czym jest Mistrz Branży

Mistrz Branży Portal dla piekarzy, cukierników i lodziarzy

Kontakt

Redakcja oraz dział marketingu "Mistrza Branży"

ul. Klimczoka 9
40-857 Katowice
tel. +48 32 729 96 80
fax +48 32 729 96 70 lub +48 32 790 40 90
(reklama)
(sprawy redakcyjne)
(sprawy związane z portalem)

Artykuł

Cisza, spokój i pierniki – rozmowa z Jarmilą Buczyńską 0

dodano ,Redakcja PS, materiał promocyjny

Jest mistrzynią pięknych koronkowych haftów, ale zamiast kordonka i szydełka używa lukru i kornetu. W ten sposób „wyhaftowała” tysiące pierników. Ma swój niepo­wtarzalny styl. Mimo że koronkowe wzory to najczęstszy motyw na pierniczkach, to jednak jej dekoracje wyróżniają się precyzją misternie wykonanych kresek i kropek.

Mistrz Branży: Skąd wzięło się u Pani zamiłowanie do pier­niczków? Z zawodu jest przecież Pani chemiczką.
Jarmila Buczyńska: Zgadza się – całe życie zawodowe spędziłam w laboratorium, ale w związku z tym, że pracowałam w warunkach szkodliwych, osiemnaście lat temu przeszłam na wcześniejszą emeryturę. Jeszcze zanim to nastąpiło, odbyłam profesjonalny kurs masażu, a dokładniej – bioterapii. Chciałam rozpocząć wła­sną działalność – i szybko rozpoczęłam, jednak równie szybko ją zakończyłam, ponieważ bardzo męczyło mnie załatwianie ty­siąca papierkowych spraw. Od tamtej chwili moim hobby stało się dekorowanie pierniczków. Zresztą w moim rodzinnym domu – na Słowacji – zawsze je pieczono i ozdabiano nimi choinkę. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju słowacka tradycja, podtrzymywana do dziś. Nie ozdabia się ich aż tak misternie i dro­biazgowo jak ja to robię, ale i tak są bardzo ładne, z naklejonymi orzechami czy migdałami. Swoją drogą Słowacji zawdzięczam również sprawność we wszelkich technikach manualnych, których uczono nas w szkole, a która przydaje się w obecnych zajęciach.

MB: Czy na Słowacji pierniczki też są tak silnie związane ze świętami Bożego Narodzenia jak w Polsce?
J.B.: Oczywiście, że tak. Święta Bożego Narodzenia to najlepszy czas dla ręcznie robionych pierników. Słowaccy cukiernicy sprze­dają je na przedświątecznych targach, zdarza się też, że ze swoimi rękodziełami wyjeżdżają na kiermasze do Austrii. Oprócz tego na Słowacji pierniczki zwykło się wręczać jako prezent i na pa­miątkę dla gości weselnych; ten zwyczaj pojawia się również w Polsce. Co więcej, ciasteczka te wychodzą poza swoją trady­cyjną formę i stanową ciekawy pomysł na wyjątkowy oraz tani prezent na wiele, wiele okazji. Świetnie sprawdzają się na Dzień Matki, Babci, Dziadka, chrzty i wspomniane wesela…

 

   
 

JARMILA BUCZYŃSKA
urodziła się na Słowacji, gdzie tradycyjnie w każdym domu rodziny dekorowały piernikowe ozdoby na święta Bożego Narodzenia. Po wielu latach, w Polsce, ta zabawa z dzieciństwa wróciła i stała się sposobem na życie. Do tej pory rękodzieła Jarmili Buczyńskiej można było podziwiać raz w roku w warszawskim Muzeum Etnograficznym. Prowadziła też warsztaty w domach kultury i na Uniwersytetach Trzeciego Wieku, a także w szkołach i w przedszkolu… swojego wnuka. Jednak najwię­cej satysfakcji dają jej szkolenia prowadzone w Akademii tortownia.pl, z którą współpracuje od 5 lat. Jak podkreśla – „tutaj wszystko jest profesjonalnie zorganizowane i zawsze jest miła atmosfera”. Jarmila Buczyńska jest również jurorką w Otwartym Festiwalu Tortów Artystycznych oraz w konkursie „Domek z piernika”, organizowanych przez firmę tortownia.pl.

 

 

MB: Skąd czerpie Pani pomysły na dekorowanie pierniczków?
J.B.: Tak naprawdę pomysły przychodzą same. Jak już się pier­niczki upiecze i trzyma się je na rękach, to wzory momentalnie wpadają do głowy. Gdy robię np. 150 serc, to nigdy nie dekoruję dwóch pierników w jednakowy sposób. Zawsze do każdego doda­ję jakieś inne elementy – dzięki temu jest ciekawiej. Kiedy jedna połówka serca jest nieco odkształcona, to maluję ją inaczej. Do­dam jeszcze, że również uczestnicy moich szkoleń robią piękne wzory – takie, na które ja w życiu bym nie wpadła.

MB: Jak długo trzeba ćwiczyć, żeby dojść do takiej wpra­wy w dekorowaniu, jaką Pani osiągnęła?
J.B.: Trudno powiedzieć: wprawy… To jest tylko kwestia pocią­gnięcia lukrem po pierniczku (śmiech). Osoby, które szkolę, w mig się uczą i potrafią malować równie dobrze jak ja.

MB: Ile czasu zajmuje misterne zdobienie jednego pier­nika? I co się składa na Pani warsztat?
J.B.: Powiedzmy szczerze, dekorowanie ciastek to nie jest pra­ca na akord. Dużo zależy od wzoru, a także wielkości piernika. Bardzo lubię wzory pełne szczegółów, a to wymaga ode mnie skupienia. Takich dekoracji nie da się wykonywać w pośpiechu. Od rana do południa dekoruję 20 pierniczków, oczywiście z prze­rwami. Duże pierniki wymagają grubszej kreski – wtedy sięgam po worki cukiernicze z metalową tylką, tzw. jedynką. Do mniej­szych pierniczków wystarczy tutka z pergaminu albo folii – tego uczę na moim szkoleniu: jak ją trzeba zrobić, jak uciąć koniuszek, napełnić lukrem…

 

MB: Właśnie jaki jest sekret dobrego lukru?
J.B.: W klasycznym rozwiązaniu liczą się przede wszystkim świeże białko i odpowiedni cukier puder – bardzo miałki i dobrze przesia­ny. Lukier trzeba utrzeć ręcznie, tak by był gęsty i nie rozpływał się podczas malowania. Oczywiście użycie gotowego lukru kró­lewskiego w proszku (z pasteryzowanego białka) niweluje ryzyko salmonelli i problemy z konsystencją.

MB: Czy jest idealne ciasto na pierniczki?
J.B.: Są dziesiątki przepisów, ale – moim zdaniem – najlepszy jest ten, który obecnie stosuję (przy. red. przepis obok). Jest on o tyle dobry, że wykrojone figurki przy pieczeniu trzymają swój kształt, bo ciasto się nie rozpływa; przy tym odrobinę rośnie. To bardzo ważne, ponieważ pierniczki np. w kształcie Baby Jagi muszą być idealne. Natomiast jeśli chodzi o pierniki mniej ozdobne, przezna­czone przede wszystkim do zjedzenia, to można je grubiej wy­krawać – gwiazdka czy serduszko nawet ładniej wyglądają, gdy są puchate. Co ciekawe, dorośli na ogół zachowują na pamiątkę otrzymane w prezencie pierniki, dlatego ja każdy pierniczek pa­kuję do torebki i obwiązuję wstążeczką. Na szczęście dzieci nie mają z tym problemu i od razu je zjadają (śmiech).

 

   
 

Idealne pierniczki

 

RECEPTURA:
140 g cukru pudru
60 g masła
2 jaja
100 g miodu
przyprawa do piernika
400 g mąki typu 650
2 łyżki kakao (niekoniecznie)
1 łyżeczka sody

Puder, masło, jaja, miód i przyprawę do piernika wymieszać w kąpieli wodnej (tak by masa podgrzała się do ok. 50°C, ale jajka się nie ścięły). Pozostałe sypkie składniki wymieszać i 3 dodać do ciepłej masy. Ciasto zmiksować, a następnie dodawać resztę mąki z kakao i sodą i dokładnie wyrobić rękoma gładkie ciasto. Zawinąć w folię spożywczą i pozosta­wić na 24 godziny w chłodnym miejscu. Następnego dnia ciasto jeszcze raz dokładnie wyrobić, równo rozwałkować na grubość ok. 2-3 mm i wykrawać ciasteczka o dowolnych kształtach. Zapiec ok. 10 min w temperaturze 175°C.

Po wystygnięciu pierniczki polakierować jajkiem rozmą­conym z wodą lub mlekiem. Polakierowane pierniczki wysuszyć przez około 10 min w piekarniku nagrzanym do 70-80°C. Po wystudzeniu udekorować lukrem.

 

 

MB: W Akademii tortownia.pl prowadzi Pani szkolenie „Lukier królewski – dekorowanie pierniczków”. Jak wy­glądają takie warsztaty?
J.B.: Szkolenie odbywa się przed Bożym Narodzeniem – do niedawna pierwsze warsztaty ruszały w listopadzie, natomiast w tym roku – ze względu na bardzo dużą liczbę zainteresowanych – zaczęliśmy już we wrześniu. W pojedynczym szkoleniu może uczestniczyć maksymalnie 8 osób. Na zajęcia przynoszę już upieczone pier­niki – tak, żeby jak najefektywniej wykorzystać czas – niemniej przekazuję uczestnikom oczywiście wiedzę również na temat pie­czenia. Jest to wszak istotny etap – żeby te pierniki wyszły ładne, trzeba mieć odpowiednie ciasto, o którym opowiadam w pierwszej części szkolenia. Druga część dotyczy lukru – jego przygotowania i stworzenia tutek do lukrowania. Najpierw ćwiczymy dekorowa­nie na specjalnych tablicach, a później już każdy maluje swoje pierniczki. Po szkoleniu każdy jest przygotowany do samodzielne­go dekorowania. Muszę powiedzieć, że zazwyczaj moi uczniowie są bardzo zdolni i przepięknie malują. Do tego potrzeba nie lada kreatywności, bo – tworząc kompozycje na pierniczkach – jeste­śmy właściwie ograniczeni do wzorów będących kombinacjami kropek, kresek i zawijasów.

MB: Kto najczęściej przychodzi na Pani zajęcia?
J.B.: Przychodzi wielu cukierników oraz osób, które uczęszczały na inne szkolenia Akademii tortownia.pl. Co ciekawe, ludzie przy­jeżdżają do nas z całej Polski. Zdarzyło się, że gościliśmy panie z Anglii, Norwegii, a nawet z Izraela.

 

 

MB: Chętnych jest coraz więcej?
J.B.: Powiem tak: coraz więcej osób w ogóle zaczyna interesować się pieczeniem jako takim i piernikami. To widać wszędzie, choćby w telewizji – każda stacja w programach „śniadaniowych” emituje materiały związane z wypiekami czy gotowaniem. Ja natomiast od samego początku, gdy zaczęłam się dzielić swoją wiedzą pod­czas szkoleń, miałam ambicję, by zaszczepić tę miłość do pier­niczków całym rodzinom. Dekorowanie pierniczków to wspaniałe zajęcie zwłaszcza dla rodzin z małymi dziećmi. Mało że integruje rodzinę, to przy okazji tworzy się coś smacznego. Maluchy bardzo chętnie bawią się tymi pierniczkami – wykrawają, malują, dodają posypki… Zabawa przy tym jest niesamowita!
Co ciekawe, jest to dobre rozwiązanie dla osób niepełnosprawnych. Mogą przy tym bardzo miło spędzać czas, ponieważ lukrowanie to właściwie rodzaj medytacji – podczas pracy człowiek wyłącza się z otaczającego świata. Cisza, spokój i pierniczki. Jeśli szuka się zajęcia na jesień, podczas której ludzie często popadają w depre­sję, dekorowanie pierniczków wydaje się świetnym rozwiązaniem.

 

MB: Coraz częściej ręcznie robione i dekorowane pierniki to sposób na biznes. Czy obserwuje Pani jeden dominu­jący styl w ich dekorowaniu?
J.B.: Trudno powiedzieć, w dekorowaniu pierników raczej nie ma zmieniających się trendów. Wszystkim zazwyczaj po­doba się krateczka w stylu haftu richelieu – można ją wyko­rzystać chociażby na dachach piernikowych domków. Poza tym można je malować tylko po obwódce, można też deko­rować je bardzo gęsto, używać kolorowego lukru, za którym ja akurat nie przepadam… Każdy jednak postępuje na swój sposób, nie ma reguły.

MB: Czy w swoim „portfolio” ma Pani ulubione pierniki?
J.B.: Jest ich kilka. Kiedyś dla wnuków zrobiłam duży domek z piernika, byłam z niego bardzo zadowolona. Lubię też moje trój­wymiarowe pisanki, pierniki weselne, piernikową girlandę, choin­ki z szablonu, świeczniki… Dekorowanie pierników to naprawdę świetna zabawa, która potrafi dać dużo satysfakcji!

MB: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Jacek Baliński

Dodaj swój komentarz
 

Zaloguj się lub dodaj swój komentarz jako gość. Nie posiadasz konta? Zarejestruj się.

 

Polecamy przeczytać

Przejrzyj online Katalog reklam lub ściągnij na dysk (aktualny) PDF >>

Kategorie

Maszyny i urządzenia do produkcji

Pozostałe