...

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Poniżej znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w Portalu MistrzBranzy.pl

  1. Administratorem Danych jest „Grupa 69” s.c. z siedzibą w Katowicach, ul. Klimczoka 9, 40-857 Katowice
  2. W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Administratorem pod adresem e-mail: dane@mistrzbranzy.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
  4. Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
  5. Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
  6. Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
  7. Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
  8. Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
  9. Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  10. Administrator informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności.

dodano , Redakcja PS

Otwarci w lockdownie

Dziesiątki tysięcy przedsiębiorców branży gastronomicznej zostało pozbawionych możliwości normalnej pracy i zarobkowania.
W obliczu twardych restrykcji i widma bankructwa setki zdecydowały się na otwarcie. Wśród nich są liczne kawiarnie, cukiernie i lodziarnie.

W październiku 2020 roku mała kawiarnia z Chełma – La Cafe – była na ustach całej Polski. A to za sprawą jednego postu opublikowanego w mediach społecznościo­wych, w którym poinformowała, że mimo lockdownu otwiera się na przyjmowanie gości. Pomysł właściciela, Michała Bartoszuka, polegał na tym, by goście jedzący stacjonarnie na ten czas sta­wali się jej „pracownikami” zatrudnionymi na podstawie umowy o dzieło. Odzew pod postem był gigantyczny. Większość głosów była pozytywna, ale nie zabrakło też sceptyków, a nawet niezado­wolonych, którzy krytykowali lekkomyślne podejście do pandemii.



Dużo strat, mało pomocy
Ostatecznie plan nigdy nie wszedł w życie ze względu na proble­my prawne z umowami, a jakiś czas później właściciel ogłosił, że tymczasowo zamyka lokal. Inna sprawa, że był to dopiero początek drugiej fali pandemii, więc społeczeństwo nieco inaczej reagowało na obostrzenia niż w chwili publikacji tego artykułu, gdy lockdown branży gastro przedłużany jest o kolejne tygodnie. Nie one jedne stanęły przed wizją bankructwa. Dziesiątki tysięcy lokali stoi przed decyzją o zamknięciu, a jeśli działają w preferowanej formie – na wynos – to i tak starcza im jedynie na opłaty podstawowe: rachunki za prąd, wodę, czynsz oraz płace dla pracowników. Pomiędzy skrajną opcją zamknięcia lokalu oraz wynosami jest jeszcze inna droga, na którą zdecydowała się jedynie garstka przedsiębiorców – faktyczne otwarcie.



#OtwieraMY
Akcja tagowana hasłem #otwieraMy oficjalnie ruszyła 18 stycz­nia 2021 roku. Jej zaczątkiem było góralskie weto, gdy solidarnie otwarły się setki hoteli w Karpaczu i na Podhalu. Do akcji szybko zaczęły dołączać lokale gastronomiczne (na chwilę obecną szacuje się, że działa ponad 20 tys.). Wśród nich można znaleźć nielicz­ne kawiarnie, np. Jaga Cafe. Niestety szybko, bo już 10 minut po otwarciu, właściciele zakopiańskiej Jagi musieli zmierzyć się z interwencją policji i sanepidu. A jednak po południu do lokalu znów zawitali goście, spragnieni wyjścia z domu, ale też chcący wesprzeć stłamszone lockdownem kawiarnie. Z takim samym pozytywnym odzewem spotkali się właściciele białostockiego Kafejeto, którzy w trybie stacjonarnym pracują ­od 18 stycznia. W lokalu obowiązuje specjalny regulamin, odby­wają się także spotkania partii Strajk Przedsiębiorców. Krakowska Boka Coffee Bar zaprasza do siebie gości jako „degustatorów jakości”. Na początku konieczne były rezerwacje do przyjęcia tej roli, wkrótce zainteresowanych było tak dużo, że właściciele zdecydowali się na przyjmowanie gości wchodzących z ulicy, bez wcześniejszego umówienia. - Otworzyliśmy lokal miesiąc przed pandemią i szczerze powiedziawszy, nawet nie zdążyliśmy popracować. Miałem nadzieję, że zyskamy jakąś pomoc od państwa, ale okazało się, że nie dostaliśmy nic... Tylko dlatego, że nie mogliśmy wykazać strat w stosunku do roku porpzedniego. Jak to wykazać, skoro wtedy jeszcze firma nie funkcjonowała?. - pyta retorycznie Gleb Matula, właściciel Boka Coffee. - Na szczęście wielu ludzi chce żyć normalnie, mimo pandemii, dlatego mamy ogromne zainteresowanie. Najczęściej słyszymy od nich, że są wdzięczni za to, że jesteśmy otwarci i "wszystko było pyszne" - dodaje na koniec z optymizmem.

 

 

Z kolei jedyna (oficjalnie) otwarta ka­wiarnia w Poznaniu OCH zdecydowała się na zapraszanie do lokalu jako miejsca coworkingowego. Działająca niespełna rok kawiarnia urządziła też zrzutkę, w jej ramach każdy może wspomóc tych właścicieli, którzy po otwarciu własnym sumptem wyremontowa­nego lokalu nie zdążyli wejść na normalne tory funkcjonowania, gdyż rząd zamknął branżę.

 
Interaktywna mapa wolnego biznesu dostępna
jest na stronie: https://newsmap.pl/biznes/
– darmową przypinkę może uzyskać każdy
przedsiębiorca, który mimo lockdownu działa
w reżimie sanitarnym.



Instrukcja otwarcia lokalu
Lodziarnia i cukiernia Klapec to firma rodzinna działająca na ryn­ku już ponad 30 lat i zatrudniająca wielu pracowników. Decyzja o otwarciu się wbrew rządowym zakazom dojrzewała w głowach właścicieli od niemal roku. – Czekaliśmy na pomoc od państwa, ale ta nie nadeszła. To nie była spontaniczna decyzja. Musieliśmy przede wszystkim zabezpieczyć się pod względem prawnym – mówi Sylwia Nikodon, córka założyciela lodziarni. Innymi słowy, trzeba było wprowadzić nowe PDK do firmy i poczekać na ich przetworzenie w systemie KRS, a następnie stworzyć wzór umowy, jaką goście będą podpisywać, by móc znów usiąść w przytulnym wnętrzu lokalu i spędzić tu trochę czasu z rodziną lub w celach biznesowych na miejscu. Wszystko było wielokrotnie konsultowane z prawnikiem.

 

– Kosztowało nas to sporo czasu i wysiłku, ale przewodziła nam myśl, że musimy się jakoś ratować. To dziedzictwo budowane przez naszych rodziców, więc nie możemy go zaprzepaścić. Pomysł właścicieli polega na tym, że prócz sprzedaży słodkości na wynos, od pewnego czasu wynajmują również powierzchnię (wraz z stolikami i krzesłami). Co prawda, zamówienie odbiera się przy ladzie i wszystko podawane jest w opakowaniach jed­norazowego użytku, ale gościom nie przeszkadza, że nadal nie usłyszą dźwięku kawiarnianej porcelany. Podobnie jak fakt, że muszą podpisać umowę, zanim zasiądą do stolika. – Trzeba podać dane, a nie każdy jest gotowy na taki krok, gdy chodzi o zjedzenie gałki loda lub ciastka. A jednak ludzie dopisują, a my słyszymy, jak nam za to dziękują – cieszy się Sylwia Nikodon.

Tego typu działanie wśród lodziarni na Śląsku to precedens. Nic dziwnego, że w lokalu zdążyli już pojawić się przedstawiciele sanepidu w asyście policji. Była to jednak kontrola rutynowa, w czasie której nie znaleziono żadnych uchybień, jeśli chodzi np. o przechowywanie produktów spożywczych lub limit osób przebywających w lokalu. Przeciwnie, zdaje się, że lokale gastro­nomiczne lepiej i skuteczniej dbają o higienę w miejscu przeby­wania ludzi. – Nie mamy sobie nic do zarzucenia. Mamy środki czystości, dezynfekujemy powierzchnie po każdym kliencie, nasza obsługa pracuje w maseczkach i rękawiczkach. Znacznie gorzej wygląda to w sklepach spożywczych, do których ludzie chodzą przecież codziennie – komentuje właścicielka Klapeca. Wspomina również o jeszcze jednym aspekcie, który zmobilizował do działania, czyli otwarcie się na gości. – Bolało nas, gdy widzie-liśmy, jak klienci wychodzą na śnieg, deszcz z naszymi ciastkami i lodami. Jedzą rękoma pod daszkiem lub w autach. Nie dość, że to niehigieniczne, to przede wszystkim nijak ma się do idei prowadze­nia lokali gastronomicznych. Tu nie chodzi o jedzenie, a goszcze­nie ludzi. Tego zostaliśmy nauczeni, nie wyganiania na zewnątrz. Informacja o otwartej lodziarni obiegła media błyskawicznie. – Na­gle do naszych lokali znów zaczęli napływać ludzie, a przez to pę­kła pewna bańka myślowa. Wcale nie jest tak, jak przedstawiają to media głównego nurtu. Ludzie chcą wychodzić z domu i się spotkać! Ludzie tego potrzebują, także my ich gwaru potrzebuje­my. Inaczej bardzo szybko można zapętlić się w spirali negatyw­nych przekonań, które prowadzą do tragedii – podkreśla Nikodon i zachęca innych. – Specyficzne czasy potrzebują innowacyjnych metod działania. Najgorsze, co możemy zrobić, to załamywać ręce, czekając na cud. Trzeba otworzyć głowę, szukać rozwiązań, przeć do przodu, bo inaczej może okazać się, że znikniemy, zanim skończy się pandemia. 

 



okiem adwokata

Czy mandaty grożące otwieranym lokalom są zgodne z prawem?

Maciej Surowiec
www.adwokatsurowiec.pl

Podstawą prawną do wprowadzenia zakazów i nakazów są ustawa z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia okre­ślonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystą­pieniem stanu epidemii. Analiza tych aktów prawnych może prowadzić (a kolejne wojewódzkie sądy administracyjne do­prowadziła) do konkluzji, iż przepisy te są niezgodne z Konsty­tucją i to na wielu płaszczyznach. Bardzo szeroką i dogłębną analizę wskazanych aktów przeprowadził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu w uzasadnieniu do wyroku z 27 paź­dziernika 2020 r., wydanego w sprawie o sygnaturze II SA/Op 219/20. Sąd wskazał na szereg powodów, dla których kary na­łożone w oparciu o wymienione przepisy nie mogą się ostać z racji właśnie sprzeczności tych z Konstytucją. Argumenta­cja sądu w Opolu nie budziła zastrzeżeń także w innych skła­dach Wojewódzkich Sądów Administracyjnych w Warszawie, Gliwicach czy Szczecinie w sprawach przez nie rozpoznawa­nych. Tam również sądy niemal „zmiażdżyły” przepisy ustawy i rozporządzenia. Te wyroki nie oznaczają jednak, że przepisy, jakkolwiek wadliwe by nie były, przestały obowiązywać. Nie­stety. One nadal są w porządku prawnym. Dotychczasowe stanowisko wojewódzkich sądów admini­stracyjnych, choć korzystne dla przedsiębiorców i skłaniają­ce do podjęcia decyzji o otwarciu lokalu gastronomicznego, wymaga poczynienia pewnych zastrzeżeń. Organy administracji są zobowiązane do przestrzegania obowiązującego prawa, które nie zostało uchylone. Także rozporządzenia, mimo oczywistej jego wadliwości. W jed­nym z orzeczeń Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, iż „Organy administracji stosownie do treści art. 6 k.p.a. dzia­łają na podstawie przepisów prawa, zaś art. 8 Konstytucji RP wskazuje, że jest ona najważniejszym źródłem prawa w Rze­czypospolitej Polskiej i nakazuje stosowanie jej bezpośred­nio, o ile Konstytucja nie stanowi inaczej, co oznacza, że organy administracji publicznej związane są bezpośrednio Konstytucją, a w konsekwencji mają obowiązek odmówić stosowania przepisów prawa, które stoją w sprzeczności z ustawą zasadniczą” (wyrok NSA z 17 listopada 2010 r., I OSK 107/10). Praktyka pokazuje, że tego nie robią. Nie analizują treści przepisów wskazanej ustawy i rozporządzenia oraz prowadzą postępowania przeciwko restauratorom w związku z nieprzestrzeganiem przez nich obostrzeń. Oznacza to, że restaurator musi liczyć się z koniecznością zaangażowania się w postępowanie, choć oczywiście może wesprzeć się fachowym pełnomocnikiem – adwokatem. Trzeba się też li­czyć z tym, że mimo wszystko kara administracyjna zostanie nałożona i trzeba będzie ją odzyskać w razie korzystnego prawomocnego rozstrzygnięcia.

W stosunku do przedsiębiorcy państwo może też wprowadzić inne środki, którymi dysponuje, a które miałyby zmusić go do refleksji na temat swojego postępowania:
• może kierować do sądu wniosek o ukaranie za popełnione wykroczenie (art. 54 Kodeksu wykroczeń – wykroczenie przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych);

• może wszcząć postępowanie karne w związku z możliwo­ścią popełnienia przestępstwa z art. 165 § 1 pkt 1 (spro­wadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób przez spowodowanie zagrożenia epidemiologiczne­go lub szerzenia się choroby zakaźnej);

• może wszczynać kontrole prowadzonej działalności, choć ich prowadzenie (długość, częstotliwość, zakres) są re­gulowane przepisami, więc nie ma też miejsca na pełną dowolność;

• najnowszym pomysłem jest cofnięcie zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych, ale wtym przypadku od razu wyjaśnić trzeba, że ustawa z 26 października 1982 r.o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoho­lizmowi przewiduje tylko kilka przypadków, kiedy takie zezwolenie może zostać cofnięte. Od razu zaznaczę, że nie ma wśród nich nieprzestrzegania obostrzeń sanitar­nych. Poza tym wydawanie i cofanie zezwoleń nie leży w gestii rządu, a władz samorządowych, które mogą nie być zainteresowane takim rozwiązaniem.


Wszelkie kroki, które aparat władzy może podejmować prze­ciwko przedsiębiorcom, mają wspólną cechę – wadliwą pod­stawę w postaci przepisów ustawy i rozporządzenia wymie­nionych we wstępie. Jeżeli interpretacja tych przepisów, jaka jest stosowana obecnie przez orzekające wojewódzkie sądy administracyjne, zostanie utrzymana i utrwalona przez orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego, a dopraw­dy trudno wierzyć, by mogła się znacząco zmienić z uwagi na wielość stwierdzonych uchybień, to przedsiębiorcy mogą z dużym prawdopodobieństwem oczekiwać pomyślnych dla nich rozstrzygnięć wszelkich postępowań inicjowanych przez organy władzy państwowej w związku z otwarciem lokali. Otwarta pozostaje też kwestia żądania odszkodowania od Skarbu Państwa.


 

Pączek na ratunek gastronomii

Akcja społeczna #SaveTheFork ma na celu uratowanie 100 restauracji w 100 dni. Jej bohater, pączek, ma ważną misję – pomóc cierpiącej z powodu lockdownu gastronomii oraz tęskniącym za podróżowaniem konsumentom. Jedna z ambasadorek akcji, dziennikarka i ekspertka kulinarna Małgosia Minta, stworzyła wspólnie z warszawską pracownią cukierniczą MOD Donuts niezwykłe pączki Bombardino, które kojarzą się z alpejską zimą, a przez to mają dawać jedzącym namiastkę podróży, które są utrudnione od prawie roku. Nazwa stworzonego przez MOD Donuts i Małgosię Mintę pączka – Bombardino – nawiązuje do słynnego napoju alkoholowego, popularnego głównie wśród narciarzy w Alpach.

 

Pączek jest pokryty bitą śmietaną, co upodabnia go do zaśnieżonego stoku. #SaveTheFork jest społeczną akcją non-profit, która łączy przedstawicieli gastronomii z influencerami/ambasadorami mającymi pomóc w dotarciu do nowych klientów. W ramach tej współpracy ambasador i restauracja czy kawiarnia wspólnie tworzą autorskie danie, które jest polecane przez ambasadora w mediach społecznościowych i generuje zamówienia. Do akcji może zgłosić się każda kawiarnia czy restauracja spełniająca wymagania (czyli np. realizująca zamówienia z dowozem), a także każdy rozpoznawalny influencer. Organizatorami #SaveTheFork są Gosia Czwarno, Ben Kim i Jeremi Jak mieszkający na co dzień w Berlinie. Ich celem jest ratowanie dotkniętych przez pandemię miejsc na gastronomicznej mapie Polski, Niemiec i Holandii.

Więcej informacji: http://savethefork.org

FOT. hTTps://saveTheFOrk.Org/menu/czekOladOwy-cruFFin. hTTps://saveTheFOrk.Org/wp-cOnTenT/uplOads/2021/02/unnamed

 

 

 

Uwaga!
PALMA DO WYPIEKÓW –  ODBIERZ KUPON NA MARGARYNĘ
PRZYJDŹ DO NAS Z WYCIĘTYM KUPONEM Z MISTRZA BRANŻY (str. 27) I ODBIERZ 10KG MARGARYNY BIELSKA GRATIS!
WAŻNE DO 30.03.2021




Bieżące wydanie czasopisma

Co zawiera najdroższy chleb świata? Na czym polega fenomen prapszenicy? Ile kosztuje otwarcie piekarni rzemieślniczej? Dlaczego warto zrezygnować ze sztucznych polepszaczy? Odkryjcie z nami magię piekarstwa na nowo!

  • Wykup prenumeratę

  • Zobacz więcej
    Bieżący numer

    Polecamy przeczytać








    Przejrzyj numer online lub pobierz PDF PDF >>

    Pełny numer dostępny tylko w prenumeracie >>


    Mistrz Branży

    Maszyny i urządzenia do produkcji