiemy, czy w kolejnym roku nie będą obowiązywać nowe przepi­sy. Problemem jest też słaby dostęp do finansowania zewnętrznego. Większość firm wciąż sięga do własnych kieszeni. Bolączką jest także rosnąca szara stre­fa, z którą od lat państwo nie potrafi sobie poradzić, a która stanowi poważ­ne zagrożenie dla zarejestrowanych za-kładów, płacących co miesiąc daniny na rzecz ZUS. Rzemiosło w Polsce w swojej historii prze­chodziło wiele wzlotów i upadków – rów­nież tym razem wyjdziemy z tego zwycię­sko. Obowiązkiem kierownictwa organizacji rzemiosła, w tym ZRP, jest zadbanie o to, żeby nie dać się odstawić na boczny tor. Chcemy być bardziej widzialni i słyszalni, stać się rzeczywistym podmiotem, a nie przedmiotem stanowionego prawa. Mamy znakomicie rozbudowaną siatkę organiza­cyjną w całym kraju i musimy to wykorzy­stać. Rzemiosło ma ogromny potencjał i nie wolno go zmarnować.

Podczas czerwcowego Kongresu ZRP w swoim expose podkreślił Pan, że „wspólnie musimy dołożyć starań, aby rozwiązania korzystne dla naszego środowiska znalazły się w projektach legislacyjnych”. Jakie rozwiązania miał Pan na myśli?
Obecnie przygotowywane są rozwiązania o powszechnym samorządzie gospodar­czym. Martwi nas, że tak ważny dokument nie jest konsultowany z rzemieślnikami – to my stanowimy siłę gospodarczą i musimy prawnie zaistnieć w powszechnym samo-rządzie gospodarczym pod nazwą „rze­miosło”, a nie jako mikro- i mała przed­siębiorczość. Chcemy rozmawiać i mamy własne propozycje, tylko musimy dostać szansę na ich przedłożenie. Potrzebujemy bardziej elastycznego kodeksu pracy. Nie można wywierać na nas presji, określać, w jaki sposób mamy zatrudniać pracowni­ków. Właściciel wie najlepiej, czy stać go na umowy cywilnoprawne, zatrudnienie na czas nieokreślony czy sezonowe. Rzemieśl­nicy na rynku gospodarczym i rynku pracy muszą być traktowani jak inne podmioty, tymczasem pomija się nas przy przyzna­waniu ulg. Podobnie w eksporcie – z uwa­gi na wysokie koszty mniejsze firmy mają niewielkie szanse pojawić się na obcych rynkach. Tymczasem eksport mógłby zła­godzić polsko-polską wojnę cenową. Dla­tego potrzebne są projekty informacyjne, doradcze i edukacyjne współfinansowane ze środków UE, adresowane właśnie do rzemieślników – po to, by mogli z sukcesem pozyskiwać dotacje, rozwijać się i podnosić konkurencyjność rynkową. Aby poprawić konkurencyjność polskich mi­kro- i małych przedsiębiorców – na rynku krajowym i unijnym – konieczne jest dalsze aktywne uczestnictwo reprezentantów ZRP w opracowywaniu programów ogólnopol­skich oraz programów rozwoju ogólnopol­skiego i regionalnego wspierających mikro-i małą przedsiębiorczość. Musimy też brać udział w konsultacjach wszelkich nowych aktów prawnych, które nas dotyczą, i mieć wpływ na ich ostateczny kształt.



Kilka miesięcy temu ZRP – w ramach konsultacji społecznych – opinio­wał ważny projekt ustawy zwanej Konstytucją Biznesu. Odpowiedzi ze strony Ministerstwa Rozwoju nie ma, a ustawa zacznie obowiązywać od września 2017 r. Jakie zmiany za­proponował ZRP? Nie obawia się Pan, że cisza ze strony ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckie­go może oznaczać odrzucenie pro­pozycji?
Powiem tak: cisza najczęściej zapowia­da wprowadzenie niekonsultowanych wcześniej zapisów. Do dziś (21 sierpnia
– przyp. red.) nie otrzymaliśmy odpowie­dzi na wspólny list ZRP, Business Centre Club, Konfederacji Lewiatan oraz Praco­dawcy RP. Mam świadomość, że zgłoszo­nych zostało wiele uwag i potrzeba czasu na ich uwzględnienie – liczę jednak na to, że prace nad tak ważnym dla przedsię­biorców dokumentem nie zostaną porzu­cone, a projekt w najbliższym czasie trafi do sejmu. Konstytucja Biznesu to bardzo ważna re­gulacja prawna dla biznesu, a więc i dla rzemiosła. Jej sercem jest ustawa Pra­wo Przedsiębiorców, która ma zastąpić ustawę o swobodzie działalności gospo­darczej. Reprezentatywne organizacje pracodawców w stanowiskach do mini­stra rozwoju i finansów odniosły się do zapisów, które nas satysfakcjonują, ale i tych, które niepokoją. Nasze największe obawy wzbudziła definicja działalności gospodarczej, a konkretnie określenie „wykonywana samodzielnie”. Według ekspertów ZRP zapis ten jest zbyt mało precyzyjny, w nienależyty sposób oddaje specyfikę zarządzania własną firmą. Wy­daje się, że bardziej adekwatne i oddają­ce wyznacznik działalności gospodarczej w postaci odpowiedzialności wobec osób trzecich i ponoszenia ryzyka gospodar­czego jest sformułowanie: „prowadzona we własnym imieniu”. Jako przykład po­dana została definicja działalności gospo­darczej dla celów finansowych. ZRP jest przeciwny nieuznawaniu za dzia­łalność gospodarczą pracy wykonywanej przez osoby fizyczne, nieujawnionej w CE­IDG, jeśli przychód z niej nie przekracza miesięcznie połowy minimalnego wyna­grodzenia. Ta zmiana mogłaby powodo­wać utratę kontroli nad rozmiarami takiej działalności. Wątpliwe dla nas było rów­nież usankcjonowanie przepisami prawa działalności gospodarczej prowadzonej w niewielkich rozmiarach – poprzez nie­uznawanie jej za działalność gospodarczą.

Sugerowaliśmy, że wprowadzenie takiej regulacji dla mikroprzedsiębiorców mogło­by oznaczać ułatwienie podmiotom prowa­dzenia działalności w szarej strefie. Wnio­skowaliśmy też o doprecyzowanie przepisu określającego sytuacje, w których Rada Ministrów może decydować o rezygnacji z konsultacji publicznych, i dookreślenie pojęcia ważnego interesu publicznego po­przez następujący zapis: „ważny interes publiczny, w tym istotne interesy państwa, a w szczególności jego bezpieczeństwa, obronności lub porządku publicznego”. Poza tym, z sukcesem udało się, wspól­nie z członkami Rady Dialogu Społeczne­go, zawetować pomysł powołania Komisji Wspólnej Rządu i Przedsiębiorców. Jest już RDS i przyznawanie takich samych kompe­tencji kolejnemu ciału byłoby powieleniem i rozdrobnieniem głosu biznesu.

Dla rozwoju rzemiosła równie ważna jest legislacja, kadra fachowców, ale i szkolnictwo na wysokim poziomie. Czy ostatnia reforma szkolnictwa za­wodowego jest dla Pana realną zmia­ną na dobre?
Na ocenę efektów reformy jest jesz­cze za wcześnie. Na plus oceniam na­tomiast każdą decyzję, która zapewni rozwój szkolnictwa zawodowego. Dla nas, rzemieślników, nie do przyjęcia jest zepchnięcie edukacji zawodowej na po­zycję „ostatecznego” i „negatywnego” wyboru. To nie zachęca młodych ludzi do zdobywania kwalifikacji w zawodach potrzebnych nie tylko rzemiosłu, ale i społeczeństwu. Jesteśmy za rozwojem dualnego kształ­cenia zawodowego, realizowanego we współpracy z przedsiębiorstwami stano-wiącymi otoczenie gospodarcze szkoły i z wykorzystaniem potencjału organi­zacji pracodawców. Powinno być ono budowane na bazie umowy o pracę na czas nieokreślony, gwarantującej mło­dym osobom prowadzenie nauki równo­legle z zatrudnieniem, które nie ustaje po zakończeniu nauki w szkole. Na tę chwilę ciężar przygotowania zawodo­wego spada na rzemiosło, podczas gdy przemysł – pod wpływem zmian struktu­ralnych – niemal całkowicie wycofał się z kształcenia zawodowego. A to ten sek­tor powinien budować kapitał fachowców przygotowanych do zatrudnienia w wa­runkach przemysłowych. Dla rzemiosła ważne są nowe typy szkół: trzyletnia szkoła branżowa I stopnia, która zastąpi zasadniczą szkołę zawodową, oraz dwu­letnia szkoła branżowa II stopnia, która stworzy możliwość dalszej edukacji na studiach zawodowych. Popieramy prio­rytet aktywnego włączenia pracodawców w proces tworzenia nowych zawodów oraz podstaw programowych, urucho­mienie „branżowej linii” do opracowywa­nia programów nauczania dla zawodów – to jest odpowiedź na potrzeby praco­dawców. Pozytywnie oceniamy koncep­cję powrotu do jednolitych programów kształcenia w zawodach we wszystkich szkołach prowadzących kształcenie za­wodowe. Na plus przyjmujemy wprowa­dzenie do podstaw programowych treści związanych z edukacją przedzawodową oraz ustalenie obowiązku badania w po­radni psychologiczno-pedagogicznej pre­dyspozycji zawodowych uczniów przed wyborem ścieżki kształcenia. Natomiast nie akceptujemy propozycji, aby w efek­cie projektowanych zmian Centra Kształ­cenia Praktycznego występowały jako dominujące w kształceniu dualnym, re­alizowanym z udziałem pracodawców – w ocenie środowiska powinny być one jedynie uzupełnieniem tego procesu.

Może jednak szkoły zawodowe po­winno się powierzyć izbom rzemieśl­niczym, które są najbliżej pracodaw­ców?
Takie rozwiązanie byłoby bardzo ko­rzystne ze względu na doświadczenie izb w kwestiach szkolnictwa zawodo­wego, ale dość trudne do zrealizowania. Wymagałoby to wiele pracy od naszych organizacji, a zwłaszcza od przedsiębior­ców, którzy muszą mieć czas na prowa­dzenie firmy. Póki co koncentrujemy się na współpracy z resortem edukacji oraz jednostkami samorządu terytorialnego odpowiadającymi za kształcenie zawo­dowe. Sami zakładamy szkoły zawodo­we, dziś mamy ich blisko 50 w różnych regionach kraju i kształcimy w nich ok. 70 tys. młodych ludzi. Tworzymy klasy wielozawodowe, uwzględniające zawody zanikające i po­szukiwane na rynku pracy, głównie z my­ślą o rzemieślnikach, którym brakuje rąk do pracy. Kształcimy także w zawo­dzie piekarza i cukiernika. W szkole za­łożonej w mojej rodzinnej Bydgoszczy zamierzaliśmy utworzyć odrębną klasę dla chętnych do nauki zawodu pieka­rza i cukiernika, ale niestety zabrakło kandydatów. Docierają do mnie sygnały, że drastycznie spada zainteresowanie tą profesją i coraz trudniej o dobrego pra­cownika. Mam nadzieję, że nacisk rządu na szkolnictwo zawodowe i nasze własne rzemieślnicze szkoły zawodowe z cza­sem zapełnią tę lukę. Od nas i naszych działań promocyjnych zależeć będzie, czy znajdziemy następców dla rzemieśl­niczych firm.

Jak promować rzemiosło w społe­czeństwie i co warto wyeksponować w tym przekazie?
Musimy szerzej wyjść do szkół, rodziców i nauczycieli, promować na szerszą ska­lę kształcenie dualne, które jest niepod­ważalną wartością rzemiosła. Uczniowie szkół podstawowych powinni nie tylko słu­chać o pięknych zawodach, ale też mieć szansę poznania ich od kuchni. Chcemy otworzyć dla nich nasze zakłady, żeby mogli spróbować sił w wymarzonym za­wodzie i zdecydować, czy chcą się tego zawodu uczyć. Za tym powinna iść nowo­czesna forma docierania do potencjalnych kandydatów. W promocji rzemiosła warto podkreślić fakt, że każdy młody człowiek podej­mujący praktyczną naukę u mistrza jest przyjmowany na podstawie umowy na czas nieokreślony, a za pracę otrzymuje wynagrodzenie. Należy pokazać wartość edukacji u mistrza szkolącego, który uczy etyki zawodowej i wielowiekowych tra­dycji rzemieślniczych – jest to istotne zwłaszcza teraz, gdy stale rośnie zainte­resowanie konsumentów produktami uni­katowymi, rzemieślniczymi. W tym tren­dzie upatruję szans na ponowny rozkwit rzemiosła piekarniczo-cukierniczego.

Proszę podsumować strategię działań ZRP, jaką przyjął Pan na lata 2017­-2021.
Moja strategia to przede wszystkim pro­mocja, promocja i jeszcze raz promocja rzemiosła. Działania skierowane są na przywrócenie właściwej rangi rzemio­słu w świadomości społecznej. Zależy mi na tym, żeby pokazać, jak ogromną rolę w gospodarce pełnią zrzeszone w naszych organizacjach zakłady rzemieślnicze. Na każdym kroku będę podkreślać, że to wła­śnie nasi mistrzowie szkolą poszukiwanych fachowców, którzy wchodzą na rynek pra­cy z wiedzą i doświadczeniem tak oczeki­wanymi przez pracodawców. Kwestie wymagające szczególnego wspar­cia to sprawy oświatowe, a także wzmac­nianie formalne i merytoryczne egzami­nów czeladniczych oraz mistrzowskich. Trudno wyrokować, z jaką rzeczywisto­ścią zetkniemy się za kilkadziesiąt lat, ale jednego jestem pewien – rzemiosło, w tej czy innej konfiguracji, będzie wzmacniało polską gospodarkę i sprawiało, że nasze usługi oraz wyroby będą konkurencyjne na rynkach unijnych.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jacek Baliński

Dodaj swój komentarz
 

Zaloguj się lub dodaj swój komentarz jako gość. Nie posiadasz konta? Zarejestruj się.

 

Polecamy przeczytać

Przejrzyj online Katalog reklam lub ściągnij na dysk (aktualny) PDF >>

Kategorie

Maszyny i urządzenia do produkcji

Pozostałe