...

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Poniżej znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w Portalu MistrzBranzy.pl

  1. Administratorem Danych jest „Grupa 69” s.c. z siedzibą w Katowicach, ul. Klimczoka 9, 40-857 Katowice
  2. W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Administratorem pod adresem e-mail: dane@mistrzbranzy.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
  4. Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
  5. Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
  6. Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
  7. Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
  8. Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
  9. Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  10. Administrator informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności.

dodano , Redakcja PS

Kocie kawiarnie

Kocie kawiarnie próbowano otworzyć w Polsce od 2012 r. Mimo chęci nikomu się to nie udało, ponieważ sanepid nie wyraził na to zgody. Przeszkód do pokonania jest znacznie więcej niż w przypadku tradycyjnych lokali gastronomicznych, ale mimo tego Kraków chciał mieć swoją kocią kawiarnię.

Właśnie mija rok, od kiedy się to udało dzięki uporowi Ewy Jemioło. Na ulicy Krowoderskiej 48 powstała Kociarnia – pierwsza tego typu kawiarnia w Polsce.

Na dzień dobry poczęstowano mnie powitalną kawą z kotkiem. Cała kawiarnia i jej przestrzeń robią pozytywne wrażenie. Po przekroczeniu drzwi wchodzi się do kociej krainy czarów. Leżanki, hamaczki, półeczki, drapaki...

Kamila Załęgowska: Czy przed otwarciem krakowskiej Kociarni czerpała Pani inspiracje z innych kocich lokali na świecie?
Ewa Jemioło: W trakcie, gdy przygotowywałam projekt, o kocich kawiarniach nie było wiadomo praktycznie nic. W Brukseli, niedaleko Avenue Louise, od 2014 r. istnieje kawiarenka Le Chat Touille. Otworzyła ją Polka. Z właścicielką Moniką Jurczykowską pozostaję w kontakcie, wymieniając spostrzeżenia. Do tego znajomi Polacy, którzy mieszkają w Stanach, odwiedzali kawiarnię w Oakland. Rozmawiali z właścicielami, chętnie przysyłali mi informacje, zdjęcia. Natomiast wejście z baru, przez kolorową szafę do pomieszczenia dla kotów, jest inspirowane projektem z Moskwy. Później doszły do tego rozmowy z behawiorystami. To były 2 lata intensywnych przygotowań. Jedyne, czego nie przewidziałam, to że środowisko samozwańczych obrońców praw zwierząt jest w Polsce tak zagorzałe.


Powitalna kawa z kotkiem (zdjęcie właścicieli kawiarni)

 

Cel jest przecież szczytny. Edukacja – również dzieci – w zakresie odpowiedzialnego podejścia do zwierząt, poszukiwanie nowych domów dla bezpańskich kotów. Plan idealny.
Obrońcy praw zwierząt oczekują, że takie miejsca będą zmierzać w kierunku świątyni kotów, gdzie za chwilę będziemy mogli się do nich pomodlić i popatrzeć na nie w ciszy. Hejt w internecie pojawił się błyskawicznie, oskarżono mnie, że chcę stworzyć piekło kotów, bezdusznie na nich zarabiać, że one są tutaj w pracy i ciężko harują. Hejt pojawia się również w codziennych komentarzach, podam prosty przykład – nasz siódmy przyjęty kot – Rysio. Ryś jest kotem firmowym. Pracownicy rano przychodzili otworzyć firmę, Rysio już stał pod drzwiami. Kiedy wychodzili do domów, zamykali firmę, a kotek wracał na swoje podwórko. I tak sobie żył trochę tu, trochę tam. Firma po kilku latach zamknęła siedzibę i Rysio trafił do nas. Jest zaznajomiony z kotami i z ludźmi, co dawało wielkie prawdopodobieństwo, że się tutaj przyjmie. Okazało się, że tylko do pewnego momentu. Kiedy zrobiło się zimno i zamykaliśmy okna, Rysio się awanturował, żądał otwarcia okna.


Ewa Jemioło – właścicielka krakowskiej Kociarni – z kotem Rysiem

 

Potrafi siedzieć godzinami na parapecie i obserwować świat, wdychając świeże powietrze. Póki co, jest pod obserwacją pani behawiorystki, która sprawdza, na ile będzie się w stanie zaadaptować. W tej chwili jest cicho, natomiast któregoś dnia rano Ryś chodził po kawiarni i krzyczał – bo on wtedy nie miauczy. To jest taki dziwny dźwięk płaczącego dziecka, żeby tylko mu otworzyć to okno. Jak działa hejt? Gość – aktywny internauta i niedoinformowany komentator – odwiedzi kawiarnię do południa, kiedy Ryś chodzi i miauczy. Później w internecie można znaleźć wzmiankę – Boże, jaki nieszczęśliwy kot. Jak można, przecież on tak bardzo chce wyjść! Męczą i dręczą tego kota, bo przecież on już dawno by wyszedł. A my przecież wszelkie decyzje podejmujemy wspólnie z doświadczonym behawiorystą.


W Kociarni futrzani podopieczni mają prawdziwy koci raj

 

Koncepcja adopcji futrzanych rezydentów Kociarni uległa niedawno ważnej zmianie. Teraz, jeżeli np. Rysio zaaklimatyzuje się w kawiarni, automatycznie przestaje być kotem do adopcji?
Tak. Behawiorysta stwierdził, że dla dobra kotów nie powinno być tutaj rotacji. One są już ze sobą zżyte, przyzwyczajone do tego, że przychodzą goście, o tej porze sobie śpią, za chwilę się bawią, a ludzie je głaskają i to im naprawdę nie przeszkadza. Niektóre jednak nie będą się tu czuły szczęśliwe. Każdy kot jest inny. Tak było na przykład z Beatką. Beatka była koteczką, która bardzo się łasiła do ludzi, nie fuczała, nie syczała na inne koty. Ale dopiero w kawiarni okazało się, że bardzo nie lubi wysokich dźwięków, czyli takich, jakie wydają łyżeczki, szklanki – uciekała wtedy za kanapę i potrafiła przesiedzieć tam dwie, trzy godziny. Rozmawialiśmy z panią behawiorystką i stwierdziliśmy, że koty do pewnych rzeczy są w stanie się przyzwyczaić, a do pewnych nie. Cały czas się doszkalamy, dowiadujemy, jak mają żyć w sztucznie stworzonym stadzie. Czy tak się dzieje w innych kawiarniach? Nie wiem. Nie jest tajemnicą, że większość kawiarni na świecie ma podstawowy problem z sikaniem po kątach. W wielu tego typu miejscach można zauważyć wywieszone kartki, że personel nie ręczy za to, czy kot nie zasika komuś płaszcza czy torebki. Koty sikają w momencie, kiedy są w stresie. Nasze koty nie sikają, więc nie mamy wywieszonych kartek.


Kawiarnia jest oddzielona „kocią szafą” od pomieszczenia, w którym przebywają zwierzaki. Pomysł na przykuwające uwagę drzwi został zaczerpnięty z kociej kawiarni w Moskwie

 

Co się dzieje z kociakiem, który nie może zostać w kawiarni z resztą stada?
Trafia do domu tymczasowego, w którym czeka na adopcję. Często tworzą go studenci, którzy u siebie, w domach rodzinnych mają koty i bardzo za nimi tęsknią. Jeżeli wynajmują mieszkanie i okazuje się, że cała czwórka nie jest uczulona i każdy chciałby mieć kota, to zostają takim studenckim domem tymczasowym dla kotów. Nie biorą zwierzaka na stałe, bo nie wiedzą, co się będzie z nimi działo za kilka lat. To bardzo odpowiedzialne podejście.

 

Domyślam się, że cały sztab pracowników Kociarni musi być odpowiednio dopasowany do jej idei. Ciężko było stworzyć zgrany zespół?
Do tej pory zgłaszają się do nas różni ludzie. Ktoś mówi, że szyje kocie poduszki, ten robi kocie zegary, ktoś inny też robi coś kocie. Zgłosiły się również do nas osoby, które pieką ciasta. Pani Ola zademonstrowała nam swoje domowe desery, które okazały się najsmaczniejsze. Tak powstała firma „Wypieki Oli” współpracująca głównie z kocią kawiarnią, ale i zbierająca coraz większe rzesze krakowskich fanów, dla których piecze na indywidualne zamówienia. Z własnej inicjatywy do pracy zgłosiła się do nas na przykład baristka Nika, pochodząca z Ukrainy. Jako częsty gość kawiarni któregoś dnia zapytała, czy nie szukamy ludzi do pracy. Ponieważ wcześniej obserwowałam ją i jej stosunek do kotów, wiedziałam, że chcę, aby dołączyła do grona pracowników. Była jedną z tych nielicznych osób, które potrafią usiąść na dywanie i zacząć się bawić z kotami, nie czekając, aż któryś z nich usiądzie na kolanach.


Wypieki Oli w Kociarni

Zobacz recepturę Letnie ciasto z malinami w galaretce, z serkiem mascarpone i bezą >>

 

Do tej pory wiele osób zastanawia się, w jaki sposób uzyskała Pani jako pierwsza w Polsce zgodę sanepidu na otwarcie miejsca, w którym jednocześnie możemy wypić kawę, pogłaskać kota, a do tego na deser zjeść tort z bezą.
Nie miałam problemów z sanepidem. Wychodzę z założenia, że wszyscy jesteśmy ludźmi, niezależnie od tego, czy jesteśmy sędzią, komornikiem czy pracownikiem sanepidu – nie ma to znaczenia. Ja też w pierwszym momencie usłyszałam: „Proszę pani, nie pani pierwsza – nie zgadzamy się”. Rozrysowałam, przedstawiłam koncepcję: tutaj będzie fundacja, w osobnym pomieszczeniu koty, tutaj jest kawiarnia. Zaczęli się przyglądać, powiedziano mi, że brzmi to co najmniej zabawnie, ale jednak udało mi się umówić na spotkanie z panią dyrektor. Powiedziała mi: „Cenię sobie kreatywne osoby. Niech pani otwiera tę kawiarnię.”, co było dla mnie wielkim komplementem. Myślę, że podstawowy błąd polega na tym, że większość ludzi stereotypowo traktuje pracownika urzędu, patrząc na niego z góry, mówiąc: „Dlaczego nie? – Pani nie ma prawa. –

Przepis tego nie zabrania. Dlaczego mi nie pozwolicie?”. W Lublinie tego typu sprawa otarła się o sąd. Państwo z lubelskiej kawiarni byli u pani Elżbiety Jaworowicz w programie „Sprawa dla reportera”. Czy to jest konieczne? Można i taką drogą, ale ja nigdy tego nie chciałam. Aby prowadzić kocią kawiarnię, trzeba mieć wrażliwość i dużo zdrowego rozsądku.

rozmawiała: Kamila Załęgowska


 



Bieżące wydanie czasopisma

Wakacyjny Mistrz Branży - uczciwy chleb, zioła i czekolada w lodach, kwiaty w ciastkach i wiele innych inspiracji.

  • Wykup prenumeratę

  • Zobacz więcej
    Bieżący numer

    Polecamy przeczytać

    Przejrzyj numer online lub pobierz PDF PDF >>

    Pełny numer dostępny tylko w prenumeracie >>

    Mistrz Branży

    Maszyny i urządzenia do produkcji