...

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Poniżej znajdują się informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w Portalu MistrzBranzy.pl

  1. Administratorem Danych jest „Grupa 69” s.c. z siedzibą w Katowicach, ul. Klimczoka 9, 40-857 Katowice
  2. W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Administratorem pod adresem e-mail: dane@mistrzbranzy.pl
  3. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
  4. Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
  5. Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
  6. Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
  7. Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
  8. Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
  9. Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  10. Administrator informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności.

dodano , Redakcja PS

Równowaga żywieniowa kontra marketing XXI wieku

Pieczywo od zawsze nadawało pewien rytm polskiej tradycji żywieniowej. Słuchanie wewnętrznych sygnałów organizmu budowało zaufanie do samego siebie. Czy ten rytm jest nadal zachowany w czasach, kiedy trudno się przebić przez trendy kreowane przez chaos medialny?

Z Anną Januszewicz z Wrocławskiego Instytutu Psychodietetyki rozmawiała Anna Olszewska-Adamowicz.

Anna Olszewska-Adamowicz: Psy­chodietetyka to stosunkowo nowa i innowacyjna dziedzina, szczegól­nie w Polsce. Łączy wiedzę medyczną i psychologiczną, dzięki której pacjent otrzymuje multidyscyplinarną, sku­teczną pomoc związaną z równowa­gą odżywiania się. Mamy zatem ścisłą współpracę psychologów, dietetyków, doradców żywieniowych, lekarzy, fizjo­terapeutów i innych specjalistów zaj­mujących się fizjologicznymi aspektami powstawania nadmiernej masy ciała.
Anna Januszewicz: Tak, w ten sposób wła­śnie definiuję psychodietetykę. Termin ten nie dla wszystkich jest jasny. Zwłaszcza to, co się kryje pod określeniem psychodietetyk, któ­rego używają niektórzy specjaliści. Ponieważ miałam okazję być jedną z pierwszych osób tworzących program kształcenia podyplo­mowego nowego kierunku psychodietetyka
w Polsce, który uruchomił Uniwersytet SWPS, toteż szczególnie ważne jest dla mnie, aby ta dziedzina i kompetencje specjalistów ją uprawiających były odpowiednio definiowane.

Dla mnie psychodietetyka pokazuje przede wszystkim wzajemne powiązania pomiędzy psychologią i dietetyką. Nie jest tym samym co psychologia odżywiania, bo mówimy w niej nie tylko o tym, jak psychika wpły­wa na to, co jemy, ale także o tym, jak to, co jemy, wpływa na to, jak funkcjo­nujemy psychicznie. Studia z psychodie­tetyki uczą specjalistów żywienia psy­chologicznego podejścia do pacjenta, a tych, którzy pracują nad psychologicznymi aspektami problemów żywieniowych, uczą, jak ważny dla mechanizmów psychologicznych jest aspekt biologiczny, wiedza żywieniowa, stan zdrowia itp. Przede wszystkim psychodie­tetyka pozwala więc współpracować specjali­stom zajmującym się dietetyką i psychologią.
Nie jestem zwolenniczką używania tytułu psychodietetyk, gdyż podyplomowe kształ­cenie przygotowuje przede wszystkim do pracy zespołowej w zakresie dieteoterapii i poradnictwa psychologicznego odnośnie do problemów żywieniowych, ale osobom bez wcześniejszego przygotowania nie po­zwala na bycie dietetykiem i psychologiem jednocześnie.


dr Anna Januszewicz – psycholog, specjalista psychodietetyki, naukowiec i wykładowca. Zajmuje się problemami nadmiernej masy ciała, zaburzeniami odżywiania, trudnościami z utrzymaniem diety. Koordynator zespołu specjalistów w Instytucie Psychodietetyki. Posiada bogate doświadczenie w edukacji z zakresu psychodietetyki i psychologii zdrowia.

 

Jak ocenia Pani rozwój tej dyscypliny w naszym kraju?
Psychodietetyka robi karierę i bardzo mnie to cieszy. Moje obserwacje wskazują, że coraz więcej specjalistów z branży żywienia docho­dzi do wniosku, że sama wiedza z dietetyki nie wystarczy, aby pomagać ludziom skutecznie zmieniać nawyki. To psychologia odpowiada na pytanie, od czego zależy zachowanie czło­wieka i jak je kształtować, dlatego nie jest dziwne, że osoby, które nie znają się na fizjo­logicznych aspektach odżywiania, mają pro­blem z wywieraniem odpowiedniego wpływu na zachowanie swoich pacjentów. Podobnie coraz więcej psychologów nie wyobraża so­bie, żeby pracować z pacjentem z problemami żywieniowymi, nie orientując się w dietetyce.

Psychodietetyką zajmują się także osoby, które nie są ani psychologami, ani dietetykami – one świetnie radzą sobie jako edukatorzy w zakre­sie zmiany nawyków żywieniowych, bo znają nie tylko podstawy żywienia. Wiedzą także, jak pomagać ludziom wdrożyć te zasady w życie, gdyż znają ich psychologiczne uwarunkowania. Potrzebujemy takich specjalistów.
Obserwacje i badania, jakie prowadziłam, po­kazują, że w programach profilaktyki otyłości i chorób żywieniowozależnych ciągle należycie nie wykorzystuje się wiedzy psychologicznej. Specjaliści zajmujący się psychodietetyką, ho­listycznie patrzący na człowieka mają szansę to zmienić. Dlatego cieszy mnie, że na Uni­wersytecie SWPS od lat mamy dużą liczbę słuchaczy tego kierunku. Specjaliści chętnie kształcą się także w Instytucie Psychodiete­tyki, który prowadzę. Mam nadzieję, że holi­styczne podejście do pacjenta w końcu stanie się normą w zakresie opieki zdrowotnej. Takie dziedziny jak psychodietetyka czy psychoon­kologia to trend w tym kierunku.

Jak duże jest pole zainteresowania spe­cjalistów psychodietetyki pieczywem i wyrobami cukierniczymi? Gdzie uloko­wane są te produkty w trakcie terapii?
Chleb zajmuje miejsce szczególne, jeśli chodzi o zachowania żywieniowe ze względu na waż­ną funkcję kulturową. Słuchacze studiów po­dyplomowych z psychodietetyki w 2014 roku przygotowali pod moim kierunkiem badanie dotyczące postaw wobec chleba z udziałem 253 osób (Pastuszek, Grzesińska, Wąż i Ski­ba, 2014). Wnioski z badania były takie, że na chleb ludzie patrzą głównie z trzech perspek­tyw: zdrowotnej – tutaj przejawia się przeko­nanie, że chleb i wyroby piekarnicze tuczą;
z perspektywy obyczajowej – chleb jako symbol dobrobytu i gościnności oraz z per­spektywy hedonistycznej – jedzenie chleba kojarzone jest z przyjemnością, smakami dzie­ciństwa. Moja praktyka w pracy z pacjentem w zakresie podejścia do odżywiania wska­zuje, że faktycznie chleb budzi wiele emo­cji. Ludzie deklarują, że to właśnie po chleb sięgają dla poprawy nastroju, to kojarzy im się z bezpieczeństwem, z domem rodzinnym, z przyjemnością, a jednocześnie jego jedzenie wciąż wywołuje poczucie winy u osób, któ­re próbują go ograniczać, aby kontrolować swoją masę ciała.

Negatywną postawę wobec wypieków napędza także moda na dietę bez glu­tenu. Taka sytuacja, w której chleb jest
z jednej strony pożądany (ze względu na smak i silną obecność w naszej tradycji), a z drugiej unikany (ze wzglę­du na przekonania, że „zawiera szkodliwy gluten i tu­czy”), moim zdaniem, ma spore znaczenie dla problemów z kontrolą odżywiania, a nawet dla rozwoju zaburzeń odżywiania, w których charakterystyczna jest ambiwalentna postawa wobec żywności. Całe szczęście, obserwowany jest także trend sięgania po dobrej jakości pieczywo. Chleb jedzony z umiarem nie tuczy, a jego unikanie wiąże się z dużymi kosztami psychologicznymi. Cieszę się więc z mody na jedzenie pieczywa dobrej jakości, która zastępuje modę na unikanie chleba.

W Instytucie Psychodietetyki podczas pracy z pacjentem wy­znajemy zasadę, że rezygnowanie z przyjemności jedzenia zagra­ża wręcz zdrowiu psychicznemu – generuje między innymi stres i ryzyko zaburzeń odżywiania. Dlatego odmawianie sobie chleba nie ma sensu, jeśli nie występują realne wskazania zdrowotne.

Rozumiem, że istotne w psychodietetyce jest kierowanie się wewnętrznymi sygnałami płynącymi z ciała i umysłu. W pol­skiej tradycji pieczywo od zawsze nadawało pewien rytm żywieniowy. Słuchanie tych wewnętrznych sygna­łów budowało zaufanie do samego siebie. Czy ten rytm jest nadal zachowany? Co obserwuje Pani u pacjentów w podejściu do wyrobów piekarniczych?
W związku z tym, że dla wielu osób jedzenie chleba to nie tylko zaspokajanie głodu, ale także różnych potrzeb psychologicznych, jak już wspomniałam, na przykład bezpie­czeństwa, to łatwo sięgać po niego nieza­leżnie od sygnałów głodu i sytości wysyła­nych przez organizm. Tak samo dzieje się z innymi produktami poprawiającymi nastrój, np. ze słodyczami. Dlatego tak ważne jest, by uczyć się wsłuchiwać w swój organizm. I nie chodzi o to, by rezygnować z przyjemności je­dzenia czy korzystania z kulturowej funkcji chleba, ale o to, by piec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli jeść w zgodzie z sygnałami organizmu i dbając o zaspokojenie potrzeb psychologicznych.

Nie odmawiajmy sobie chleba, kiedy pojawia się na świątecznym stole i cała rodzina po niego sięga, ale unikajmy przejadania się nim, przerywajmy biesia­dowanie spacerem, aby poczuć głód, zanim sięgnie­my po kolejną kromkę. Na pewno wtedy będzie smakował lepiej, dostarczy nam więcej radości,
a naszemu ciału potrzebnej, a nie zbędnej energii.

Pani praca z pacjentem polega przede wszystkim na pomocy we wdrażaniu za­leconych zmian w życie. Najpierw otwie­ra Pani jego umysł na świadome i zdrowe odżywianie, dokonuje rewolucji w spo­sobie myślenia o jedzeniu. Zakładam, że bardzo ważna jest też nauka asertywności w wyborach żywieniowych. Odnoszę wra­żenie, że w erze agresywnego marketingu
i reklam różnego rodzaju żywności to chyba najtrudniejsze zadanie.
To prawda, trudno czasem przebić się przez przekonania wpojone przez chaos medialny. Wciąż króluje wiele mitów na temat wyro­bów piekarniczych. Uważamy, że chleb tu­czy, a pieczywo chrupkie nie… Wiele osób żyje w przekonaniu, że ciemne pieczywo jest mniej kaloryczne niż jasne itp. Mimo szerokiego dostępu do wiedzy żywie­niowej przeciętnemu Kowalskiemu trud­no zorientować się w gąszczu informacji i zrozumieć istotę zdrowego odżywiania. Dlate­go właśnie potrzebni są specjaliści od psycho­dietetyki, którzy tłumaczą nie tylko, co zmienić w sposobie odżywiania, ale też jak to zmienić.

 

W roku kalendarzowym jest wiele dni wyjątkowych będących okazją do świę­towania. Wówczas człowiek zewsząd otoczony jest pięknymi wystawami sklepowymi, reklamami słodkich pro­duktów. Jak w takich okolicznościach wzmacniać motywację pacjentów do trwałej zmiany sposobu odżywania?
Jeśli ktoś planuje przejść na dietę w takich dniach, to zdecydowanie odradzam. Le­piej poczekać na bardziej sprzyjające oko­liczności. Natomiast każdemu życzę za­chowania umiaru. Paradoksalnie jedzenie z umiarem cieszy bardziej niż przejadanie się. W psychologii mówimy o poszukiwaniu tak zwanego punktu zanikających korzyści, tj. sprecyzowaniu, kiedy kończy się przyjemne zaspokajanie głodu i potrzeby na określony smak, a zaczyna jedzenie pozbawione więk­szej frajdy, tylko dlatego, że coś jest pod ręką, bo inni jedzą, bo ktoś nalega itp. Uświado­mienie sobie, że przejadanie się bardzo często nie jest przyjemnością, pomaga. Później po­zostaje opracowanie strategii pozwalających skończyć jedzenie w odpowiednim momencie.

W tym właśnie pomagają specjaliści zajmują­cy się psychodietetyką. Wymaga to naucze­nia pacjenta owej asertywności żywieniowej, radzenia sobie z emocjami i z pokusami oraz wzmacniania wielu innych kompetencji pozwa­lających odpowiednio regulować odżywianie.

Nie sądzi Pani, że jest tu spory obszar do współpracy pomiędzy piekarniami, cukierniami a specjalistami zajmujący­mi się psychodietetyką? Chodzi mi nie tylko o wsparcie marketingowe czy podpowiedzi, w jaki sposób ekspo­nować produkty, sprzedawać je, aby nie wywoływać zbytecznego stresu związanego z wyborem, ale również właściwą informację o wartościach odżywczych. Wszystko to w imię od­powiedzialności za decyzje względem jedzenia zgodnie z przekonaniami
i prawidłowymi, zrównoważonymi zachowaniami.
Takiej odpowiedzialności po stronie producen­tów bym sobie życzyła. Klarowna informacja to klucz do odpowiednich wyborów żywienio­wych. Na nic zdadzą się strategie samokontroli odżywiania, jakich uczą specjaliści zajmujący się psychodietetyką, jeśli produkty oferowane na rynku nie będą dostępne w odpowiedniej, zdrowej wersji, z klarowną etykietą.

Dziękuję za rozmowę.

Ewa Siuda-Szymanowska
FOT. ANNA OLSZEWSKA-ADAMOWICZ



Bieżące wydanie czasopisma

Zapraszamy do jesiennego wydania MB, w którym dr Józef Sadkiewicz namawia do wspierania polskich, ekologicznych producentów, dostosowywania technologii produkcji pieczywa do surowca i powrotu do dawnego smaku chleba. Podejmujemy też ważny temat aluminium w piekarstwie oraz zachęcamy do zmiany myślenia o opakowaniach na chleb.

Zobacz więcej
Bieżący numer

Polecamy przeczytać

Przejrzyj online Katalog reklam lub ściągnij na dysk (aktualny) PDF >>

Mistrz Branży

Maszyny i urządzenia do produkcji